Tenisowy maraton Igi Świątek

  • Redakcja

Trudny to był wtorek dla Igi Świątek. Ze względu na warunki atmosferyczne, które nie sprzyjały graniu w tenisa w Pradze w poniedziałek, wtorek był dniem, w którym wiele tenisistek na korcie spędziło kilka godzin. W tym gronie była nasza rodaczka, która wpierw mogła się cieszyć z awansu do głównej drabinki, a następnie żegnając się z nią opuszczała kort płacząc.

Iga Świątek występem w Pradze zebrała kolejne cenne doświadczenie. Mimo, że na pierwszy rzut oka może się zdawać, iż więcej mogła go zdobyć w Lugano, gdzie spędziła pełny tydzień i zmagania zakończyła na finale. Dwa wtorkowe spotkania, przez które 17-latka na korcie była łącznie przez cztery godziny i 46 minut (są na świecie osoby, które w tym czasie z powodzeniem przebiegłyby maraton dwukrotnie), były prawdziwym obnażeniem błędów i rzeczy, które są do poprawy, u naszej rodaczki.

Jeśli chodzi o aspekt czysto tenisowy, to na przestrzeni tych prawie pięciu godzin było gołym okiem widać, że Świątek wyraźnie umiejętnościami przerastała zarówno Tamarę Korpatsch, jak i Karolinę Muchovą. Mimo to, udało się jej wygrać tylko jeden mecz. Dlaczego? Psychika i kwestie mentalne – to po raz kolejny odegrało kluczowe role. Pod względem mentalnym najgorzej było w trzeciej partii starcia z Czeszką, w której Świątek wpadła w ogromny dołek. Zauważył to sztab szkoleniowy zawodniczki – przy stanie 3:4 poprosiła ona o wizytę trenera na korcie, na którym nie pojawił się jej szkoleniowiec, Piotr Sierzputowski, a Daria Abramowicz, która starała się wprowadzić spokój w jej poczynaniach.

Powtarzamy to już zapewne któryś raz, ale niezwykle istotne w poczynaniach osób, które zarządzają karierą Świątek, jest to, że oni naprawdę wiedzą czego potrzeba ich zawodniczce. To nie jest tak, że wszystkie siły są kierowane w stronę jej rozwoju tenisowego i liczy się na to, iż inne aspekty „poukładają” się same. Wiele było przypadków tenisistek, które mimo ogromnego talentu, nigdy nie zawojowały świata. Dlaczego? Najczęściej nie chodziło o kwestie stricte sportowe, a właśnie wspomniane przygotowanie mentalne, do którego w ostatnim czasie przykłada się ogromną wagę. Można nawet odnieść wrażenie, że coraz częściej przygotowanie mentalne stawia się na równi z przygotowaniem fizycznym.

Wtorek był prawdziwym maratonem tenisowym dla Świątek, z którym poniekąd sobie nie poradziła. Trzeba tak stwierdzić, bowiem z Muchovą nie przegrała ze względu na mniejsze umiejętności, a z powodu walki z samą sobą. Polka jest dopiero na początku swojej tenisowej drogi i musi być przygotowana na tuziny takich sytuacji. 17-latka nie ma zbyt wiele czasu na odpoczynek, bowiem jeszcze czeka ją rywalizacja w deblu w Pradze, a następnie turniej w Madrycie, gdzie zmagania rozpocznie w eliminacjach. Maj może być dla niej miesiącem bardzo intensywnym, ale zarazem niezwykle przydatnym.