VAR pomaga wszędzie, tylko nie w Hiszpanii. Kolejne kontrowersje w La Liga

Wprowadzenie VAR-u do światowej piłki było przełomem. Nie ma co ukrywać, że futbol stał się coraz szybszy, a sędziowie nie byli w stanie nadążyć za wydarzeniami boiskowymi. Technologia miała pomóc w rozstrzyganiu sporów i tak też się w większości przypadków dzieje. Są oczywiście jednak sytuacje, w których powtórki nie pomagają rozwiązać problemów. Najczęściej dzieje się tak w La Liga, czego potwierdzeniem było wczorajsze spotkanie pomiędzy Atletico Madryt a Realem Madryt.

Kibice wicemistrzów Hiszpanii nie mogą zgodzić się z niektórymi decyzjami arbitrów, które ich zdaniem wypaczyły wynik rywalizacji. Przypomnijmy, że to Królewscy zwyciężyli 3:1 i wskoczyli na drugie miejsce w tabeli hiszpańskiej ekstraklasy. Podczas drugiej połowy tego spotkania na trybunach Wanda Metropolitano rozległy się przyśpiewki, które w przeszłości często pojawiają się na różnych hiszpańskich stadionach podczas meczów Realu Madryt. Okrzyki odnosiły się do tego, że po raz kolejny sędziowie pomagają ekipie z Santiago Bernabeu.

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że kibice starają się wywrzeć presję na arbitrach – dzieje się tak naprawdę na całym świecie. Nawet na boiskach ekstraklasy nieprzychylna decyzja sędziego przeciwko drużynie gospodarzy spotyka się z niezadowoleniem fanów krzyczących znane wszystkim hasła rozpoczynające się od „PZPN, PZPN…”. Tym razem jednak do całej sytuacji na swoim oficjalnym profilu na Twitterze odniosło się Atletico, które dało wyraźnie do zrozumienia, że decyzje podjęte podczas sobotnich meczów nie były właściwe.

– Sfaulowałem, dużo ryzykowałem, ale dotknąłem jego kostki poza polem karnym. To był rzut wolny, nie karny. Mówię to z pełnym przekonaniem. Zdjęcia mówią same za siebie – powiedział chwilę po spotkaniu Jose Maria Gimenez, po którego faulu sędzia zdecydował się podyktować rzut karny dla gości, który chwilę później na gola zamienił Sergio Ramos. Saul natomiast jest zdania, że derby Madrytu wygrał zespół lepszy, ale arbitrzy byli bardziej przychylni Realowi, który otrzymał rzut karny „widmo”. Dodatkowo środkowy pomocnik reprezentacji Hiszpanii uważa, że jego zespół powinien otrzymać „jedenastkę” po faulu na Alvaro Moracie. Gwizdek Estrady Fernandeza wtedy jednak milczał.

Estrada Fernandez podjął w meczu Atletico – Real kilka kontrowersyjnych decyzji

Nie chcemy kopać we wszystkich błędach sędziowskich w ostatnich latach, bo było tego naprawdę sporo i wszyscy kibice śledzący La Liga doskonale wiedzą, że jest to zdecydowanie najsłabszy punkt hiszpańskiej ekstraklasy. Mamy jednak przed oczami środkowe spotkanie pomiędzy Realem Madryt a Barceloną. Wtedy to Malcom wychodził na czystą pozycję i stanął sam na sam z bramkarzem Królewskich, Kaylorem Navasem. Sędzia liniowy zdecydował się podnieść chorągiewkę symbolizując spalonego. Brazylijczyk okazji nie wykorzystał, więc do tematu nie wracano, ale błąd arbitra był wyraźny – Malcom w momencie podania był dalej od bramki rywali niż ostatni obrońca Realu. W takiej sytuacji nie było mowy o spalonym.

Hiszpańskie sędziowie od dawna wzbudza ogromne kontowersje i nie pomaga w tym nawet system weryfikacji wideo, który co prawda ograniczył liczbę błędów, ale nie był w stanie zupełnie się ich pozbyć. Ciekawi jesteśmy, czy kiedyś sytuacja zostanie naprawiona, bo wartość takich decycji jest ogromna – w obu przypadkach chodzi być może nawet o tytuł mistrza Hiszpanii i awans do finału Pucharu Króla. Co weekend jednak wchodząc na Twittera widzimy wiadomości, których nie chcemy oglądać. Wolimy delektowawać się golami Benzemy, asystami Messiego i paradami Oblaka.

W najciekawszym niedzielnym meczu w Primera Divison Athletic Bilbao podejmie na swoim boisku FC Barcelonę. Kursy forBET: 1 – 4.90, X – 4.05, 2 – 1.70.