Wybór nieoczywisty – Kurek najlepszym polskim sportowcem

Bartosz Kurek został wybrany najlepszym polskim sportowcem. O ile osiągnięć naszemu siatkarzowi, złotemu medaliście mistrzostw świata i MVP całego turnieju odmówić nie można, o tyle pokonanie broniącego tytułu mistrza olimpijskiego Kamila Stocha musi budzić kontrowersje. 

Tak to już jest z plebiscytami – do osiągnięć sportowych dochodzi popularność, bez której będąc najlepszym na świecie nikt nie zauważy kunsztu sportowego. Wyobraźcie sobie, że mamy najlepszego na świecie szachistę. Wygrywa turniej za turniejem, nie ma sobie równych na żadnej płaszczyźnie. Znawcy szachów oceniają zgodnie, że nie było nigdy aż tak dobrego przedstawiciela tej dyscypliny.

I co z tego? Szachista zostaje najlepszym sportowcem? Patrząc tylko na umiejętności w swojej dziedzinie – nie ma lepszych. Szachy to nie jest dyscyplina olimpijska, a w mistrzostwach świata nasz bohater osiągnął wszystko, na nowo wyznaczył Himalaje w tym sporcie – wszyscy w przyszłości będą porównywani już tylko do niego. W tego typu plebiscytach, jakie oglądaliśmy wczoraj, będzie musiał się cieszyć z miejsca pod koniec pierwszej dziesiątki, a najprawdopodobniej w połowie drugiej.

Stąd plebiscyt to połączenie osiągnięć sportowych oraz popularności. Trochę też mody na daną dyscyplinę. 

W 2008 roku Robert Kubica wygrał tytuł najlepszego polskiego sportowca, gdy podczas całego sezonu Formuły 1 zwyciężył tylko raz. Dla wszystkich kibiców sportów motorowych był to ogromny zaszczyt, że po raz pierwszy i jak do tej pory ostatni na ceremonii medalowej zawodów Grand Prix odegrano Mazurka Dąbrowskiego. Z Pekinu jednak ze złotymi medalami przylecieli jednak do Polski między innymi Tomasz Majewski i Leszek Blanik. Pierwszy pchał kulą, drugi specjalizował się w gimnastyce. Która z tych dyscyplin była w 2008 najbardziej modna: wyścigi samochodowe, pchnięcie kulą czy właśnie gimnastyka? Odpowiedź pozostawiam każdemu z was.

Z siatkówką w Polsce jest trochę tak, że jak są sukcesy, to interesują się nią wszyscy, bez wyjątków. Od jakiegoś czasu zastanawiam się, dlaczego tak mało kibiców przychodzi na mecze ligowe w naszej lidze. Nie będę operował konkretnymi liczbami, ale co włączę Polsat Sport, to widzę wolne sektory na wcale niedużych obiektach. Kurdę, przecież jesteśmy drugi raz z rzędu mistrzami świata, sukces powinien zbudować popularność siatkówki, dzięki czemu hale powinny być wypełnione do ostatniego krzesełka. Tak jednak nie jest i zamiast tego, szósta z ósmą drużyną często grają przy garstce kibiców swój mecz ligowy. Jak jest podczas meczów wygrywającej mecz za meczem reprezentacji? Obiekty pękają w szwach, trudno kupić bilety na spotkanie biało-czerwonych.

Kurek zdobył podczas mistrzostw świata złoty medal, został wybrany również MVP turnieju

Skoki narciarskie są sportem sezonowym, patrząc na okres, w którym przypada plebiscyt – okresem wprost idealnym do wygrywania wielkich rzeczy. Tylko wtedy jednak skoczek ma większe szanse na zwycięstwo, gdy między drugim dniem świąt a Świętem Trzech Króli jest w formie. Przekonał się o tym Kamil Stoch, który przed rokiem właśnie dzięki fenomenalnej dyspozycji podczas Turnieju Czterech Skoczni rzutem na taśmę wygrał cały plebiscyt… za poprzedni rok. Potem dalej święcił sporo sukcesów, został mistrzem olimpijskim i brązowym medalistą igrzysk w drużynie. W marcu po raz drugi w karierze sięgnął po Kryształową Kulę. Dlaczego mimo tego nie wygrał? Bo to już było dawno, bardzo dawno temu. Część kibiców pewnie uważa, że za te sukcesy został już wynagrodzony statuetką wywalczoną przed rokiem. Kurkowi złoty medal mistrzostw świata wieszano na szyi we wrześniu, czyli ponad pół roku później.

Wybranie Kurka najlepszym polskim sportowcem będzie komentowane i kwestionowane, bo stara prawda zawsze mówiła, że mistrz olimpijski jest w hierarchii wyżej stawiany niż mistrz świata. Sam Kurek pewnie zamieniłby się ze Stochem na krążki, Adam Małysz swoje cztery złota wywalczone w światowych czempionatach pewnie też wymieniłby na jeden złoty olimpijski medal Kamila. Plebiscyty jednak rządzą się swoimi prawami i nic z tym nie zrobimy. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że ani Kamil, ani Bartek nie przywiązują do tego aż takiej wagi. Na polu sportowym, tym dla nich najważniejszym, obaj zrobili w 2018 roku wszystko, byśmy my dziś mieli o czym dyskutować.

Jakub Borowicz