Bożydar Iwanow: Mamy wszystko, by awansować

  • Redakcja

Jestem jakoś absolutnie spokojny o awans polskiej reprezentacji na EURO 2020.Ma to oczywiście związek z faktem, że wylosowaliśmy tak dobrze, że trudno byłoby sobie zwizualizować bardziej atrakcyjną grupę. Żadnych Niemców, niewygodnych zawsze Skandynawów czy nieprzyjemnych wylotów do Armenii lub Kazachstanu. Oczywiście, pamiętam też, że na turniej awansują 24 zespoły z naszego kontynentu, więc nawet o jeden więcej niż ostatnio, bo dochodzi nam miejsce zwolnione przez gospodarza. Wyjątkowo nie ma bowiem jednego.

Aha, do tego mam świeżo w pamięci jeszcze jedno. We Francji zagrali przecież Albańczycy, Węgrzy, Irlandia Północna, a Walia znalazła się nawet w półfinale. Umówmy się, że na mundialu nie byłoby to możliwe. Zresztą żadnego z wyżej wymienionych zespołów w Rosji nie było. Nie dali rady. Dlatego zakwalifikowanie się jest obowiązkiem i mimo, że chrapkę na to samo mają Austriacy, Słoweńcy i Izrael to jedno z dwóch pierwszych miejsc zajmiemy. Może być nawet drugie. Płakać z tego powodu nie będę.

Czy mamy drużynę, tego jeszcze nie wiem. Ale mamy piłkarzy. I to w „gazie”. O bogactwie wśród napastników napisali już wszyscy i wszystko. Jestem przekonany, że Jerzy Brzęczek byłby samobójcą,  gdyby nie wykorzystał całej trójki. W końcu to dwa spotkania, więc czasu i możliwości jest wiele. Wiadomo, że rozpocznie „Lewy”, ale ostatnie występy Arkadiusza Milika, jego znajomość z Robertem i umiejętność grania z boku lub głębiej dają mu zdecydowane fory przed Krzysztofem Piątkiem. Piotr Zieliński wreszcie jest „Panem Piłkarzem” i nawet podczas rozmów bije od niego wiara w swoje umiejętności i pewność siebie. Asem z rękawa może być Szymon Żurkowski. Jeśli Brzęczek będzie odważny – wkrótce zadebiutuje. Austriacy nie boją się korzystać z młodziutkich Schlagera czy Wolfa, więc dlaczego mamy robić inaczej? Choć mam świadomość, że grają oni w Salzburgu, który właśnie rozegrał dwa dobre mecze z Napoli w 1/8 finału Ligi Europy, a nie w walczącym o utrzymanie Górniku, ale… jak jest w tej kadrze, niech się pokaże.

Do reprezentacji wreszcie wrócił Michał Pazdan, który powiększa pole manewru w obronie. Bramkarze – bez komentarza. A lewa obrona? Kompletnie się tym nie przejmuję. Inaczej – już się przyzwyczaiłem. Skoro przez lata radziliśmy sobie z tym legendarnym już niby-mankamentem, to nie sądzę byśmy teraz mieli z tym jakiś problem. Nawet wybierając między niegrającym Arkadiuszem Recą a prawonożnym Bartoszem Bereszyńskim.