Być albo nie być. Jotko walczy o pozostanie w UFC

  • Redakcja

Już dziś fantastycznie zapowiadająca się gala UFC w Petersburgu. Na karcie walk trzech Polaków – Krzysztof Jotko, Marcin Tybura i Michał Oleksiejczuk. Każdy z nich w Rosji będzie miał sporo do udowodnienia, a zwycięstwa mogą być dla nich przepustką do kolejnych wielkich pojedynków.

Zacznijmy od Jotko, który do dzisiejszego starcia podchodzi z trzema kolejnymi porażkami na koncie. Rzadko kiedy zdarza się, aby zawodnik z taką serią pozostawał jeszcze w amerykańskiej federacji (Andrei Arlovski przegrał 5 razy z rzędu), ale Polak otrzymał od UFC kredyt zaufania i bardzo zmotywowany wyjdzie do octagonu, by pokonać niezwyciężonego Alena Amedovskiego.

Zadanie do łatwych nie będzie należało, bo Macedończyk wszystkie ze swoich walk wygrał przez nokaut, aż w sześciu z ośmiu przypadków nie wypuszczając swoich rywali poza pierwszą rundę. Wydaje się, Jotko może nie być faworytem w tej konfrontacji, ale doświadczony Polak na pewno nic sobie z tego nie robi. Podczas jednej z rozmów z dziennikarzami przed ceremonią ważenia Jotko wydawał się zdziwiony, gdy redaktorzy zapytali go o trzy ostatnie walki, w których musiał uznać wyższość swoich rywali. – 3 porażki? Nie wiedziałem – odpowiedział Polak.

Tybura wraca do octagonu UFC po 9 miesiącach przerwy

Marcin Tybura nie ma w ostatnich miesiącach najlepszej passy, mimo że ostatnią walkę wygrał. Miało to jednak miejsce w lipcu poprzedniego roku, więc dziewięć miesięcy temu. Polak chciał walczyć od razu po pokonaniu Stefana Struve’a, za co zebrał nie najlepsze recenzje – styl Polaka nie przekonał nawet kibiców Tybury. Warto dodać, że wcześniejsze dwa pojedynki to porażki zawodnika z Uniejowa. Fabricio Werdum i Derrick Lewis to znakomici figterzy, jednak marzenia Tybury sięgają bardzo wysoko. Polak wciąż wierzy w to, że będzie w stanie zostać mistrzem UFC. Pokonane Shamila Abdurakhimova z pewnością mu w tym pomoże.

„Mam nadzieję, że przede mną najlepsze. Zacząłem zawodową karierę w wieku 26. lat. Liczę, że jeszcze trochę powalczę. Odkąd trafiłem do UFC, to moje nastawienie zmieniło się na tyle, że teraz chcę sięgać po najwyższe cele w kategorii ciężkiej. Zaatakowałem ten szczyt, ale się nie udało. Musiałem zejść niżej, a teraz muszę zaatakować go z północnej strony. Ciągle chcę się bić z czołówką.”

To słowa Tybury w wywiadzie przeprowadzonym przez Macieja Turskiego z Polsatu Sport. Tybura po dzisiejszym zwycięstwie powinien nie tylko umocnić się w pierwszej dziesiątce rankingu UFC, ale po raz kolejny skonfrontować się z kimś ze ścisłej czołówki.

Oleksiejczuk stoczy drugi pojedynek w ciągu dwóch miesięcy

Oleksiejczuk to najbardziej zapracowany w ostatnim czasy polski zawodnik MMA. Lord w lutym tego roku znokautował w 1. rundzie Giana Villante, a dzisiaj zmierzy się z mistrzem skończeń pojedynków przed czasem, Gadzhimuradewem Antigulovem. Rosjanin z 20 zawodowych zwycięstw, czterokrotne nokautował swoich rywali i piętnastokrotnie ich poddawał. Antigulov ma tyle samo poddań na koncie, co Oleksiejczuk w ogóle stoczonych walk. Ta statystyka jest bardzo wymowna.

Lord walczy tak często, gdyż musi nadrobić stracony rok, w którym ani razu nie wyszedł do klatki UFC. Absencja była spowodowana znalezieniem w organizmie Polaka niedozwolonych substancji, przez które musiał od zawodowych startów odpocząć. Dziś jest już wszystko w porządku i Polak koncentruje się na najbliższym wyzwaniu. Pokonanie Rosjanina na jego ziemi na pewno przybliży go do czołówki rankingu UFC w kategorii półciężkiej.

Trzech Polaków na karcie walk, trzy zwycięstwa – tego byśmy sobie życzyli w Wielką Sobotę!

Pełna oferta kursowa forBET na galę UFC w Petersburgu znajduje się TUTAJ.

Oleksiejczuk vs Antigulov: 1 – 1.47, 2 – 2.50

Tybura vs Abdurakhimov: 1 – 1.60, 2 – 2.20

Jotko vs Amedovski: 1 – 1.55, 2 – 2.30