Postęp cenniejszy od ważnej wygranej

  • Redakcja

Sobota była kolejnym dniem, który spędziliśmy w Ostrawie. Mimo, że tym razem na naszych oczach rozegrane zostały jedynie dwa mecze, to jednak był to niezwykle owocny pobyt. Głównie za sprawą Kamila Majchrzaka, który pokonał Lloyda Harrisa i awansował do finału turnieju rangi ATP Challenger Tour – Prosperita Open 2019. Sama wygrana cieszy każdego – kibiców, rodzinę, a przede wszystkim samego zawodnika. Mamy jednak wrażenie, że najważniejszy jest tytułowy postęp. Jesteśmy wręcz przekonani, że jeszcze kilka czy kilkanaście miesięcy temu ten mecz miałby zupełnie inny przebieg i wcale nie musiałby się zakończyć happy endem.

Jeśli tenisistą przykleja się łatki, to w przypadku Kamila Majchrzaka najpopularniejszym mankamentem byłby problem z domykaniem meczów. Ile było już takich spotkań z jego udziałem, kiedy to gładko wygrywał pierwszego seta, następnie szedł za ciosem w kolejnej partii i nagle się coś zacinało. Najczęściej kończyło się to przegraniem zarówno drugiej, jak i trzeciej odsłony. Podobnie mogło być w sobotę, kiedy to piotrkowianin na korcie centralnym w Ostrawie podejmował obecnie 94. zawodnika świata – Lloyda Harrisa. Tym razem jednak historia się nie powtórzyła.

23-latek na przełomie całego spotkania pokazał, że rozwija się w niebywałym tempie – nie chodzi wyłącznie o aspekty tenisowe, ale również mentalne. Owszem – jak w każdym meczu – przytrafiały mu się słabsze momenty, które najczęściej skutkują rozmowami z samym sobą, ale nie ma sportowca idealnego – każdy ma jakieś przywary. Majchrzak jeszcze kilkanaście miesięcy temu mógłby nagrać audiobook z dyskusjami z pojedynczego meczu, a sobotę było ich naprawdę niewiele. Aktualnie 129. tenisista globu świetnie utrzymywał nerwy na wodzy, a przede wszystkim walczył do końca. Zarówno w tie-breaku pierwszego seta, jak i drugiego, był w bardzo słabej, aby nie powiedzieć krytycznej – sytuacji. Wielu graczy mogłoby się obrazić na cały świat i przez następne kilka minut rozmyślać o powrocie do domu. Majchrzak zamiast tego całą energię skupiał na każdym kolejnym punkcie i wyszedł na tym świetnie.

Trener Majchrzaka, Tomasz Iwański, to nie jest osoba wylewna. Szkoleniowiec nie popadł w euforię po triumfie swojego podopiecznego, ale poza samą wygraną, która przecież jest największym pozytywem, znalazł drugą ważną wartość. Był zadowolony z tego, że jego zawodnik sam dobrze wiedział, co ma robić na korcie. – Najbardziej cieszy mnie jedna rzecz. Kamil w TB drugiego seta nie spojrzał na mnie ani razu. Bardzo dobrze wiedział, co robić – powiedział Iwański w rozmowie z najbliższymi Majchrzaka.

Radości z tego, że nie powróciły demony z przeszłości, nie ukrywał także sam tenisista. – Cieszę się, ponieważ było wiele meczów, w których wygrywałem pierwszego seta, później sytuacja się komplikowała i ponosiłem porażkę. Tym razem nie dopuściłem do tego. Ogólnie rzecz biorąc uważam, że to był bardzo dobry pojedynek.

Jeśli ktoś zastanawia się nad promocją turniejów rangi ATP Challenger Tour to mecz pomiędzy Majchrzakiem a Harrisem był świetną zachętą do zainteresowania się tym poziomem rozgrywkowym. Natomiast, jeśli ktoś nadal nie jest przekonany, to niech w niedzielę zarezerwuje sobie czas na niedzielny finał. To może być prawdziwe święto tenisa. Z jednej strony nasz rodak, który coraz poważniej aspiruje do obecności w TOP 100 na świecie, a z drugiej strony – Jannik Sinner. 17-letni Włoch jest objawieniem tego sezonu i wygrywa mecz za meczem. A jeśli ktoś ciągle triumfuje i rzadko przegrywa, to trudno odkryć jego mankamenty. Zdaje sobie z tego Majchrzak, który oczekuje trudnego spotkania.

NIESAMOWITY JEST TEN DZIECIAK! 💣🔥Jannik Sinner z kolejnym zwycięstwem – tym razem pokonał Stevena Dieza 6:4, 4:6, 6:2…

Opublikowany przez Serwis na zewnątrz – tenisowy blog Michała Pochopień Sobota, 4 maja 2019

– Będzie to wymagający mecz. On jest młody, jest na fali i wygrywa mecz za meczem. Choć może to nie zabrzmi najlepiej – jest nowy w tym otoczeniu – ponosi mało porażek, dlatego de facto ciężko powiedzieć, jak z nim grać i zwyciężać. Cóż – takie mecze trzeba grać. Liczę, że zrobię robotę i dam z siebie wszystko, aby wygrać.

Oferta na ostatni mecz tegorocznej edycji Prosperita Open jest dostępna u bukmachera forBET. Sugerując się kursami – faworytem jest reprezentant Polski. Współczynnik na jego wygraną wynosi 1,55, a w przypadku włoskiego młodzieńca wynosi on 2.31. Finał turnieju w Ostrawie zaplanowano na godzinę 11:30, ale istnieje ogromne prawdopodobieństwo, iż rozpocznie się on później. Jest to spowodowane opadami deszczu, które przez dłuższą część dnia będą towarzyszyć temu miastu.

Korespondencja z Ostrawy, Michał Pochopień