Emocje w polskiej lidze do końca sezonu? Śmiech przez łzy

  • Redakcja

Coraz częściej napotykam się na opinie kolegów lub też innych dziennikarzy, że nasza liga ma w sobie coś, czego nie mają żadne inne rozgrywki w Europie. Wszędzie rozdano już medale, a jeżeli walka o tytuł trwa, to większość rozstrzygnięć jest już znana. U nas – cały czas drużyny walczą o ligowe punkty i wielką zagadką jest, kto sięgnie po tytuł, a kto spadnie z ligi. O wszystkim przesądzi finisz rozgrywek.

Ja oczywiście też dostrzegam, że walka w naszej w lidze w ciągu kilku sezonów trwała do ostanich minut ostatnich meczów, ale za to z kolei pochwały należą się tylko tym słabszym zespołom. Tym, które rozgrywając pierwszy mecz w kampanii podchodzą do niej z nastawieniem „aby przetrwać” lub „byle w środku stawki”. Reszta, walcząca o miejsca na podium, dziś, po rozegraniu 30 meczów sezonu, powinna się wstydzić. Nie u wszystkich bowiem powiodło się zgodnie z oczekiwaniami. I w tym sezonie, i w każdym w ostatnich latach.

Główny faworyt do mistrzostwa – a jakże – Legia Warszawa. Legia, która znowu na starych zasadach nie zdobyłaby złotego medalu na krajowym podwórku. Dziś plasuje się na drugim miejscu mając tyle samo punktów co liderująca w tabeli Lechia Gdańsk. Czy to dobrze świadczy o Lechii, że prowadzi w tabeli? Jasne, ukłony w pas, niech przykład ekipy znad morza służy wszystkim w kolejnych latach. Młody trener, który dostał szansę, przewietrzenie szatni, ucięcie środków na wynagrodzenia dla zawodników o połowę, kilku młodzieżowców w drużynie i stawianie na Polaków – jest w tym jakiś sens. Czy cieszyć się może Legia, która przepłaciła kolejnego trenera zza granicy, a wraz z nim jego rodaków, w oparciu o których chciał zbudować drużynę na Ligę Mistrzów, a nie lideruje nawet w ekstraklasie?

Lechia prowadziła w tabeli przez 20 kolejek, Legia ani razu nie była na szczycie tabeli.

Lechia prowadziła w tym sezonie w 20 kolejkach ligowych

Czy to dobrze dla widowiska, że mamy dwie ekipy, które mają realne szanse na zdobycie mistrzostwa? Jasne, sam jestem ciekaw jak to się rozstrzygnie. Staram się zawsze jednak patrzeć na to wszystko szerzej, wybiegać dalej z przemyśleniami i kalkulacją, jakie później będą losy mistrza naszego kraju na europejskich arenach. Jeżeli mistrz, załóżmy, że to będzie Legia, męczy się w 25. względem poziomu lidze w Europie, to jaka jest szansa na to, że tym razem awansuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów? Gdyby mistrzostwo Wojskowi zdobyli na pięć kolejek przed końcem lub wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiłyby, że mistrzostwo zdobęda, to faktycznie – emocji by nie było. Nadzieja jednak, że tym razem uda się w Europie coś zwojować, tliłaby się jak nigdy wcześniej. Należy sobie zatem odpowiedzieć na pytanie: w sporcie chodzi o emocje czy o zwycięstwa?

Jeżeli o emocje, to jesteśmy naprawdę dobrzy, z każdym rokiem serwujemy kibicom to, czego oczekują. Jeżeli jednak kibic chce mieć powody do zadowolenia, to chciałby, aby najlepszy polski klub choć raz między połową lipca a połową kwietnia otwierał tabelę i patrzył na resztę stawki z góry. W naszym kraju jest to jednak niewykonalne.

forBET przygotował ofertę kursową na hit ligi angielskie, Liverpool vs Chelsea: 1 – 1.75, X – 3.85, 2 – 4.8.

Jakub Borowicz