Ćwierćfinały bez Federera, ale inni wielcy są Nadal w grze

Czy faktycznie kawa jest najlepszym sposobem na przebudzenie się rano? Śmiemy wątpić, gdyż dzisiejszego ranka przebudziliśmy się bardzo szybko, gdy spojrzeliśmy na wynik meczu Rogera Federera. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia, oglądając końcówkę spotkania i kiedy dotarło do nas, że Szwajcara z turnieju wyeliminowała 4. rakieta w Australii, to zdaliśmy sobie sprawę, że dzisiaj nas już nic nie zaskoczy. Czy aby na pewno? W końcu dzisiaj rozgrywane będą ćwierćfinały US Open.

Najwcześniej na korty wybiegnie zeszłoroczna zwyciężczyni US Open, Sloane Stephens (3. miejsce w rankingu WTA). Pupilka nowojorskiej publiczności zmierzy się z Łotyszką, Anastasiją Sevastovą (18. miejsce w rankingu WTA). Bukmacherzy w roli faworytki tego starcia stawiają Amerykankę (kursy w forBET: Stephens – 1.40, Sevastova – 3.20). Stephens dotychczas straciła zaledwie jednego seta w pojedynku z odkryciem turnieju, Anheliną Kalininą. Łotyszka za to tylko w jednym meczu nie straciła seta i było to w spotkaniu z… Amerykanką, Claire Liu. Stephens z Sevastovą spotkały się 3 razy na kortach i to w przeciągu ostatniego roku. Dwa razy lepsza była Amerykanka, a raz górą była Łotyszka. Co ciekawe, w ostatnim US Open Panie również grały ze sobą na tym samym etapie turnieju. Wtedy Stephens wygrała po wyrównanym meczu  6:3, 3:6, 7:6.

Następnie zaplanowano na 19:30 spotkanie pomiędzy Juanem-Martinem Del Potro (3. miejsce w rankigu ATP) z kolejnym faworytem nowojorskich kibiców, Johnem Isnerem (11. miejsce w rankingu ATP).  Argentyńczyk do tej pory przeszedł przez cały turniej „suchą stopą”, nie tracąc nawet seta. Zupełnie inaczej, niż jego dzisiejszy rywal, który dwa razy wygrywał 3:2 i raz 3:1. Panowie do tej pory spotkali się 11 razy. Bilans tych meczów przemawia za Del Potro, który 7 razy okazał się lepszy (kursy w forBET: Del Potro – 1.30, Isner – 3.55).

W nocy dopiero będzie się działo, bo dziać się musi, kiedy na kort wychodzi Serena Williams. Naprzeciw Amerykanki nie stanie byle kto, a Czeszka Karolina Pliskova, która zajmuje 8. miejsce w rankingu WTA. Williams na pewno będzie zmotywowana na ten pojedynek, gdyż przy trzech spotkaniach z Pliskovą raz musiała uznać wyższość rywalki i raz kreczowała. Ten mecz dla Amerykanki będzie rewanżem za półfinał US Open sprzed dwóch lat, gdzie jdzisiejsza rywalka nie dała jej szans, wygrywając 6:2, 7:6. Obie do tej pory radzą sobie bardzo dobrze w turnieju i tylko Williams spośród z nich straciła zaledwie jednego seta (kursy w forBET: Williams – 1.30, Pliskova – 3.65).

Na sam koniec czeka na nas prawdziwy bomba: Rafa Nadal postara się pokonać kolejną przeszkodę w drodze do obrony tytułu w postaci Dominica Thiema, który jest 9. rakietą na Świecie. Austriak rozegrał 3 sety więcej niż Hiszpan w tym turnieju, co może okazać się kluczowe dla przebiegu tego pojedynku. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z siły rażenia wypoczętego Nadala i nie chcemy być w skórze Thiema, który będzie musiał dać z siebie 120%, żeby dorównać swojemu utytułowanemu rywalowi. Panowie dotychczas spotkali się ze sobą 10 razy i siedmiokrotnie lepszy okazał się Nadal (kursy w forBET: Nadal – 1.25, Thiem – 3.85).