Dlaczego finał Champions League odbywa się tak późno?

  • Redakcja

Trzy tygodnie – tyle właśnie muszą czekać na swój ostatni mecz w sezonie piłkarze Liverpoolu i Tottenhamu. W Premier League rywalizacja zakończyła się w ubiegły weekend, w konsekwencji Jurgen Klopp i Maurizio Pochettino, którzy wcześniej mieli prawo narzekać na napięty do granic możliwości grafik, muszą do 1 czerwca utrzymać swoich piłkarzy w rytmie meczowym bez rozgrywania spotkań. Dlaczego UEFA zdecydowała się na wydłużenie sezonu do granic możliwości? A może winna jest angielska federacja? 

Pytania mogą zadawać przede wszystkim właśnie szkoleniowcy obu drużyn. Sytuacja może być z ich punkty widzenia uznana za absurdalną, bo przecież w trakcie rozgrywek zmuszeni byli grać niekiedy nawet co 2 dni (mowa o okresie świąteczno-noworocznym), a wszystko po to, by uwinąć się ze wszystkim do początku maja. Zawodnicy znosili to różnie, można zaryzykować tezę, że ponadprzeciętna liczba kontuzji w zespole Kogutów to efekt w dużej mierze przeciążeń organizmów, które dotknęły zawodników. Po wielomiesięcznym maratonie w klubach mieli prawo spodziewać się czasu na regenerację, zamiast tego zafundowano im trzytygodniowy okres zawieszenia – adrenalina związana z ciągłą rywalizacją opada, w mięśniach odzywa się zmęczenie, a o utrzymaniu rytmu meczowego nie ma mowy. Cały czas trzeba jednak pozostawać w treningu, mamy więc do czynienia z obozem przygotowawczym po sezonie. Możemy sobie tylko wyobrażać, jak trudne jest zadanie sztabów szkoleniowych obu drużyn i jednocześnie jak straszliwe będzie rozczarowanie u przegranego wielkiego finału.

W porządku, od kiedy finał Champions League rozgrywany jest w soboty, a nie jak wcześniej w środku tygodnia, europejska centrala musi liczyć się z terminami końcowych zmagań ligowych czy też finałów krajowych pucharów. Rozegranie decydującego meczu Ligi Mistrzów w najbliższy weekend, 18-19 maja, nie wchodziło więc w grę, w końcu gro lig europejskich właśnie na teraz zaplanowało ostatnią serię spotkań tego sezonu, Anglicy natomiast czekają na sobotni finał FA Cup, oni także nie zgodziliby się na tak zaplanowanie meczu w Madrycie tak wcześnie.

Spokojnie, powiedziałoby zapewne wielu fanów, jak nie w ten weekend, to w następny. Jak już wiemy – nic z tego, na finał trzeba będzie poczekać jeszcze jeden tydzień. Na pytanie dlaczego UEFA będzie mieć gotową odpowiedź: bo swoje mecze rozgrywają jeszcze ligi we Włoszech i we Francji, dodatkowo z okazji skorzystali Niemcy i zaplanowali na 25 maja finał DFB Pokal. Czy nie jest to jednak odwracanie kota ogonem? Przecież w Italii i nad Sekwaną mogliby śmiało skończyć rozgrywki wcześniej, tak jak to miało miejsce w ubiegłych latach, w tym roku uda się to przecież choćby Hiszpanom (tyle samo kolejek do rozegrania, podobny klimat). Podobnie u naszych zachodnich sąsiadów nie byłoby problemu, by zakończyć rywalizację choćby z tygodniowym wyprzedzeniem – wzorem minionych sezonów. Skoro jednak europejska federacja pozwala grać do końca maja, to po co się spieszyć.

Być może jednak nie powinniśmy uderzać w zarządzających Champions League, a raczej ich odpowiedników z Wysp. Walka w Premier League zakończyła się najwcześniej spośród wszystkich czołowych lig europejskich, można więc bez przekąsu zapytać: po co było to nagromadzenie spotkań ligowych, przeplatanych meczami dwóch krajowych pucharów, jakiego byliśmy świadkami na przestrzeni ostatnich miesięcy? Tottenham, jak wspominaliśmy, przypłacił to potężnymi problemami kadrowymi, Jurgen Klopp dmuchał na zimno i odpuścił rywalizację w FA Cup już przy pierwszej okazji, mając świadomość, że jego drużyna nie wytrzyma walki na trzech frontach. Teraz okazuje się, że czasu jest aż nadto. Jasne, rozumiemy, że spotkania w Boxing Day czy na przełomie roku to element angielskiej tradycji, były jednak inne okazje na zwolnienie tempa rywalizacji.

Niezależnie od tego kto jest wykazał się większym brakiem wyobraźni, doszło do sytuacji dość absurdalnej – warto przy tym zauważyć, że to już drugi rok z rzędu, kiedy finał Ligi Mistrzów został zaplanowany na absurdalnie odległy termin. Pozostaje współczuć piłkarzom obu zespołów czekających na starcie o trofeum oraz ich opiekunom. My, kibice, musimy natomiast uzbroić się w cierpliwość i póki co emocjonować się walką o mistrzostwo Włoch i tytuł we Francji. Czy jakoś tak…

Oferta forBET na finał LM oraz końcowe kolejki lig europejskich znajduje się TUTAJ.

Max Mahor