Nawet Vieira nie chce awansu Arsenalu…

  • Redakcja

Po niesamowitych emocjach Ligi Mistrzów, czas na starcia Ligi Europy. Jeżeli ktoś myślał, że prawdziwe niespodzianki wydarzyły się podczas Champions League, nie widział chyba ostatnich wyników rozgrywek powstałych w 2009 roku. Jednym z najbardziej zaskakujących rezultatów było rozstrzygnięcie starcia Rennes – Arsenal: ekipa z Ligue 1 zwyciężyła 3:1 i mocno skomplikowała sytuację Kanonierów w Lidze Europy. Z takiego rezultatu zadowolony był sam Patrick Vieira – francuski gracz, który w swojej karierze rozegrał łącznie 279 meczów dla ekipy z północnego Londynu przyznał, że dzisiaj wspierać będzie ekipę ze swojej ojczyzny. Niektórzy fani The Gunners zdają się być zdziwieni takim obrotem spraw: czy słusznie?

Gdy Unai Emery został zatrudniony do pracy w stolicy Anglii, wielu kibiców Arsenalu z automatu przewidywało, że jednym z jego pierwszych osiągnięć będzie zdobycie tytułu Ligi Europy. Hiszpan to prawdziwy ekspert w tej dziedzinie: w swojej karierze zdobywał już bowiem to trofeum trzykrotnie, w dodatku podczas trzech sezonów z rzędu pracy w Sevilli. Patrząc na fakt, że Arsenal znajduje się na etapie pewnej przebudowy i szuka odpowiedniej strategii po odejściu Arsene’a Wengera, dobrym zwiastunem nowej ery w tym zespole byłoby właśnie sięgnięcie po wspomniany puchar. Biorąc pod uwagę jednak wynik pierwszej konfrontacji nie będzie to tak proste, jak wszystkim mogło się wydawać. Rennes postawiło naprawdę wysokie wymagania londyńczykom i zwyciężyło 3:1 na własnym obiekcie, co daje im mocną zaliczkę przed rewanżem. Wsparcie dla ekipy z Europy Zachodniej przyszło z dość niespodziewanej strony: tak Patrick Vieira, żywa legenda Kanonierów, wypowiedział się przed zbliżającą się potyczką:

„Bardzo dobrze, dla francuskiej piłki, że wygrali. Wszyscy kibicujemy Rennes, jak i reszcie francuskich zespołów w Lidze Europy. Mamy nadzieję, że zakwalifikują się do 1/4 finału podczas rewanżowego starcia w Londynie” [Patrick Vieira za football.london]

Takie postawienie sprawy nieco zdenerwowało sympatyków angielskiej drużyny: jak bowiem ich legenda śmiała wesprzeć zespół rywala? To jednak głosy zdecydowanie przesadzone i nieadekwatne do całego obrazu sytuacji. Patrick Vieira to przecież także były reprezentant Francji, dla której zanotował 107 występów. Mimo całej sympatii, a nawet miłości do Arsenalu, która musiała się narodzić dla tego klubu, Vieira jest w pierwszej kolejności Francuzem, a w dodatku trenerem Nicei. Ciężko zatem wymagać od niego, aby nie wspierał własnego środowiska i nie życzył powodzenia ekipie z ligi, w której sam pracuje. Do tego wszystkiego dochodzi także jeden kontekst: 1/4 finału Ligi Europy to dla Rennes coś absolutnie wyjątkowego, a dla Arsenalu wręcz obowiązek. Nie ma zatem co specjalnie biczować Vieirę za to, że postanowił wesprzeć swoich rodaków. Gdyby w finale Ligi Mistrzów grały ze sobą Bayern oraz Legia Warszawa, a Robert Lewandowski wsparł polski zespół, chyba nikt nie miałby do niego pretensji, prawda?

Mimo wszystko to Arsenal pozostaje faworytem dzisiejszego starcia (kurs na ich wygraną w forBET 1.25), choć taki scenariusz nie jest równoznaczny z awansem. Kanonierzy muszą bowiem odrobić dwie bramki straty i liczyć na to, że Francuzi ani razu nie trafią do ich siatki: dlatego chyba ciekawszą opcją do ewentualnego zagrania wydaje się być tutaj awans którejś z ekip (Arsenal – 1.80, Rennes – 1.95 w forBET). Patrząc na to, że Alexandre Lacazette i spółka potrafili być sprawcami pierwszej porażki Manchesteru United w Premier League, a także odrobili straty z BATE Borysów właśnie na swoim obiekcie, wydają się być oni niezwykle zmotywowani do osiągnięcia korzystnego wyniku. W innym bowiem wypadku walka o Ligę Mistrzów przeniesie się całkowicie na poziom Premier League, gdzie chrapkę na kolejną edycję ma aż sześć drużyn. Są zaś tylko cztery miejsca, dlatego w najlepszym interesie Arsenalu jest dzisiaj wyeliminowanie Rennes: nikt nie chce, aby w północnym Londynie zrobiło się nieco goręcej, a wobec osoby Unai’a Emery’ego pojawiły się pierwsze znaki zapytania. A tak może się stać, jeżeli Kanonierzy dzisiaj zawiodą…

18:55 Arsenal – Rennes (kursy forBET 1 – 1.25 , X – 6.50 2 – 11.25)