Symboliczna dziura w polskim lodowisku

Sytuacja w naszym hokeju nie jest, mówiąc ogólnie i delikatnie, najlepsza, o czym zresztą już na naszych łamach pisaliśmy:

Co słychać w polskim hokeju?

Po gdańskim turnieju z cyklu Euro Ice Hockey Challenge, który to turniej był połączony z walką o puchar z okazji 100-lecia polskiej niepodległości, wiemy nieco więcej o naszej kadrze. Niezbyt dużo, ale więcej. Dlaczego tak? W Olivii zabrakło bowiem najlepszych hokeistów. Powód oczywisty – pieniądze, a precyzując ich brak. Mowa tu o kilkuset tysiącach złotych, jakich związek nie wypłacił kadrowiczom w poprzednich latach. Ci postanowili się zbuntować i nie przyjechać na mecze reprezentacji. Krystian Dziubiński, Patryk Wajda, Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Tomasz Malasiński, Jakub Wanacki, Damian Tomasik, Maciej Kruczek, Aron Chmielewski i Paweł Dronia – bez tych zawodników drużyna prowadzona przez Tomasza Valtonena musiała sobie radzić w spotkaniach przeciwko Danii, Norwegii i Austrii. „Wierzymy, że domagając się uczciwości i profesjonalizmu teraz, w postępowaniu względem nas, możemy sprawić, że w przyszłości zawodnicy nie będą musieli martwić się o to, czy nie zostaną pozbawieni przysługujących im praw, pozostawieni bez należnego wsparcia, wykorzystani. Może wtedy będą mogli skupić się na grze. Może wtedy stanie się to coś, co dzieje się w sportach drużynowych, gdy zawodnicy są w swoim żywiole, rozumieją się bez słów i mogą stworzyć zespół, który jest czymś więcej, niż tylko sumą członków” – mogliśmy przeczytać w specjalnym ogłoszeniu.

Trudno nie przyznać hokeistom racji. Trochę szkoda, że protest miał miejsce podczas turnieju z okazji odzyskania przez Polskę niepodległości. A może, z drugiej strony, kiedy, jak nie przy okazji tak znamiennej? Może to wreszcie spowoduje poprawę, uzdrowi chorą sytuację?

Tak bardzo osłabieni Polacy nie mieli zbyt wielkich szans w starciu z renomowanymi rywalami. Mimo to, wstydu nie przynieśli, o czym jakoś tam świadczą wyniki (porażki 2:4 z Norwegią i 0:2 z Austrią), ale przede wszystkim ich ambitna postawa. Do dziwnej, symbolicznej sytuacji doszło podczas pierwszego spotkania z Danią, gdy przy stanie 1:0 dla naszych… w lodowisku zrobiła się dziura:

Mecz przerwano, postanawiając już go nie powtarzać. Kuriozalna, niecodzienna sytuacja. Oby tylko nasz reprezentacyjny hokej wyszedł z owej zapaści, równie szybko jak do optymalnego wyglądu doszedł stan lodowiska w Gdańsku. Mocno wierzy w to szkoleniowiec kadry, który po EIHC powiedział: „Potrzebujemy każdego najlepszego dla reprezentacji. Jesteśmy,  wraz ze sztabem i PZHL, bardzo dumni z tego zespołu. Kibice też powinni być z kadry dumni. On dał z siebie w Gdańsku 100 procent. Walczyliśmy, z Danią było 1:0, drugi mecz z Norwegią zagraliśmy lepiej, niż ten niedzielny. Z Austrią zabrakło chłopakom paliwa. Było tak, jakbyśmy do silnika benzynowego nalali diesla. To nie działa, wiem, kiedyś próbowałem” – zaznaczył Valtonen. Według niego kluczową sprawą, która swego czasu stała także za sukcesami w fińskim hokeju, jest współpraca kadry z poszczególnymi polskimi klubami. Tylko właściwa może przynieść dobre rezultaty dla obu stron. No tak, ale nie jest to łatwe, gdy część graczy protestuje, słusznie domagając się od związku zaległych pieniędzy. „Zobaczymy, co będzie. Ta sprawa mnie nie interesuje. Ja biorę najlepszych z tych, których mam możliwość i z nimi pracuję” – uciął Valtonen (hokej.net).

Nie ma jednak co ukrywać, że problemu nie ma, a kadra jest silniejsza bez protestujących, ważnych zawodników.