„Szpilka vs Diablo” – rozpoczynamy 32084. odcinek tego serialu

Ci pięściarze są na siebie skazani. Od 2015 roku, czyli od momentu ich pierwszego, nieoficjalnego starcia, do potyczek słownych dochodziło tyle razy, że ich pojedynek wydaje się być tylko kwestią czasu. Temat został odgrzebany po raz kolejny i bokserscy kibice zadają sobie ponownie to samo pytanie: „Czy dojdzie w końcu to walki pomiędzy Arturem Szpilką i Krzysztofem Włodarczykiem”?

Marzec 2015 roku. Szpilka atakuje podczas treningu Włodarczyka. Starszy z bokserów jest podobno zazdrosny o sukcesy pięściarza spod Krakowa, który chwilę wcześniej pokonał Tomasza Adamka i znajduje się na świeczniku. Pierwotnie można było przypuszczać, że Szpilka wymyślił sobie taką wersję wydarzeń, by wina za całe zajście rozeszła się po obu pięściarzach. Andrzej Wasilewski jednak przyznał, że faktycznie były dwukrotny mistrz świata kilkukrotnie dał się poznać jako osoba zazdrosna o sukcesy swoich kolegów z klubu.

O tym, że do bójki faktycznie doszło, kilka tygodni po zajściu informował szef grupy promotorskiej Sferis KnockOut Promotions.

 „To prawda. Nie jest to sytuacja, o której chcielibyśmy pamiętać, ale faktycznie takie wydarzenie miało miejsce. To nie był pierwszy raz. Tym razem jednak sprawy zaszły trochę dalej. W naszym kraju zdarzały się już szarpaniny między pięściarzami, ale nigdy dotąd nie dotyczyły zawodników o tak znanych nazwiskach.”

Od razu wiadomo było, że będzie to pojedynek, na którym jest szansa sporo zarobić. Szpilka miał w międzyczasie próbę mistrzowską z Deontayem Wilderem i starcie z Adamem Kownackim. Włodarczyk wystartował w turnieju World Boxing Super Series i tam zmierzył się z Muratem Gassijewem. Drogi obu bokserów biegły równolegle, każdy próbował realizować swoje sportowe cele. Teraz jednak, gdy jeden jest blisko zakończenia kariery, a drugi próbuje odbić się od dna, do tej konfrontacji może dojść. Pytanie tylko, czy Szpilka na wypadek porażki nie będzie musiał marzeń o pozostaniu pierwszym polskim mistrzem świata odstawić w niepamięć. Dla kończącego w tym roku 38 lat Diablo mogłaby to być ostatnia poważna próba w karierze, więc do stracenie wiele miał nie będzie.

Dla Włodarczyka pojedynek ze Szpilką mógłby być ostatnią wielką walką w karierze– Gdyby ktoś zadał mi to pytanie kilka miesięcy temu, powiedziałbym, że taka walka nie wchodzi w grę. Teraz mamy inną sytuację, chłopaki – delikatnie mówiąc – nie pałają do siebie sympatią. Poza tym, to jedyny pojedynek między Polakami, który naprawdę mógłby zelektryzować kibiców w kraju. Dzisiaj to dwóch najlepszych polskich pięściarzy, więc patrząc na to ze sportowego punktu widzenia, mielibyśmy do czynienia z majstersztykiem – mówił Wasilewski, gdy o tej walce dopiero zaczęły się dyskusje. Od tamtego czasu sporo wody w rzece upłynęło, sporo emocji ostygło, ale jedna rzecz pozostaje niezmienna – obaj panowie w dalszym ciągu za sobą nie przepadają. Gdy tylko pojawia się możliwość, aby dogryźć, to zawsze to się dzieje. Gdy jest szansa zaczepić, to za każdym razem w kierunku potencjalnego oponenta idzie zaczepka. W ostatnich dniach to Włodarczyk uderzył w Szpilkę nazywając go „klaunem”.

Chwilę później pięściarz z Piaseczna w programie „Ring” na antenie TVP Sport ponownie odniósł się do Szpilki sugerując, że ten już raz został w ringu ośmieszony. Mowa oczywiście o pojedynku z Kownackim, który uwypuklił wszystkie braki byłego rywala Wildera.

On mówi, że „trzęsę portkami”? Kownacki w ringu go ośmieszył, a jeszcze się „sadzi”, zamiast ukłonić się grzecznie i przeprosić? 

Szpilka do wszystkiego odniósł się zupełnie inaczej niż wszystkich do tego przyzwyczaił – był wyważony i bardzo tajemniczy.

Wydaje się, że do tej walki musi dojść, bo temat od dłuższego czasu wraca tak często, że aż nie chce się wierzyć, że skończy się tylko na zapowiedziach. Jeżeli pięściarze naprawdę skrzyżują ze sobą rękawice, to będziemy mieli kolejne starcie, które przejdzie do historii polskiego boksu. Czy tak się stanie? Czekamy na kolejne wieści podgrzewające atmosferę tej walki.