Guardiola pod ścianą: do sześciu razy sztuka?

  • Redakcja

Jego filozofia gry, oparta na bezwarunkowym posiadaniu piłki połączonym z druzgocącym dla rywali pressingiem, jak żadna inna w tym tysiącleciu wpłynęła na rozwój futbolu. Jego drużyny od lat zachwycają świat, a on sam uważany jest bezsprzecznie za jednego z najlepszych szkoleniowców na planecie – dla wielu jest wprost numerem 1 w swoim fachu. Mimo tego, jego renoma może poważnie ucierpieć jeszcze dzisiejszego wieczoru. Od momentu odejścia Pepa Guardioli z Barcelony występy jego drużyn w Champions League zawsze kończyły się dużym rozczarowaniem – jeśli Manchester City nie zdoła wyeliminować Tottenhamu, będzie to dla Katalończyka szósty taki sezon z rzędu.

Kiedy w pierwszym sezonie pracy Hiszpana The Citizens odpadali z rozgrywek Ligi Mistrzów już w 1/8, uznając wyższość błyskotliwego AS Monaco, rozgoryczenie w Manchesterze było znaczne, lecz mimo to potknięcie przyjęto ze względnym spokojem. Potraktowano je nie jako dowód nieskuteczności metod Pepa, ale ilustrację tego, że jeszcze wiele pracy jest do wykonania. W drugim sezonie podopieczni Guardioli, jak doskonale jeszcze pamiętamy, zostali rozbici na Anfield przez piorunujące wypady Mohammeda Salaha i jego kumpli, w rewanżowym starciu City rzuciło się wprawdzie do odrabiania strat, ale te były zbyt poważne, szczególnie, że sędzia mylił się na niekorzyść gospodarzy. Obywatele odpadli na etapie ćwierćfinału – tym razem głosy krytyki pod adresem ich opiekuna były tłumione przez kapitalny bilans w lidze angielskiej. Drużyna z Etihad Stadium jak nikt wcześniej zdeklasowała rywali w Premier League, przekraczając magiczną barierę stu punktów. W tych okolicznościach niepowodzenie w europejskich pucharach należało potraktować jak nieszczęśliwą wpadkę. I tak też zrobiono.

Porażka w pierwszym meczu z Tottenhamem sprawia jednak, że przykre wspomnienia stają przed oczami kibiców z błękitnej części Manchesteru. Powodów do niepokoju nie brakuje, mimo iż to The Citizens pozostają faworytem bukmacherów do awansu (kursy forBET: Manchester City – 1.67, Tottenham – 2.22). Jest to na pewno po części efekt kontuzji Harry’ego Kane’a. Pod nieobecność lidera swojego zespołu Mauricio Pochettino zapewne zrezygnuje z wystawiania klasycznej 9-tki od pierwszych minut. Szansę gry dostać powinien natomiast Lucas Moura, który w weekend zaliczył kapitalny, okraszony hat-trickiem występ przeciwko Huddersfield. To właśnie Brazylijczyk może pełnić rolę fałszywej dziewiątki w drużynie Kogutów, a jeśli nie on – zapewne w tę rolę wcieli się Koreańczyk Son. Zdobywca jedynego gola w pierwszej odsłonie angielskiego ćwierćfinału ma doświadczenie w grze w linii ataku, choć przeważnie występuje jako jeden z dwójki napastników, nie jako osamotniony snajper. W odwodzie jest jeszcze oczywiście Fernando Llorente, trudno jednak spodziewać się, by argentyński menadżer postawił na rosłego Hiszpana od początku meczu.

W drużynie gospodarzy spodziewamy się zobaczyć w pierwszej jedenastce Kevina De Bruyne bądź Leroya Sane. Belg i Niemiec w meczu na White Hart Lane weszli na boisko dopiero w samej końcówce, za co Guardioli dostało się od brytyjskich dziennikarzy – Obywatelom bowiem przez cały mecz brakowało kreatywnych i niesztampowych rozwiązań w ofensywie, które są przecież specjalnością obu usadzonych przez Pepa na ławce pomocników. Nie możemy jednak zapominać: gdyby Sergio Aguero wykorzystał rzut karny, cały mecz ocenialibyśmy zupełnie inaczej.

Genialny szkoleniowiec jest dziś pod ścianą. Z Bayernem trzykrotnie odpadał z Ligi Mistrzów w półfinale, w Anglii nawet ten etap rozgrywek jest dla niego póki co nieosiągalny. A przecież zarówno do Monachium, jak i do Manchesteru Guardiola ściągany był po to, by zapewnić klubom upragniony triumf w najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach na naszym globie. Dziś jego piłkarze muszą wznieść się na wyżyny możliwości i zagrać koncertowy mecz przeciwko rywalom z północnego Londynu. Inaczej opinia mówiąca o tym, że Guardiola nie ma patentu na Champions League, pojawi się w ustach milionów kibiców na świecie.

Środowe mecze LM:

21.00 Manchester City – Tottenham Hotspur, kursy forBET: 1 – 1.33, X – 5.80, 2 – 8.60

21.00 FC Porto – Liverpool, kursy forBET: 1 – 3.65, X – 3.55, 2 – 2.07

Max Mahor