Walnęło rosyjskim chłodem w Mrozka

Coś krążyło w powietrzu, jakaś zawierucha. Ale to, co świat, a konkretniej Jakub Kępa, czyli menago z Lublina, objawił w mediach społecznościowych przeszło oczekiwania. I, kładąc głowy pod topór, na pewno zagotowało wszystkich fanów żużla w Rybniku. A już tamtejszego prezesa Krzysztofa Mrozka wkurzyło (to słabo powiedziane) do kwadratu.

Przypomnijmy: 11 czerwca 2017 roku w próbce od Grigorija Łaguty (ROW Rybnik) znaleziono ślady popularnego w Rosji „koksu”, a więc meldonium. Najpierw ukarano klub, odjęciem punktów zdobytych przez zawodnika po badaniu, a przed ogłoszeniem wyniku. To skutkowało spadkiem rybniczan z PGE Ekstraligi. Nie trzeba więc mówić, jakie straty – pieniężne i wizerunkowe – poniósł ROW. Szef Mrozek jednak nie tracił ochoty do walki o dobre imię swojego „dziecka”, a więc oraz samego zawodnika. Odgrażał się, tłumaczył, zapewniał wiarę w uczciwość, słowem: szedł w zaparte. Nic to nie dało, poza swoistą infamią w środowisku. Łagutę ukarano 21 miesiącami zawieszenia. Czyli de facto 1,5 sezonu bez oficjalnych jazd. Rosjanin ma wrócić na tor po ponownym otwarciu okienka transferowego, a więc po 15 maja 2019 roku. I miał wrócić do Rybnika – tego wszyscy byli pewni. „Prędzej czy później Łaguta podpisze kontrakt z ROW-em. Między mną i Griszą są takie relacje, że żaden papierek ich nie zmieni” – zaznaczył Mrozek (przegladsportowy.pl). Co więcej, sam zawodnik na spotkaniu z kibicami zapewniał, że tak, podpisze kontrakt w Rybniku, choćby po to, by „odpokutować swoje winy”. Mój Boże, jak to się można pomylić…

W tzw. międzyczasie do grona ekstraligowców dołączył – po 23 chudych latach – Motor Lublin w finale 1.ligi pokonując… ROW Rybnik:

Motor Lublin i prezes Mrozek skradli show

W rywalizacji między tymi klubami jest zatem 2:0. Ale 2 DUŻE do JESZCZEWIĘKSZEGO 0. To w końcu nie tylko prestiż, ale i wielka kasa. A nawet, mówiąc staroświecko, sprawa honoru. Łaguta, trzeba to powiedzieć jasno, wypinając się na Rybnik postąpił nieuczciwie, bardzo bardzo brzydko. Z drugiej strony, czy jak przyjął wcześniej meldonium postąpił uczciwie? Dziwne dość w tej sytuacji było zachowanie prezesa Mrozka. Dalekie od ducha fair-play. Przelicytował. Myślał, że swoim bezgranicznym prawie zaufaniem kupi lojalność Rosjanina, a więc (bez wojennych skojarzeń) najemnika, który w Polsce ma głównie zarabiać pieniądze. Uśmieszki, rozmowy, całowanie herbu na kewlarze, akcje marketingowe? To tylko dodatek. Zagraniczniaki – co piszemy z przykrością – mają robić nad Wisłą, a więc w miejscu, gdzie płacą najwięcej, biznes. Na chłodno. Bez sentymentów. Bez oglądania się na barwy. A prezes Mrozek (nie tylko on chyba) myślał, że będzie inaczej. A inaczej to już było.

Cóż, wypada tylko współczuć zawiedzionym decyzją Łaguty kibicom ROW-u. A fanom i środowisku żużlowemu w Lublinie można życzyć tylko, by podobna sytuacja nie spotkała ich samych. Jakaś karma, coś…

Jacek Hafka