Osaka z Kvitovą, Nadal z …? Co wiemy przed ścisłymi finałami AO?

Rafa Nadal (2. ATP) pokazał miejsce w szeregu Stefanosowi Tsitsipasowi (15. ATP), roprawiając się z nim 6:2, 6:4, 6:0. Mimo tego, że Grek jest jedną z nadzieji młodego pokolenia tenisa, to jednak utytułowanemu Hiszpanowi wystarczyła jedynie godzina i 48 minut, żeby pokazać ile jeszcze 20-latkowi brakuje do absolutnego topu. Dla Hiszpana to 5. ścisły finał Australian Open. Z kim może zmierzyć się Hiszpan o australijskie trofeum?

Będzie to najprawdopodobniej Novak Djoković (1. ATP). Pierwsza rakieta na Świecie zmierzy się jutro z 24-letnim Francuzem, Lucasem Poullie (31. ATP). Za Serbem przemawia neimal wszystko: doświadczenie, miejsce w rankingu, klasa… Można by było tak wymieniać, ale wystarczy spojrzeć na wiele mówiące kursy na ten mecz (kursy w forBET: DJO- 1.07, POU – 9.00). Francuz w Melbourne jeszcze nie mierzył się z nikim z pierwszej dziesiątki rankingu ATP, a jego ostatni mecz to ponad 3-godzinny pojedynek z Raoniciem (17. ATP). Dla porównania, w ćwierćfinale Djoković nie przebywał na korcie nawet godziny, gdyż jego przeciwnik, Nishikori (9. ATP) kreczował w drugim secie. Jakby nie patrzeć, ewentualną porażkę Serba w półfinale trzeba będzie traktować w kategoriach mega niespodzianki.

Mecz panów zaplanowany jest na jutro na 9:30. Można go obejrzeć, logując się na stronie forBET.

A jak tam sytuacja wygląda u pań?

Petra Kvitova (6. WTA) potrzebowała nieco ponad półtorej godziny do pokonania Danielle Rose Collins (35. WTA) 7:6, 6:0. 25-letnia Amerykanka może i tak cieszyć się z przygody w Melbourne, bowiem przed turniejem na swoim koncie nie miała nawet jednego zwycięstwa w Wielkim Szlemie. W tegorocznym Australian Open doszła do półfinału i zdecydowanie jest to największy sukces w jej dotychczasowej karierze. Jeżel chodzi o Czeszkę to osiągnęła ona jeszcze więcej, gdyż jeszcze parę lat temu zmagała się z kontuzją, którą odniosła w wyniku napadu na nią w jej własnym mieszkaniu. Kvitova podniosła się po tej sytuacji i dziś może święcić awans do finału turnieju Wielkiego Szlema.

W finale zmierzy się z Naomi Osaką (4. WTA), która pokanała jej rodaczkę, Karolinę Pliskovą (8. WTA) 6:2, 4:6, 6:4. Japonka przerwała serię 10 wygranych z rzędu 26-latki, która zanotowała pierwszą porażkę w tym sezonie (na początku stycznia wygrała turniej w Brisbane). Dla Osaki będzie to drugi finał po US Open, który wygrała. Zwycięstwo z Pliskovą jest jej 13. wygraną z rzędu w wielkoszlemowym turnieju. Czy 21-latka ma czego obawiać się w finale z Kvitovą?

Bukmacherzy w roli minimalnej faworytki stawiają starszą tenisistkę (kursy w forBET: OSA – 2.10, KVI – 1.75). Obie panie jeszcze nigdy nie zagrały meczu pomiędzy sobą i to będzie jeden z tych meczów z serii „doświadczenie vs. młodość”. Kvitova w Melbourne idzie jak burza – nie straciła w żadnym starciu seta i wydaje się, że rozkęrca się z meczu na mecz. Osaka za to miała o wiele trudniejszą drabinkę. Podczas gdy najwyżej rozstawioną rywalką Czeszki była Ashleigh Barty (15. WTA), Japonka musiała mierzyć się z takimi tenisistkami jak: Sevastova (13. WTA), Switolina (6. WTA), czy Pliskova (7. WTA). To oczywiście może mieć decydujący wpływ na to finałowe starcie, aczkolwiek nie wiadomo jak Kvitova zaprezentuje się z rywalką z absolutnego topu, gdyż nie miała takiej okazji na tegorocznym Australian Open.

Finał pań odbędzie się w sobotę o godzinie 9:30. Mecz można obejrzeć, logując się na stronie forBET.