Stało się niestety to, co czuliśmy, że może: polscy hokeiści nie awansowali na zaplecze światowej elity. O pozostaniu w międzynarodowej 3. lidze zadecydowało spotkanie z Rumunią, przegrane przez Biało-Czerwonych po dogrywce. W meczu tym nie popisał się zwłaszcza bramkarz Przemysław Odrobny, lecz za marną sytuację naszego hokeja nie odpowiada przecież tylko golkiper Podhala.

To niesamowite, co on zrobił… Nie nazwałbym tej sytuacji pechem, to głupota. To tak, jakby jechać 200 kilometrów na godzinę bez pasów, na śliskich oponach i wjechać zakręt, a następnie stwierdzić: „ogromny pech, że wypadłem„” – bez większych ceregieli na antenie TVP Sport skomentował Mariusz Czerkawski. A dotyczyło to TEJ sytuacji:

Trzeba przyznać, że na tym poziomie błąd tak doświadczonego bramkarza nie powinien się zdarzyć. Byłby piętnowany w rozgrywkach juniorskich, wyobrażamy sobie więc, jakie katusze musiał przeżywać sam zainteresowany i jakie myśli kłębiły się w głowach jego kolegów. Pech / głupota chciał / chciała, że to niezwykłe wyprowadzenie krążka zdarzyło się w spotkaniu o wszystko tzn. o awans do dywizji 1A przeciwko najsilniejszemu rywalowi , a więc Rumunii. I ok., Polacy zdołali się podnieść, doprowadzając do dogrywki, ale ostatecznie w niej przegrali. Gdyby więc nie koszmarny błąd Odrobnego…

Bardzo łatwo wskazać golkipera i powiedzieć wyraźnie: „mamy kozła ofiarnego, to przez niego!”. Owszem, pomysł reprezentanta Podhala bardzo skomplikował i tak niełatwą sytuację, niemniej wypadałoby rozejrzeć się nieco za horyzont jego błędu. Co tam widać? Można powiedzieć: to, co zwykle. Przez konflikt (rzecz jasna z finansami w tle) z PZHL do Tallinna nie pojechało wielu ważnych zawodników, w tym np. gracze mistrza Polski, GKS-u Tychy: Michael Cichy, Radosław Galant, Bartłomiej Pociecha czy Jakub Witecki. Ich brak musiał odbić się nie tylko na atmosferze, ale i nie pozostał bez wpływu na jakość gry. Co więcej, przez urodziny dzieci z wyjazdu do stolicy Estonii zrezygnowali Aaron Chmielewski i Krzysztof Zapała. Dodajmy do tego całkiem długą listę kontuzjowanych (np. Mateusz Rompkowski, Bartosz Fraszko), a wyjdzie nam z jakimi brakami podczas turnieju musiał zmierzyć się selekcjoner Tomek Valtonen.

Trener Polaków – co już wiadomo – opuszcza polską ligę, którą zamieni na niemiecką. Jak sam przyznał, łączenie pracy selekcjonera kadry narodowej z pracą w klubie (Podhalu) nie wyszła mu na zdrowie, nie tylko ze względu na ograniczenia czasowe. Musiał bowiem za każdym razem mierzyć się z jednoznacznymi ocenami dość skonfliktowanego wewnętrznie środowiska trenerskiego. Poza tym, ci z klubów nie bardzo chcieli dzielić się swoją wiedzą na temat zawodników z Valtonenem-szkoleniowcem Podhala. Czy po porażce w Estonii zostanie na stanowisku trenera Biało-Czerwonych? Związek tego chce, ale decyzje zapadną nieco później, choć jeszcze w maju. Dla ciągłości pracy byłoby dobrze, żeby Valtonen został. Pytanie, czy wyjazd do Niemiec nie utrudni mu obserwacji krajowego podwórka, bo o ile pewna podejrzliwość pozostałych na miejscu trenerów wóczas zniknie, o tyle przestanie być na bieżąco w dość ważnym momencie: wprowadzenia kuriozalnego pomysłu „ligi open” bez ograniczeń dla obcokrajowców.

Jakie są perspektywy?  Metodą na pewno nie jest wspomniane wyżej, a demotywujące zwłaszcza młodych, niedoświadczonych zawodników, otwarcie hokejowych granic dla często bardzo przeciętnych (ale tańszych) zawodników zagrniacznych. To właśnie wyraźna poprawa szkolenia młodych jest podstawą pójścia w górę. Ale też to proces rozciągnięty na lata. Taki jednak, w który mógłby na lata zaangażować się poważny sponsor, o ile ramy współpracy ze związkiem byłyby maksymalnie przejrzyste.

Co można zrobić teraz? Palącą sprawą jest tu przede wszystkim doprowadzenie do oczyszczenia brudnego powietrza wokół samej kadry, zażegnanie wszelkich konfliktów na linii działacze-zawodnicy. Powiedzmy sobie jasno: bez wszystkich najważniejszych graczy nie ma co myśleć o awansie i późniejszym zadomowieniu się na zapleczu elity. Tu naprawdę potrzeba woli porozumienia obu stron i chęci gry absolutnie najlepszych polskich hokeistów.

Kursy w forBET na hokejowe Mistrzostwa Świata elity znajdziesz: TUTAJ.