Kolekcja się powiększa. Majchrzak zdominował zmagania w Ostrawie!

  • Redakcja

Hubert Hurkacz to obecnie najlepszy polski tenisista w tym sezonie, ale Kamil Majchrzak robi wszystko, aby zbliżać się do wyżej notowanego rodaka. Jest nawet jedna statystyka, i to stosunkowo istotna, w której przewodzi. Wrocławianin w tym roku wygrał jeden turniej rangi ATP Challenger Tour, a Majchrzak na swoim koncie już ma takie dwa triumfy! Po końcowym zwycięstwie w Saint-Brieuc nadszedł czas na zawojowanie Ostrawy.

Mówi się, że wygranych się nie sądzi, ale w tym przypadku będzie to sama przyjemność. Kamil Majchrzak w wyśmienitym stylu wygrał turniej Prosperita Open 2019. Pięć wygranych meczów – dwa z nich z wyżej notowanymi przeciwnikami, jednym z TOP 100 rankingu ATP (Lloyd Harris). Do tego równe ZERO straconych setów.

Prawdziwym koncertem był niedzielny finał, którego potencjalnie można było się bardzo obawiać. Po drugiej stronie siatki stanął Jannik Sinner. 17-latek, który świetnie wszedł w ten sezon i przed tym spotkaniem mógł się pochwalić takim bilansem – 29 wygranych, osiem porażek. Jeśli dopiszemy do tego, że nastolatek w tym roku wygrał już trzy turnieje – Challengera w Bergamo oraz Futuresy w Trento i w Santa Margherita di Pula, to wiemy, że w jego wynikach nie ma przypadku.

6:1, 6:0 w 62 minuty. Finał bez historii. Mimo, że na pierwszy rzut oka może się wydawać, że Sinner po prostu przeszedł obok meczu bez walki, to trzeba stanowczo temu zaprzeczyć. Cała zasługa leży po stronie Majchrzaka, który od samego początku przejął odpowiednią taktykę. Przejął inicjatywę i zakłócił komfort Sinnera, który jak na razie nie ma dopracowanego alternatywnego planu. Reprezentant Polski był po prostu świetnie przygotowany, o czym zresztą opowiedział w pomeczowej rozmowie. – Mecz, choć wynik na to nie wskazuje, nie był prosty. Wszyscy wiemy, jak gra Jannik. Ma świetne miesiące i był trudny pojedynek. Ja po prostu byłem przygotowany taktycznie i bardzo dobrze wiedziałem, co mam robić. De facto zabrałem mu wszystkie argumenty – on nie miał planu na zdobywanie punktów, a starcie od początku do końca przebiegało na moich warunkach. Nie dałem mu żadnych szans. Warto również wspomnieć o fatalnych warunkach pogodowych, bowiem graliśmy przy 4 stopniach. Bardzo się cieszę, że udało mi się wygrać, a co do rywala, to nie mam wątpliwości, że o Janniku jeszcze usłyszymy.

Obecny sezon jest wyśmienity dla Majchrzaka – w poprzednich sezonach zanotował trzy próby sięgnięcia po Challengerowy tytuł, ale każda z nich kończyła się niepowodzeniem. W tym roku zagrał w dwóch finałach i zarówno w Saint-Brieuc, jak i w Ostrawie pozostawał niepokonany do samego końca. Który tytuł cieszy go bardziej? – Ciężko powiedzieć. Oczywiście oba mnie bardzo cieszą, natomiast wygrana w Saint-Brieuc była przełomowa. Za czwartym podejściem udało mi się wygrać. Teraz cieszę się, że idę za ciosem, wygrałem drugi tytuł w krótkim odstępie czasu, co zmotywuje mnie do dalszej pracy i mam nadzieję – kolejnych zwycięstw – ocenił 23-letni gracz.

Majchrzak za triumf w Ostrawie zainkasuje ponad 6 tysięcy euro oraz otrzyma 80 punktów do rankingu ATP. To pozwoli mu od poniedziałku zajmować 115. miejsce na świecie. Obecnie od wymarzonego TOP 100 dzieli go 88 oczek. Dobry występ w Rzymie, gdzie zagra w przyszłym tygodniu, może go stanowczo przybliżyć do tego celu. Natomiast niezły występ w wielkoszlemowym Roland Garros może mu go przypieczętować. Bądźmy dobrej myśli – bardzo możliwe, że za kilka tygodni będziemy mieć dwóch zawodników w najlepszej setce na świecie. Musielibyśmy się cofnąć o kilka lat, aby sobie przypomnieć, kiedy taka sytuacja miała miejsce po raz ostatni.

Korespondencja z Ostrawy, Michał Pochopień