Złote myśli Nicka Kyrgiosa

  • Redakcja

Środa była dniem odpoczynku dla tenisistów i tenisistek, którzy pozostali w grze o końcowy triumf w turnieju Internazionali BNL d’Italia w Rzymie. Chociaż organizatorzy nie chcieli dawać za wygraną i co kilkanaście minut podawali nową godzinę rozpoczęcia gier, to jednak deszcz nie ustał i trzeba było podjąć jedyną właściwą decyzję – anulować wszystkie mecze zaplanowane na ten dzień.

Jedni, jak chociażby Victoria Azarenka, w mediach społecznościowych chwalili się, że zwiedzają miasto, a inni, jak Grigor Dimitrov, mimo niesprzyjających warunków, zdecydowali się na odbycie treningu. Tymczasem Nick Kyrgios spędził kilkanaście minut w towarzystwie jednego z najbardziej znanych dziennikarzy tenisowych ze Stanów Zjednoczonych, Benem Rothenbergiem. Nie trudno się domyśleć, że rozmowa natychmiast po opublikowaniu stała się głównym tematem WSZYSTKICH interesujących się tenisem. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro Australijczyk zamiast pochylić się nad tym, co jest nie tak w jego środowisku, zajął się ocenianiu innych i to niekoniecznie w pozytywnych aspektach.

Najbardziej dostało się Novakowi Djokoviciowi. – On ma chorą obsesję na punkcie tego, aby być lubianym. Chce tego tak bardzo, że ja tego nie mogę znieść – powiedział wprost tenisista z Canberry, który ustosunkował się również do bilansu ich meczów. Obaj jak dotychczas grali ze sobą dwa razy – w obu przypadkach górą był Kyrgios. Przez to – jak gdyby wygrywanie z nim było jakimś wyznacznikiem – nie może zaliczać się do grona najwybitniejszych tenisistów. – Nieważne ile szlemów wygra, nigdy nie będzie najlepszy. Jeśli nie potrafi mnie pokonać, to nie jest najlepszym ze wszystkich.

To jednak nie wszystko. Kyrgios stwierdził, że według niego Andy Murray to lepszy tenisista niż Djoković (co z tego, że ich bilans to 24-11 na korzyść Serba). Na dodatek widzi w sobie potencjał na trenera, bowiem przyznał, że „gdyby był szkoleniowcem Murraya, to ten miałby na swoim koncie więcej tytułów wielkoszlemowych”.

Zapewne znajdą się tacy, którzy zgodzą się ze słowami krnąbrnego Australijczyka. Szybko pojawią się również ci, że dlaczego taki zawodnik, jak Kyrgios, ocenia Djokovicia, który przerasta go o kilka klas? Jedno jest pewne – nawet, jeśli Serb nie odniesie się do tych słów, co byłoby w jego stylu, to gdyby doszło do ich spotkania na korcie, to można spodziewać się jednego: obaj zrobiliby wszystko, aby sięgnąć po wygraną.

Ciekawie reprezentant Australii wypowiedział się na temat Stefanosa Tsitsipasa, z którym chciałby utworzyć parę deblową, ale widzi poważny powód, aby tego nie robić. – Chciałbym z nim zagrać debla, ale boje się z nim rozmawiać. On wygląda na bardzo zagubionego. Nie chciałbym mieć na niego złego wpływu – stwierdził. I może ma rację – chyba każdy zgodzi się, że jeden Kyrgios w tourze zupełnie wystarczy..