Zmiennicy – nie dla Lewandowskiego!

Gdyby próbować rozpocząć dzisiejszy tekst od żartu rodem z Familiady, można zadać pytanie: jaki jest najbardziej znienawidzony serial przez Roberta Lewandowskiego? Zmiennicy. Po odejściu Sandro Wagnera do Chin Bayern Monachium rozpoczął bardzo niebezpieczną grę – do końca sezonu jedynym rozwiązaniem na szpicy może być bowiem osoba kapitana naszej reprezentacji. Przesadne ryzyko czy raczej rozsądne podejście do kadrowych rozwiązań? 

12 występów – tyle w obecnym sezonie zanotował Sandro Wagner. Liczby niemieckiego napastnika nie mogły robić specjalnego wrażenia: w tym czasie zanotował on bowiem zaledwie jedno trafienie podczas DFB Pokal. Czy zatem faktycznie jest powód do przesadnego niepokoju i pisania setek rozważań: „co by było, gdyby”. Tak, z całą pewnością, twierdzi Przegląd Sportowy – w jednym z artykułów możemy przeczytać, że Bawarczycy nie uczą się na swoich błędach i ponownie w przypadku zmęczenia czy kontuzji Polaka ich ofensywa będzie zdecydowanie osłabiona. Trudno nie odnieść jednak wrażenia, że cała sprawa jest przesadnie rozdmuchiwana, a osoba Sandro Wagnera traktowana jako jedno z ważniejszych ogniw niedawnego Bayernu. Jego liczby zupełnie przeczą takiej tezie.

Trudno także oczekiwać, iż Niko Kovac, który nie darzył zbytnią admiracją umiejętności Niemca będzie specjalnie optować za utrzymaniem go w zespole. Wagner trafił na niezwykle atrakcyjną finansowo ofertę. Dla 31 – latka taka opcja jest niemal idealna – 8 mln euro za sezon to przecież pokaźna kwota. Czy jest za kim specjalnie płakać? Bayern ma przecież Muellera, który poradzi sobie na tej pozycji (choć woli grać w drugiej linii), a do tego jest także niezwykle wszechstronny Serge Gnabry. Były zawodnik Arsenalu występował na „dziewiątce” w kadrze, więc z pewnością mógłby przenieść to doświadczenie na grę w klubie. Bez Lewandowskiego w składzie Bayern i tak straciłby mnóstwo jakości – niezależnie od tego, czy miałby on zmiennika. Trudno bowiem oczekiwać, aby do klubu trafił podobnej klasy gracz, który miałby pogodzić się z rolą zmiennika. A jeżeli do mistrza Niemiec trafiłby zaś zawodnik realnie mogący zagrozić Lewandowskiemu, stworzyłoby to furtkę dla odejścia naszego rodaka. A z tym nie mógłby się pogodzić w Monachium praktycznie nikt.

W Bayernie lubią zaklinać rzeczywistość – przekonał się o tym Karl – Heinz Rummenige, który stwierdził, że od 2014 Robert Lewandowski nie był kontuzjowany od 2014 roku (co jest nieprawdą). Robienie natomiast specjalnej afery z odejścia Sandro Wagnera do Chin specjalnie do nas nie przemawia. Być może jest to jakiś rodzaj wprowadzenia medialnej narracji – jeżeli Bawarczycy nie odniosą satysfakcjonującego wyniku w Champions League, całym źródłem zła będzie zmęczenie/kontuzja Roberta Lewandowskiego (choć futbol jest przecież zdecydowanie szerszą kwestią). Ze strzelaniem goli jest niekiedy tak, że poza zmęczeniem czy kontuzją może przydarzyć się także słabsza forma: przy liczbach polskiego napastnika oczekiwać należy jednak wsparcia ze strony reszty drużyny, aniżeli próbą obarczania za ofensywną nieskuteczność właśnie naszego rodaka. Prawdziwym papierkiem lakmusowym dla oceny postępowania działaczy z Niemiec będzie dwumecz Ligi Mistrzów przeciwko Liverpoolowi: jedna z najbardziej emocjonujących par tej fazy rozgrywek będzie prawdziwym testem dla całej drużyny, a także naszego zawodnika. Jeżeli Lewandowski dobrze zaprezentuje się przeciwko Liverpoolowi, praktycznie nikt nie będzie już wracać do tematu posiadania ewentualnego zmiennika. Do tego jednak jeszcze długa droga… Najpierw trzeba zrobić różnicę w lidze. Najbliższa okazja już dzisiaj, gdy o 15:30 Bayer Leverkusen podejmie u siebie Bayern Monachium (kursy forBET 1 – 5.00, X – 4.40, 2 – 1.60)