Poniedziałek, 22 lipca 2019 r.

Oj, rośnie (?) nowa jakość w polskim hokeju

Ostatnie wyniki na krajowym podwórku sugerują, że przyszłość dyscypliny może należeć do ekipy JKH GKS-u Jastrzębia. A wystarczy cofnąć się kilka lat, aby spostrzec, że obecne sukcesy nie mogą być dziełem przypadku.

Ale co tam wygrany mecz ligowy z Cracovią. JKH jest sprawcą grubej sensacji w Pucharze Polski. Otóż w finale gracze słowackiego trenera Roberta Kalabera bez większych przeszkód pokonali 4:0 TatrySki Podhale Nowy Targ. Wcześniej zaś jastrzębianie rozprawili się (po karnych) z faworytem imprezy i aktualnym liderem Polskiej Hokej Ligi, drużyną Tauronu KH GKS Katowice. „Mamy młody zespół przez co musieliśmy bardzo pracować nad emocjami. Gdy się nie trzyma nerwów na wodzy, popełnia się błędy. Kiedy jednak wpadł już pierwszy gol, drużyna uwierzyła w siebie i swoje możliwości. Poszliśmy za ciosem i wyrównaliśmy, później zwycięstwo w karnych. To efekt bardzo ciężkiej pracy i wiary w siebie. Również wiary w to, że jesteśmy mocni. Gdy do tego dochodzi szczęście udaje się wygrywać” – powiedział Kalaber (jkh.pl).

Słowak jest w Jastrzębiu od sezonu 2014/15, a więc całkiem długo, jak na szkoleniowca w jakiejkolwiek polskiej drużynie. I oprócz wywalczonego właśnie Pucharu Polski może pochwalić się wicemistrzostwem kraju w pierwszym sezonie swojej pracy w JKH. Wtedy to w rywalizacji do czterech zwycięstw lepsi (4-2) okazali się tyszanie.

Aktualny zespół z Jastrzębia jest spadkobiercą klubu, którego początki sięgają lat 50. XX wieku. Od sezonu 2008/09 jastrzębianie nieprzerwanie grają w najwyższej klasie rozgrywek w naszym kraju i oprócz sukcesów już za czasów Kalabera, mają na swoim koncie premierowe zdobycie PP (2012), a także dwa inne medale Mistrzostw Polski: srebro (2013) i brąz (2014).

Fakt, że tak dobrze idzie w rozgrywkach seniorskich jest pokłosiem znakomitego szkolenia młodych adeptów hokeja w Jastrzębiu, którzy np. w 2007 roku sięgnęli po krajowe mistrzostwo juniorów. W obecnej kadrze aż roi się od młodych hokeistów. Dość powiedzieć, że kapitanem drużyny jest 25-letni Radosław Nalewajka. Oczywiście, żaden polski klub nie jest w stanie odnosić sukcesów bez obcokrajowców, których akurat w Jastrzębiu nie ma tak wielu, poza mieszanką kilku zawodników z Czech i Słowacji (bramki strzeże znakomity Czech polskiego pochodzenia Ondrej Raszka). Świetną wiadomością jest także to, że w obliczu kontuzji i ostatecznie zakończenia przebogatej kariery, w klubie został Leszek Laszkiewicz. To bez wątpienia wybitny gracz, nie tylko polskich klubów. Zdobył przecież mistrzostwo Włoch i wicemistrzostwo Niemiec, a grał także w Czechach. Na polskich taflach jest legendą, bowiem jako jedyny zawodnik (w trakcie 19 sezonów) zdobył w tzw. klasyfikacji kanadyjskiej ponad 1000 (!) punktów za 509 goli i 556 asyst. Od końca grudnia 2018 roku pełni rolę dyrektora sportowego. To bardzo istotna funkcja, zwłaszcza dla kogoś z tak rozległymi kontaktami w środowisku. I oby tylko na szkolenie młodych, czy sprowadzanie doświadczonych graczy nie brakowało pieniędzy. Dodajmy tylko, że sponsorem głównym JKH jest Jastrzębska Spółka Węglowa…

No właśnie – problem (braku) pieniędzy w hokeju powraca jak bumerang. Problemy Polonii Bytom są znane, a ostatnio coraz głośniej mówi się braku kasy w PGE Orliku Opole. Z tego zespołu w ostatnim czasie odeszło aż pięciu ważnych graczy: Nicolas Vilardo wrócił do USA, Władisław Jełakow i Aleksandr Gołowin przenieśli się do Gdańska, a Martin Przygodzki i Aleksiej Trandin do Oświęcimia.

Ciekawe, jak te kłopoty PGE Orlika wpłyną na formę sportową. Dzisiaj opolanie zmierzą się na wyjeździe z JKH, ale najciekawszym spotkaniem 34. kolejki PHL wydaje się mecz między KH Energą Toruń a Tauronem GKS-em Katowice. Kursy w forBET na to spotkanie przedstawiają się następująco: KH Toruń 3.45, remis 4.60, GKS Katowice 1.75.

Jacek Hafka