Idealny czas na mecz z Austrią. Forma jest, potrzeba walki, ambicji, zaangażowania…

  • Redakcja

Gdybyśmy mieli wybrać odpowiedni moment dla reprezentacji Polski na konfrontację z Austrią, to pewnie wybralibyśmy ten, w którym właśnie się znajdujemy. Wiosną rok temu z formą poszczególnych zawodników bywało różnie, jesienią też nie wszystko wyglądało tak, jak powinno wyglądać. Teraz jednak możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że lepiej niż obecnie nie szło nam od bardzo dawna. Do konfrontacji z najtrudniejszym naszym rywalem podczas eliminacji do Euro 2020 podchodzimy w optymalnej dyspozycji.

Wielokrotnie podczas ostatnich meczów reprezentacji narzekaliśmy na poszczególne ogniwa w naszej kadrze. Nawet przed mundialem w Rosji nie wyglądało to najlepiej. W przeciętnej formie był Pazdan, Bednarek nie grał nic w Anglii. Dyspozycja Krychowiaka pozostawiała wiele do życzenia, a mimo wszystko grał on wszystko w drużynie narodowej. Rzadko na murawie w Bundeslidze meldował się Błaszczykowski, Grosicki wydawał się mieć najlepszy okres za sobą. Piątka nie było w ogóle w reprezentacji, a Milik dopiero wchodził na pełne obroty po dwóch paskudnych kontuzjach. Powodów do narzekań było sporo, bo i nasi reprezentanci mieli swoje mniejsze lub większe grzeszki, z których nie zawsze udawało im się z powodzeniem wyspowiadać. Adam Nawałka musiał decydować się na tych, którzy albo byli pod formą, albo nie mieli kiedy formy regularną grą zbudować.

Dziś natomiast wydaje się, że sytuacja się uspokoiła. Ba, sytuacja wymknęła się nieco spod kontroli, bo nikt nie spodziewał się oglądając naszą kompromitującą grę przeciwko reprezentacji Czech, że do Wiednia będziemy jechali z apetytem na zwycięstwo. Glik wraca powoli do pełni zdrowia i do znakomitej formy, którą imponował w swoim pierwszym sezonie w barwach AS Monaco. Krychowiak w końcu gra regularnie w prawie każdym spotkaniu. Grosicki podczas jednej z rozmów z dziennikarzami przyznał, że w takim sztosie jeszcze nie był. Od deski do deski spotkania na murawie spędza Błaszczykowski (szerzej o nim TUTAJ), znakomity sezon rozgrywa chwalony regularnie we Włoszech Zieliński. Milik swoimi dokonaniami strzeleckimi zachwyca wszystkich na Półwyspie Apenińskim wykręcając najlepsze liczby w karierze. Piątek to już w ogóle temat na inną historię – od kiedy pojawił się w Serie A media w całej Europie piszą o nim cały czas i nie ma się czemu dziwić – rzadko się zdarza, by ktoś w tak krótkim czasie wyrobił sobie aż taką renomę. Największa siła Polaków? Fakt, że prawdopodobnie snajper Milanu na boisku nie zamelduje się od pierwszego gwizdka.

Reprezentacja Polski jesienią zawodziła na całej linii.

Mamy naprawdę sporo argumentów na to, by pokonać Austriaków w Wiedniu. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że podczas jesiennych meczów reprezentacji pod wodzą Brzęczka nie forma naszych zawodników była najważniejsza, a brak zaangażowania. Pamiętamy spotkanie rezerwowej drużyny z Irlandią we Wrocławiu. Teoretycznie zmiennicy powinni zasuwać przez 90 minut, by pokazać selekcjonerowi, że zależy, że chcą, że walczą o pierwszy skład itp. Nic z tych rzeczy –  ziewaliśmy przez cały mecz, brakowało tylko czerwonego kocyka, koszyka wiklinowego, termosu i Delicji, abyśmy oglądali piknik na murawie, a nie mecz międzypaństowy. Mieliśmy wrażenie, że bardziej zależy nam na zwycięstwie, mimo że siedzieliśmy na trybunie prasowej, niż piłkarzom, którzy podczas eliminacji do Euro 2020 chcą stanowić o sile drużyny narodowej. Tego się zatem boimy – braku zaangażowania i poświęcenia. Bez tego i Real Madryt potrafi przegrać mecz ligowy z ogórkiem.

Wydaje się, że mamy idealną formę poszczególnych piłkarzy na konfrontację z Austriakami. Mamy dobrego bramkarza, środkowych obrońców w formie, regularnie grających środkowych pomocników, skrzydłowych, którzy strzelają i asystują. Mamy trzech napastników światowej klasy. Chcemy mieć drużynę. Zdolną do poświęceń. Ambitną i walczącą o każdy centymetr boiska. Z tym wszystkim powinno się udać. Oby się udało.

20.45 Austria – Polska (kursy forBET: 1 – 2.45, X – 3.30, 2 – 3.45)