Świadomy sportowiec? Synonim Igi Świątek

  • Redakcja

Iga Świątek ma za sobą najlepszy występ w karierze – reprezentantka Polski w swoim dopiero trzecim występie w turnieju rangi WTA, tym razem w Lugano, doszła aż do finału. Obecnie najwyżej notowana polska zawodniczka nie zamierza jednak dogłębnie analizować co poszło nie tak i dlaczego nie udało się sięgnąć po tytuł. 17-latka wręcz zdaje sobie sprawę z tego, że zbyt wczesny sukces mógłby przynieść niekoniecznie tylko pozytywne efekty, ale najzwyczajniej w świecie: także zaszkodzić.

W zawodowym sporcie bardzo często zapomina się o tym, że nie sam talent finalnie zrobi z materiału na zawodnika zawodnika. Już pomijając to, że do naturalnych możliwości należy dołożyć wiele godzin sumiennej pracy, to po prostu na potencjalny sukces musi złożyć się multum aspektów. Od odpowiedniego sztabu szkoleniowego, płynnego wchodzenia na wyższe szczeble i niezabijania w sobie chęci rozwoju za sprawą zbyt szybkich sukcesów. Podsumowując: talent zda się na nic, jeśli jego posiadaczem nie będzie świadomy sportowiec.

Przykładów trzeźwo myślących sportowców nie trzeba daleko szukać. Swoim racjonalnym myśleniem zadziwia Iga Świątek, która na dobrą sprawę jednym zdaniem w wywiadzie dla „TenisNET.pl” zapewniła nas, że sodówka jej raczej nie grozi. Podczas, gdy 90 procent tenisistów i tenisistek po przegraniu finału szukałoby dla siebie wytłumaczenia, Świątek ze spokojem stwierdziła, iż porażka z Poloną Hercog jest zbytnio nie zabolała. Co więcej – wprost przyznała, że potencjalny sukces, na dodatek zdobyty w tak młodym wieku, mógłby odbić się jej czkawką. – Nawet “dobrze”, że przegrałam, bo to mnie motywuje do jeszcze większej pracy. Może gdybym wygrała to nie wiem, czy to nie byłoby nawet dla mnie za szybko – można przeczytać we wspomnianej rozmowie.

Podejście robi wrażenie, prawda? Pamiętajmy, że mowa o 17-letniej zawodniczce, która stawia swoje pierwsze kroki w zawodowym sporcie i teoretycznie powinna być skupiona na kolejnych wygranych. Choć – może zabrzmi to krnąbrnie – Świątek od dłuższego czasu była przygotowywana na bycie wielkim sportowcem. Teraz widzimy tego efekty. Owszem – nikt nie lubi przegrywać, dlatego Iga zapewne w głębi serca czuje smutek związany z porażką w finałowym starciu w Lugano. Nie pozwala jednak, aby ten nastrój nią zawładnął i szuka pozytywów w każdej sytuacji. Zachowanie wzorowe.

Bez wątpienia na laurkę zasługują osoby zarządzające jej karierą. Na pewno świetnym ruchem było niedawne dołączenie do jej sztabu szkoleniowego psycholog Darii Abramowicz, która posiada doświadczenie zarówno zawodnicze, jak i nabyte dzięki pracy ze sportowcami. Nadeszły takie czasy, kiedy przygotowanie stricte tenisowe, czy fizyczne, nadal odgrywa ogromne znaczenie, jednak coraz poważniej „do głosu” dochodzi sfera mentalna. Mecze można wygrywać lub przegrywać w głowie. W przypadku Świątek jest nad czym pracować, co do tego nie ma wątpliwości. Cieszy jednak, że otaczają ją ludzie, który bezsprzecznie zdają sobie z tego sprawę!