Fury oddał 9 milionów dolarów za walkę z Wilderem na cele charytatywne

Wśród wszystkich pięściarzy na świecie to on wzbudza największe emocje. Niektórzy go uwielbiają, inni patrzą na niego przez pryzmat narkotyków, które zażywał po walce z Władimirem Kliczko, za co musiał zapłacić utratą pasów mistrzowskich w kategorii ciężkiej. Dla jednych jest bohaterem i najlepszym bokserem świata, inni uważają go za przereklamowanego gościa, który wykorzystując gorszy dzień Ukraińca wspiął się na szczyt i bardzo długo migał się od kolejnego poważnego wyzwania.

Mowa oczywiście o Tysonie Furym, który jest dziś ikoną boksu. To nie słowa nie wyrost, choć patrząc na rankingi najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe próżno szukać tam angielskiego olbrzyma. Fury remisując z Deontay’em Wilderem i wstając z desek po straszliwym ciosie w 12. rundzie pokazał, że jest jednym z najtrwalszych bokserów na świecie, który w ringu zostawia całe swoje serce. Jak się okazuje nieco ponad dwa miesiące po tamtej walce – serce ma również w codziennym życiu.

Fury zdecydował, że całe wynagrodzenie za walkę z Wilderem przeznaczy na cele dobroczynne. Nie chodzi tutaj o kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych. Nie chodzi o kilkaset tysięcy w polskiej walucie. Szacuje się, że Król Cyganów za zremisowany bój z Wilderem otrzymał 9 milionów dolarów. Całość przeznaczył na wsparcie działalności charytatywnej.

„Oddałem moją wypłatę, ale nie zajmuję się działalnością charytatywną, by być za to klepanym po plecach. Robię to, by pomagać innym i nie oczekuję za to poklasku. Nie oczekuję, że będzie się mnie nazywało dobroczyńcą.”

Powiedział dziennikarzom Fury, który nie pierwszy raz pokazał, że poza ringiem jest człowiekiem o gołębim sercu. W przeszłości wiele mówiło się o tym, że swoim dobytkiem dzieli się z potrzebującymi, stąd między innymi wziął się również jego przydomek – Król Cyganów. Brytyjczyk wielokrotnie deklarował, że jest jednym z cyganów i w żadnym stopniu nie czuje się od nich lepszy.

Fury z Wilderem prawdopodobnie zmierzą się ponownie 18 maja w USA

Ostatnio pisaliśmy o Jakubie Błaszczykowskim (TUTAJ), który do Wisły Kraków przyszedł w bardzo trudnym momencie dla klubu i podpisał kontrakt, na mocy którego na jego konto miesięcznie miało wpływać 500 złotych. Całość Kuba miał przekazywać potrzebującym, co również wzbudziło wśród sympatyków futbolu ogormny szacunek. Akop Szostak, niegdyś zawodnik FEN, dziś walczący dla KSW, również nie zarabia na uprawianiu sportu – wszystkie zarobione w klatce pieniądze oddaje osobom chorym na raka. Dzięki temu powszechnie wzbudza ogromny szacunek.

Fury jednak zdecydował się oddać potrzebującym zdecydowanie więcej pieniędzy i – jak sam przyznaje – nie chce za to pochwał ani klepania po plecach. Od razu uciszamy hejterów – skoro tak mówi, to tak jest – wykluczamy opcję, że robi to właśnie dla fejmu.

Fury prawdopodobnie 18 maja będzie miał szansę zarobić ponownie na walce z Wilderem i wszystko wskazuje na to, że będzie to jeszcze wyższe wynagrodzenie. Niewykluczone, że ta kwota również zostanie przeznaczona przez Brytyjczyka w specjalny sposób.