Facet jest genialny. I ma patent na Atletico

  • Redakcja

Cristiano Ronaldo znowu jest na ustach wszystkich fanów piłki nożnej. A przecież od pewnego czasu nie mógł trafić do siatki, w Lidze Mistrzów zdobył tylko jednego gola. Wszystko poszło w niepamięć we wtorkowy wieczór. Dwiema fantastycznymi główkami i niezwykle pewnie wykonanym rzutem karnym w końcówce meczu dał bowiem Juventusowi upragniony awans do ćwierćfinału. I tym samym kolejny raz zapisał się czarnymi zgłoskami w historii Atletico – Portugalczyk strzelił już 25 goli w 33 spotkaniach przeciwko Los Rojiblancos. Dwa lata temu Cristiano także strzelił hat-tricka ekipie Diego Simeone, czym utorował wówczas Realowi drogę do finału Ligi Mistrzów. Czy podobnie będzie w tym sezonie z Juve?

Takie mecze dodają niewyobrażalnej pewności siebie. Być może Stara Dama dostała właśnie ogromnego kopa, dzięki któremu w najbliższych meczach przejedzie się po kolejnych rywalach. Ale nie wybiegajmy aż tak daleko w przyszłość, choć przecież wielu skazywało Juventus na odpadnięcie z rywalizacji. Dlaczego? Bo Atletico to niewygodny rywal. Gotów walczyć do ostatniej kropli obojętnie jakiego płynu ustrojowego, aby tylko doprowadzić sprawę do pożądanego zakończenia. Ale nie. Nie tym razem. Tym razem mistrzowie Włoch okazali się ścianą nie do przeskoczenia. Gracze Massimiliano Allegriego od początku wtorkowego spotkania sprawiali wrażenie „nabuzowanych” chęcią wydarcia awansu za wszelką cenę. Grali z wielkim zacięciem, bez przerwy atakując. Dość niespodziewanie i szybko zdominowali niewygodnego przeciwnika. Szybko strzelili (w 4. minucie) słusznie nieuznanego gola – Ronaldo faktycznie sfaulował w polu karnym Jana Oblaka.

Decyzja sędziego Bjorna Kuipersa jednak tylko jeszcze bardziej rozsierdziła turyńczyków. Na skrzydłach brawurowe akcje przeprowadzał m.in. Leonardo Spinazzola, niezwykle aktywny był także Federico Bernardeschi i to przez całe spotkanie – po faulu na nim Ronaldo wykorzystał decydującego o awansie karnego.

Co za wieczór w Turynie! I kolejny w tej edycji LM przykład, że można odrobić stratę z pierwszego spotkania. A już dziś kolejne emocje. Tym razem z Robertem Lewandowskim w głównej roli? Kursy w forBET na mecz Bayern-Liverpool przedstawiają się następująco: 1 – 2.20, X – 3.55, 2 – 3.25. W drugim środowym meczu Barcelona podejmie Lyon (forBET: 1 – 1.22, X – 7.00, 2 – 12.25).