Dość niespodziewany fan żużla

  • Redakcja

Choć na jego Instagramie próżno szukać zdjęć z żużlowego stadionu czy w towarzystwie ludzi tej dyscypliny sportu, wydało się, że urodzony w Jaśle Sławomir Peszko „od kilkunastu lat jest fanem żużla”, w dodatku dobrze zorientowanym w temacie, bo jak powiedział na antenie Radia FON: „czekam na mecz Motoru Lublin z Unią Leszno”.

Peszko wraz ze swoim kumplem z Wisły Kraków Marcinem Wasilewskim zostali „przyłapani” na trybunach stadionu w Częstochowie. Obaj obserwowali  14-punktową wygraną forBET Włókniarza nad ambitnymi żużlowcami beniaminka PGE Ekstraligi, Speed Car Motoru Lublin. „Generalnie kibicuję Polakom w Grand Prix, ale gdy mieszkałem w Gdańsku trzymałem kciuki za Wybrzeże, a za czasów gry w Poznaniu kibicowałem… Stali Gorzów. Byłem też na Motoarenie, więc kilka stadionów zwiedziłem. Fantastyczna atmosfera, mecz wygrany. To się podoba” – powiedział 44-krotny reprezentant kraju.

Peszko, zafascynowany poziomem adrenaliny w speedwayu, przyniósł forBET Włókniarzowi szczęście.  Zawodnicy trenera Marka Cieślaka wygrali pewnie, choć szkoleniowiec przekonywał później, że w jego zespole są jeszcze spore rezerwy. „Pierwsze dwa moje wyścigi były słabe. Następnie zmieniłem motocykl na taki, na którym jeszcze nie jeździłem w Częstochowie. Na chwilę obecną muszę pewne rzeczy ustabilizować i złapać pewność siebie. Okazało się, że to, na co postawiłem przed sezonem z różnych względów nie wypaliło. Trzeba wyeliminować błędy, nie popełniać ich. Wiadomo – jeśli człowiek nie ma 100-procentowej pewności siebie, wtedy czasem podejmuje złe decyzje” – powiedział (po-bandzie.com.pl) po meczu z Lublinem Adrian Miedziński. Przed urodzonym w Toruniu poważne wyzwanie – niedzielny mecz przeciwko Get Well na Motoarenie. Tym razem jednak „Miedziak” wpadnie do swojego rodzinnego miasta w towarzystwie innego torunianina Pawła Przedpełskiego. Ciekawe, czy byli zawodnicy Get Well „załatwią” swój były klub…

Także w niedzielę czeka nas, już na deser, „gran derbi” naszego żużla, a więc pojedynek gorzowsko-zielonogórski. I może być to wyjątkowo ciekawe spotkanie, wszak gospodarze mają swoje problemy, a i goście nazywani „dream-teamem” nie prezentują aż tak bajecznej formy, do jakiej byli predestynowani. Nie dziwi zatem konkretne przemeblowanie składu Falubazu przez trenera Adama Skórnickiego, który wymieszał dosłownie każdą parę. I tak, Nicki Pedersen pojedzie spod „2” razem ze swoim rodakiem Michaelem Jepsenem Jensenem, Patryk Dudek stworzy drugi duet z „Pepe” Protasiewiczem, zaś z juniorami pojedzie Martin Vaculik, a więc były kapitan Stali Gorzów, który tor stadionu im. Edwarda Jancarza ma, mówiąc wprost, obcykany. Czy te roszady dadzą zwycięstwo silniejszym na papierze gościom?

Zanim poznamy odpowiedź na to pytanie, czekają nas dzisiejsze mecze. Wspomniany wyżej Peszko nie może się doczekać meczu lublinian z mistrzami kraju z Leszna (kursy w forBET: 1 – 3.05, X – 15.00, 2 – 1.40). I faktycznie może to być bardzo ciekawy pojedynek, o ile oczywiście nadspodziewanie szybcy zawodnicy Motoru będą w stanie dotrzymywać kroku najlepszej drużynie w Polsce – lublinianie mając za sobą fanatycznych kibiców i atut w postaci własnego toru są w stanie poważnie zagrozić faworytom.

Tak samo zresztą, jak żużlowcy GKM-u Grudziądz, którzy na swoim terenie mogą wygrać z każdym, w dodatku po niezwykle ciekawym, obfitującym w wiele mijanek, meczu. Owszem, Betard Sparta ma przede wszystkim mistrza świata Taia Woffindena, ale i swoje problemy, które nazywają się Vaclav Milik. Czech od ubiegłego sezonu jakoś nie może, nie jest w stanie jeździć tego, co potrafi. Został więc odsunięty od składu i pewnie niedługo zostanie wypożyczony tak, jak w poprzednich rozgrywkach Andrzej Lebiediew.

Spekulowano, że w miejsce Milika we Wrocławiu może pojawić się Greg Hancock. Amerykanin, o czym poinformował niedawno, przeżywa jednak trudne chwile – u jego żony Jennie stwierdzono złośliwy nowotwór piersi, zupełnie nie dziwi więc, że czterokrotny mistrz świata postanowił zawiesić karierę (nie pojedzie ani w najbliższym Speedway of Nations, ani w warszawskiej rundzie Grand Prix) i w tym poważnym etapie życia po prostu zostać w USA. Przeczuwamy, że 48-latek w tym sezonie nie wróci już do ścigania, choć wolelibyśmy się mylić. Życzymy pani Hancock szybkiego powrotu do zdrowia!

Jacek Hafka

Zobacz pełną ofertę forBET na zawody żużlowe.