Mecz Gwiazd bez Doncicia jak Serie A bez Piątka

17 lutego w Charlotte dojdzie do niekiepskiego, koszykarskiego show. Tego dnia bowiem obejrzymy kolejny, już 68. NBA All-Star Game. Władze ligi ogłosiły pierwsze piątki drużyn z dwóch konferencji.

I tak w zespole LeBrona – oprócz rzecz jasna głównego aktora – zobaczymy Kevina Duranta, Paula Goerge’a, Jamesa Hardena i Stepha Curry’ego. Grubo, prawda? To spójrzmy przeciwko komu wystąpi ta konstelacja gwiazd Zachodu. Wschodnią ekipę tworzą: Giannis Antetokounmpo, Kawhi Leonard, Joel Embiid, Kyrie Irving oraz Kemba Walker. Też niesłabo. Ale momencik. Zerknijmy jeszcze raz w oba te zestawienia. Kogoś brakuje? No tak! Dla „ułatwienia” należy dodać, że i na ławce Zachodu brakuje tego gościa. TEGO GOŚCIA:

Doprawdy trudno pojąć decyzję szefów NBA. Bo przecież nie kibiców, którzy oddali w głosowaniu tyle głosów na młodego Słoweńca, że ten ustępował tylko LeBronowi. Decydenci uznali jednak, że Doncić nie wystąpi w głównym pojedynku All-Star Weekend. Pogra sobie za to w meczu „wschodzących gwiazd”. I rzeczywiście urodzony w 1999 roku były reprezentant Realu Madryt jest taką „gwiazdą”. Jest co najmniej taką. Właściwie to już świeci pełnym blaskiem. Odbitym co najwyżej od samego „Króla Jamesa”. Jego statystyki bywają porównywalne do lidera Lakersów. W przypomnianym wyżej spotkaniu w Cleveland Doncić machnął 35 punktów (18 w pierwszej kwarcie), dodał do tego 11 zbiórek i 6 asyst. Wyrównał tym samym swój rekord kariery. Co więcej, jako jeden z nielicznych w historii ma już na swoim koncie 1000 punktów i to jak młodzieżowiec, do 20. roku życia. I taki grajek nie wyjdzie na parkiet podczas All-Star Game. Toż to hańba. Dziwota na pewno. To tak, jakby Krzysztof Piątek nagle wyleciał z AC Milan.

Mavs Doncicia po ostatnim zwycięstwie z Kawalerzystami zajmują 12. miejsce w Konferencji Zachodniej. Jeśli więc myślą o awansie do ósemki, muszą wygrywać całą serią. Sezon bowiem nieśmiało wkracza w decydującą przed play-offami fazę. Mavericks zrobili ostatnio sporo szumu, wymieniają się z New York Knicks. Kolegą Doncicia ma być rosły Łotysz Kristaps Porzingis. Pytanie, czy mierzący 2,21 m center zdoła wykurować się przed końcem sezonu zasadniczego. Kontuzja zerwanych więzadeł do lekkich nie należy, ale ponoć Łotysz pali się do gry. A ewentualny duet z Donciciem już rozpala umysły fanów Maverics.

Podobnie rzecz ma się z walką o Anthony’ego Davisa. Bardzo mocno zabiegają o niego Lakersi, ale czy władze New Orleans Pelicans oddadzą swojego lidera do drużyny z tej samej konferencji? Mogą nie mieć większego wyboru, ponieważ tego transferu bardzo chce sam zawodnik. A jego tata ani myśli wchodzić w konszachty z Boston Celtics, a więc tam, gdzie chętnie widzieliby Davisa przedstawiciele Pelikanów. Na stole pojawiła się zresztą bardzo ciekawa oferta od Jeziorowców. W zamian za Anthony’ego do New Orleans mieliby przejść w ramach wymiany Lonzo Ball, Kyle Kuzma, Rajon Rondo oraz Michael Beasley plus Lakersi oddaliby wybór w pierwszej rundzie draftu. Determinacja jest zatem spora. A Davis jest wart takiego handlu.

Zostawmy tematy transferowe i pokrótce zajmijmy się meczami. W nocy z poniedziałku na wtorek kilka meczów wartych jest uwagi. I tak np. wspomniane Pelikany zagrają przeciwko Indianie Pacers (kursy forBET: Pelicans 2.00, Indiana 1.90, remis 11.75), a walczący o play-offy Detroit Pistons podejmie Denver Nuggets (forBET: DET 2.55, DEN 1.55, remis 11.75). Pełna oferta forBET na najbliższe spotkania NBA: TUTAJ.

Jacek Hafka