Wszystko co musicie wiedzieć o Fed Cup 2019

Już jutro rozpocznie się 57. edycja najbardziej prestiżowego międzynarodowego kobiecego turnieju drużynowego. Rozgrywki Grupy I Strefy Euro-Afrykańskiej Fed Cup 2019 są dla nas – Polaków – szczególne, bo po raz pierwszy organizowane są na terenie naszego kraju. W Zielonej Górze nasze rodaczki będą musiały się zmagać z reprezentantkami Rosji i Danii.

„To wspaniała wiadomość. Przede wszystkim takich zawodów w tenisie kobiecym jeszcze nigdy nie organizowaliśmy. To dla nas bardzo duże przedsięwzięcie. Będzie fantastyczna impreza i mamy nadzieję, że przed własną publicznością reprezentacja Polski wywalczy awans” – oznajmił Mirosław Skrzypczyński, Prezes Polskiego Związku Tenisa [za poslatsport.pl]. Nie mamy zamiar sprzeczać się z panem Mirosławem. W naszej tenisowej historii ten turniej może odznaczyć się złotymi zgłoskami, szczególnie gdyby naszym tenisistkom udało się osiągnąć pozytywny rezultat, a o to może być bardzo trudno. Zanim jednak przejdziemy do analizy szans naszych reprezentantek zaprezentujemy garść informacji związanych z turniejem.

W Zielonej Górze oprócz reprezentantek Polski i ich grupowymi rywalkami będziemy mogli zobaczyć tenistki z Ukrainy, Estoni, Bułgarii i Szwecji. Będą one rywalizować między sobą w ramach grupy B. Polki będą rozgrywać swoje mecze jutro (tj. 06/02/2019) o godz. 16 z Rosjankami i w piątek (tj. 08/02/2019) o tej samej godzinie z Dunkami. Cały „zielonogórski etap” będzie rozgrywany do soboty (tj. 09/02/2019). Bilety i karnety można kupować TU. Reprezentantki obu grup będą walczyć o miejsce w Grupie Światowej II, do której awansuje tylko jedna z reprezentacji, które zobaczymy w najbliższych dniach na polskich kortach. Jak widać, to oznacza, że przed Polkami ciężkie zadanie.

W takim oto składzie zaprezentuje się nasza reprezentacja: Magda Linette (98. WTA), Iga Świątek (140. WTA), Magdalena Fręch (194. WTA), Maja Chwalińska (340. WTA) i Alicja Rosolska (26. WTA w deblu). Jako jeden z nielicznych krajów wystawiliśmy w tym turnieju najlepsze co mamy, ale i tak nie stawia nas to w roli faworytów w nadchodzących meczach. Tak Dawid Celt, który jest kapitanem naszej drużyny, ocenił szanse na łamach polski-tenis.pl: „Zaczynamy od meczu z Rosją. Faworytami grupy nie będziemy, ale powalczymy o niespodziankę. Gramy u siebie. To z jednej strony dobrze, bo będzie gorący doping, ale z drugiej strony jest to dodatkowa presja dla zawodniczek. Będziemy walczyć. Mam już pomysł na drużynę, natomiast będę jeszcze obserwował zawodniczki i to, w jakiej są formie”. Walczenie o niespodziankę nie brzmi optymistycznie, bo trudno, żeby tak brzmiało, kiedy naprzeciw nas staną o wiele lepiej notowane tenisistki.

Rosję będą reprezentować takie zawodniczki jak: Daria Kasatkina (12. WTA), która jest finalistką ubiegłorocznego Indian Wells, czy Anastazja Pawluczenkowa (32. WTA), która jest ćwierćfinalistką niedawno zakończonego Australian Open. 27-latka była nawet bliska awansu do półfinału, wygrywając pierwszą partię z największą niespodzianką turnieju, Danielle-Collins. Trzeba również zwrócić uwagę na to, że na tym samym turnieju Rosjanka pokonała takie rywalki jak Sloane Stephens (5. WTA) czy Kiki Bertens (9. WTA), dlatego nasze reprezentantki nie będą najprawdopodobniej robić na niej większego wrażenia. Tylko jedna tenistka z ekipy Sbornej nie jest w pierwszej setce rankingu WTA, co też świadczy samo przez się.

O Dunkach nie będziemy się za długo rozwodzić, gdyż ich najlepsza tenistka to Karen Barritza (668. WTA). Polki powinny sobie z nimi poradzić bez problemu, ale samo zwycięstwo z tą ekipą nie da „naszym dziewczynom” za wiele, gdy polegną w jutrzejszym ultra-trudnym meczu z Rosją. Sytuacja byłaby zupełnie odwrotna, gdyby do Zielonej Góry pokwapiła się Caroline Wozniacki (10. ATP). Najbardziej utytułowana Duńka była jednak zmuszona zrezygnować z udziału z turnieju z powodu problemów zdrowotnych.

Transmisje meczów w ramach tego turnieju zapewni ekipa TVP Sport.