„Kubicomanię” 2.0 czas zacząć!

Robert Kubica podpisał kontrakt z Williamsem – informacja ta przewijała się w mediach od dłuższego czasu i dzisiaj doczekaliśmy się oficjalnego potwierdzenia. Od ostatniego wyścigu polskiego kierowcy w F1 minęło już 8 lat, lecz spora część kibiców jakby nie czuła tego odstępu czasu i niesamowicie emocjonuje się powrotem Kubicy do ścigania. Czy szykuje się zatem druga odsłona „Kubicomanii”?

Któż z nas nie pamięta złotych czasów tego sportu w latach 2006 – 2010? Transmisje na otwartym Polsacie, niezapomniany komentarz Andrzeja Borowczyka, a do tego Robert Kubica, który w tym okresie raz zwyciężył (było to GP Kanady 2008), a do tego 12 razy stawał na podium. Nasz rodak dawał wszystkim mnóstwo powodów do zachwytu i znacząco wpływał na popularność wspomnianej dyscypliny. Dość powiedzieć, że otwierające sezon 2010 GP Bahrajnu potrafiło oglądać nawet 2,5 mln osób. Trudno porównywać wspomniane rezultaty do obecnych: wpływa na to o wiele mniejsza dostępność Eleven, na antenie którego rekordowy wynik to, do tej pory 217 110 osób (GP Belgii 2018). Dla porównania dwa lata wcześniej, gdy po raz pierwszy monitorowano wyniki stacji, ten wynik wahał się w granicach 140 000 osób. Widać znaczący progres i trzeba przyznać, że jeszcze większej popularyzacji sportu może sprzyjać powrót Kubicy, na którego czekała ogromna część Polaków.

Wszyscy doskonale pamiętamy dramatyczne okoliczności, które zmusiły polskiego kierowcę do zawieszenia sportowej kariery. Fatalny wypadek 6 lutego 2011 roku podczas Ronde di Andora mógł zakończyć się dla niego nawet utratą życia. Cudem jednak udało mu się przeżyć, lecz nieodwracalnie została uszkodzona jego prawa ręka. Niewielu wierzyło, że kiedykolwiek powróci on jeszcze do ścigania, a tym bardziej na najwyższy poziom, a więc do Formuły 1. Najważniejsza była tutaj jednak postawa Polaka, który uparcie dążył do realizacji swojego celu: od 2017 roku, gdy wrócił on najpierw na testy do Renault, a następnie został rezerwowym kierowcą Williamsa, jasnym było, że powrót do F1 może być tylko i wyłącznie kwestią czasu. Tak stało się w rzeczywistości.

Przypadek Roberta Kubicy to nie tylko realizacja naszych nostalgicznych wspomnień, spełnienie marzeń polskich kibiców, ale przede wszystkim historia wielkiego sportowca, który nawet przez chwilę nie przestał gonić nierealnych wydawać by się mogło marzeń. Dzisiaj prawdopodobnie cała Polska świętuje: realia tej dyscypliny są nieubłagane, tutaj najpierw liczy się sprzęt, a dopiero potem kierowcy, lecz wszyscy wierzymy, że nawet w tych warunkach Polak da nam mnóstwo powodów do radości. Zawsze to świetne uczucie mieć swojego rodzynka w elitarnej dyscyplinie, dlatego już sam fakt startów Kubicy napawa ogromną ekscytacją wszystkich fanów – nie tylko z naszego kraju, bowiem swoje wyrazy zadowolenia przekazują entuzjaści F1 z całego świata. Ikona sportu znowu powróci do akcji i jesteśmy ciekawi, jak ten comeback wpłynie na hierarchię polskich sportowców w przyszłym roku: wcześniej na świecznikach byli przecież Lewandowski czy Stoch. Czy Robert Kubica jest w stanie zdetronizować ten duet? Patrząc na sam fakt, że po ośmiu latach entuzjazm związany z jego osobą ani przez chwilę nie zmalał, jest to więcej niż prawdopodobne. Pozostaje nam zatem jedynie radośnie oczekiwać na start kolejnej kampanii Formuły 1 – a potem kibicować rodakowi w jak najlepszych wynikach na torze!

Karol Czyżewski