Ostatnio na Wyspach bardzo dużo, niekoniecznie pozytywnego (przypadki rasizmu na trybunach), się dzieje. Walka o mistrzostwo Anglii między The Reds a City wchodzi w decydującą fazę, z kapitalnymi zagraniami (ostatni gol Salaha) w tle. W tej rywalizacji próżno szukać Arsenalu Londyn, który maksymalnie może zawalczyć o trzecie miejsce  w Premier League. Nie o szansach Kanonierów zamierzamy jednak napisać. Przypomnimy za to już stare wypowiedzi byłych polskich golkiperów Arsenalu: Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Fabiańskiego, które niedawno spotkały się z ciekawą reakcją.

O co chodzi? O listopadowy program „Prosto w Szczenę” , w którym obaj wspominali rady od ówczesnego trenera bramkarzy Gerry’ego Peytona. Szczęsny: „Ktoś coś mówi i najpierw się śmiejesz, a potem mówisz, „jestem w Arsenalu i ja takie rzeczy słyszę”. Podam delikatny przykład. Przed meczem z Chelsea słyszę takie zdanie: „uważaj, bo Hazard jak strzela rzuty karne, to próbuje strzelać w drugi róg, niż ty się rzucisz””. Fabiański o innych radach: „„On uderza tu albo tu, ale najlepiej zrób jak chcesz””.

Słysząc coś takiego, można najpierw zrobić duże oczy, później wybuchnąć śmiechem, a na koniec dojść do nieco uproszczonego wniosku dotyczącego powodu kiepskiego poziomu angielskich bramkarzy. W końcu Peyton był ich opiekunem w czołowym klubie Premier League przez 16 lat (do ubiegłego roku), miał wobec tego wpływ na rozwój kolejnych, pierwszych golkiperów Arsenalu, którzy jednak raczej nie byli Anglikami… I właśnie nie-Anglik (Argentyńczyk) Emiliano Martinez postanowił na łamach goal.com odnieść się do słów naszych reprezentantów:

„Sądzę, że to był wyraźny brak szacunku z ich strony. Nie zgadzam się z tym, co o nim mówili. Kiedy przeczytałem ich wypowiedzi, byłem w ogromnym szoku. Ja mam ogromny szacunek do Gerry’ego. Stworzył kilku świetnych bramkarzy, którzy bronili na wysokim poziomie, i pracował w Arsenalu przez tyle lat. Sam znacznie rozwinąłem się pod jego okiem. Jeśli chodzi o ustawianie się, był jednym z najlepszych. Dla mnie to, co o nim opowiadali, było bardzo lekceważące”.

Martinez wystąpił w roli obrońcy Peytona z co najmniej kilku powodów, w tym jak widać powyżej, także czysto osobistych. Przede wszystkim jednak chciał mocno zaakcentować lojalność wobec klubu. Klubu, który jedyne, co jest w stanie zagwarantować 26-letniemu bramkarzowi, to kolejne wypożyczenie. Oxford, Sheffield Wednesday, Rotterham, Wolverhampton, Getafe, Reading – to zespoły, które odwiedził od 2012 roku. I coś nam się wydaje, że Martinez jest coraz większym balastem dla Kanonierów, więc jego obrona metod i efektów pracy Peytona brzmi raczej jak niezła antyreklama.

O raczej marnym poziomie bramkarskiej edukacji na Wyspach – oprócz Szczęsnego i Fabiańskiego – wiemy także z niektórych wywiadów Artura Boruca, zwłaszcza tych z czasów jego gry w Celtiku. Nie ma się co dziwić szokowi, jaki towarzyszył wszystkim tym trzem świetnym bramkarzom, którzy w Legii trenowali pod okiem znakomitego fachowca w tej materii, Krzysztofa Dowhania. Oni po prostu byli przystosowani do zupełnie innych metod, innego poziomu. Choć z drugiej strony, Anglicy zaczynają powoli doganiać najlepsze szkoły na świecie: włoską, czy hiszpańską. Jeszcze oczywiście zdarza się oldschool, czyli nieprzerwany trening gry na linii i ćwiczenia bramkarskiego chwytu, ale z drugiej strony, czy gdyby szkolenie nie szło w dobrym kierunku, to czy Fabiański i Boruc nadal graliby na Wyspach?

Ciekawie o swoich doświadczeniach na stażach w Anglii opowiadali „Przeglądowi Sportowemu” Izaak Stachowicz i Tomasz Król, odpowiadający za bramkarzy w Zagłębiu Lubin. W Anglii coraz większą wagę przykłada się do tego, co najbardziej przeobraziło grę golkiperów na całym świecie: gra nogami. „Kiedyś byłem na stażu w Southampton u Artura Boruca. Gdybym nie zobaczył tego ćwiczenia, nie uwierzyłbym, że można być tak precyzyjnym. Na środku boiska ustawiono dwie bramki do hokeja. Artur dostawał podanie i bez przyjęcia musiał do nich trafić. Lewa noga, prawa. Na dziesięć prób osiem miał skutecznych. Byłem zachwycony, ale Artur zaraz sprowadził mnie na ziemię. „Poczekaj, zaraz wejdzie Kelvin Davies i wtedy zobaczysz”. Trafił dziewięć na dziesięć” – powiedział Stachowicz. Król dopowiedział zaś: „Gdybyśmy dziś postawili Olivera Kahna w bramce, to pod względem taktycznym wyglądałby słabo. Dawniej strategia interwencji w sytuacji sam na sam była prosta. Wychodzę, kładę się i albo mnie trafi, albo nie. Dziś jest inaczej”.

A wracając już na koniec do, prezentującej niemal moralną wyższość, odpowiedzi Martineza na dawne zaczepki Szczęsnego i Fabiańskiego, należy zadać pytanie Argentyńczykowi: panie Martinez, skoro tak dobrze było panu w Arsenalu, to czemu Kanonierzy tak często pana wypożyczali? Zresztą chyba nawet nie z pozytywnym dla pana skutkiem…

Kursy w forBET na dzisiejszym mecz Watford – Arsenal prezentują się tak: 1 – 3.20, X – 3.75, 2 – 2.17.