Krzyżacki Toruń tęskni za swoim Małym Rycerzem

  • Redakcja

Wiesław Jaguś to wychowanek i absolutna legenda dawnego Apatora. Mikrego wzrostu żużlowiec, który w jednych, żółto-niebiesko-białych barwach jeździł nieprzerwanie od 1992 do 2010 roku. Symbol żużla sprzed ery nieprzelotowych tłumików, wieloletni lider i krajowa podpora toruńskiego klubu. Za jego pewnymi punktami w niemal każdym meczu, sportową rzetelnością i walecznym charakterem tęsknią w Toruniu bardzo. Żałują, że ich Wiechu po prostu się wypalił, co także było związane z wprowadzeniem nowych tłumików i problemami, jakie miał z nimi jego zaufany i wieloletni tuner, Ryszard Kowalski – w tej chwili największy specjalista od żużlowych silników na świecie. 

Tęsknota za „Małym Rycerze” w Toruniu jest odczuwalna. Tym bardziej, że w Get Well jego kibice nie uświadczą – po raz pierwszy w 57-letniej historii klubu – polskiego wychowanka w seniorskim składzie. Na tych pozycjach startują leszczynianin Norbert Kościuch i Norweg, ale za to z polskim paszportem, Rune Holta. Przy czym sformułowanie startują należałoby raczej wziąć w cudzysłów. Obchodzący dziś 35. urodziny Kościuch nie dostaje od menedżera Jacka Frątczaka (zielonogórzanina tak nawiasem) zbyt wielu szans, o co zresztą miała wybuchnąć mała aferka po ostatnim przegranym spotkaniu z Fogo Unią Leszno. Weterana (45 lat) Holty nie widziano na ekstraligowych torach od końca lipca ubiegłego roku, gdy  w Grudziądzu doznał poważnej kontuzji nogi.

Urodzony w Stavanger żużlowiec ledwo wrócił do ścigania, od razu bliżej zapoznał się z nawierzchnią toru podczas pierwszego przedsezonowego treningu na Motoarenie. Efektem było m.in. bolesne stłuczenie klatki piersiowej w okolicy płuc. Holta dziś właśnie ma na dobre wrócić do składu Get Well w starciu we Wrocławiu przeciwko Betard Sparcie (kursy forBET: 1 – 1.08, X – 17.00, 2 – 8.00). Wiara w jego dobry występ nie jest powszechna i to z co najmniej kilku powodów.  Najważniejszym jest brak poważnego ścigania na najwyższych obrotach od wielu miesięcy. Holta co prawda jest nader doświadczonym zawodnikiem, ale trudno przypuszczać, by w swoim tegorocznym debiucie walczył jak lew z takimi zawodnikami, jak np. Tai Woffinden, czy Maciej Janowski, w dodatku na wrocławskim torze. A należy dodać, że nawierzchnia ta może być – przez zapowiadane opady deszczu – szczególnie wymagająca, co nie jest zbyt dobrą informacją dla Norwega z polskim paszportem. Przydałby się w składzie Torunia Wiesław J., oj przydałby się.

Trzecia porażka z rzędu w kiepskim stylu na starcie sezonu może przynieść w Toruniu małą rewolucję. Jeżeli znowu zawiodą bracia Chris i Jack Holderowie, Holta pojedzie słabo, punktów nie dorzucą juniorzy, wówczas posada Frątczaka może być poważnie zagrożona. W końcu parcie na sukces jest duże, warunki ku niemu są w Toruniu dogodne, tylko – kolejny rok – brakuje wyników. Ot, taki szczegół. Z drugiej strony, pozbywanie się menedżera na tak wczesnym etapie rozgrywek może przywoływać na myśl, najgorsze pod tym względem, praktyki z Ekstraklasy. Tyle, że sezon zasadniczy w PGE Ekstralidze jest przecież znacznie krótszy. A Get Well, zdaniem wielu, w tej chwili naprawdę wygląda na najsłabszą drużynę w lidze – Grudziądz w piątek do samego końca walczył w Zielonej Górze o zwycięstwo, podczas gdy torunianie zdobyli tam tylko 37 punktów. Spore rezerwy ma jeszcze forBET Włókniarz. Nawet skazywany na pożarcie beniaminek z Lublina prezentuje w tej chwili znacznie bardziej bojowe nastawienie od Get Well. Torunianie sprawiają wrażenie przygaszonych, sfrustrowanych. Takich, w których pod powierzchnią aż kipi od niezdrowych emocji. A to niezbyt dobrze wróży ich wynikom w kolejnych meczach.

W drugim dzisiejszym spotkaniu Fogo Unia Leszno podejmie truly.work Stal Gorzów. Wszyscy, w tym także bukmacherzy z forBET (kursy: 1 – 1.05, X – 17.00, 2 – 10.00), typują mistrzów Polski do pewnego zwycięstwa. Tyle, że gorzowianie potrafią jeździć na leszczyńskim torze, co pokazują ich rezultaty w ostatnich latach. Szczególnie dużo do udowodnienia będzie miał rodowity leszczynianin Krzysztof Kasprzak, także w kontekście pominięcia go przy okazji nominacji GKSŻ-u po skandalu w nieodbytym finale Złotego Kasku w Pile:

Winni „pilskiego bajzlu” wskazani, ale nadal brzydko pachnie

W podobnym, co Kasprzak, położeniu jest jego przeciwnik z Leszna Piotr Pawlicki, którego także pominięto przy wyborach do eliminacji Grand Prix i SEC. Oby tylko nadmierna i urażona ambicja nie doprowadziła tu do jakichś niebezpiecznych sytuacji na torze…

Jacek Hafka