Była kasa, będzie praca. I to nie byle jaka

  • Redakcja

Niektóre nazwy zespołów żużlowych od lat budzą konsternację wśród ludzi niezbyt zorientowanych w „czarnym sporcie”. I stanowią niemałą trudność dla piszących o speedway’u.  Od kiedy tak się dzieje? Od samego początku lat 90., w czym absolutnie nie ma przypadku. To właśnie rodzący się kapitalizm stał za zmianami nazw drużyn, w których często oprócz siermiężnych, ale wrośniętych w żużlową tradycję „Stali”, „Włókniarzy”, czy innych „Motorów” pojawiały się niekiedy dość zadziwiające propozycje.

Sprawa jest jasna: masz pieniądze sponsorze, to proszę, wejdź sobie w nazwę drużyny żużlowej. A, że twoja firma ma dziwną, często wyjątkowo „zagraniczną” nazwę – trudno. Jakoś to przełkniemy, a wszyscy wokół zaakceptują. No, prawie wszyscy. A tak właściwie to sprawa jest tylko umowna, związana z marketingiem. Tym, by nazwa firmy jak najgłębiej wryła się w pamięć, a to, że drużyna nosi dziwny szyld, jak np. Marma Hadykówka Stal Rzeszów, Złomrex Włókniarz, czy  Składywęgla.pl Polonia Bydgoszcz, nie ma większego znaczenia. Najczęściej (choć są wyjątki) nie ma znaczenia dla kibiców, którzy od wielu lat śledzą rozgrywki żużlowe. Niekiedy zresztą wpadki zaliczają także komentujący spotkania choćby byli zawodnicy. I te dyskretne wówczas podpowiedzi ludzi z telewizji albo żarty wprost, by jednak mówić o danej drużynie właściwie. I nie „Apator”, a (tak, jak w latach 2006-14) Unibax Toruń. Miliarder spod grodu Kopernika – Roman Karkosik – który swego czasu uratował toruński klub od zatonięcia w długach i za sprawą swojego pstryknięcia palcem z miejsca dał mu miejsce w szeregu najbogatszych, długo nie mógł pogodzić się, że grupa najzagorzalszych fanów nie skanduje nazwy jednej z jego firm. Że przywiązana jest do starej, ale zakorzenionej. Powodując tym samym darmową promocję spółki Apator S.A… Ale to już nieco inna historia.

Trudno przypuszczać, żeby w Gorzowie kibice skandowali nazwę nowego sponsora tytularnego zamiast tradycyjnej „Stali”. Wczoraj ogłoszono bowiem, że miejsce firmy Cash Broker zajmie nowa. To platforma komunikacyjna na linii pracownik-pracodawca o nazwie, uwaga, truly.work. Dokładnie tak pisana. Z małej litery, z kropką pośrodku, z angielska. „Jesteśmy z tego dumni. Cieszę się, że w takiej atmosferze możemy podziękować poprzedniemu sponsorowi tytularnemu i powitać nowego. Firma truly.work znana jest jako gorzowski mecenas sportu i cieszę się, że to właśnie firma z naszego miasta będzie wspierać nasz klub” – w okrągłych słowach powiedział na konferencji prasowej prezes klubu Ireneusz Zmora. Gorzowskość, lokalność jak najbardziej, ale przecież i tak chodzi przede wszystkim o to, by – jak to określił Zmora – „kwota była zacna”, a klub przez najbliższe dwa lata mógł z tego tytułu bić się o najwyższe cele w PGE Ekstralidze.

W Gorzowie zresztą – podobnie, jak (co widać powyżej) w Bydgoszczy – mają dość długą tradycję w mało tradycyjnych nazwach. Całkiem niedawno zespół żużlowy jeździł pod cudacznym szyldem: MONEYmakesMONEY.pl Stal. A wiedzą Państwo, jak zwie się tamtejsza drużyna koszykówki kobiet? To InvestInTheWest (Enea) Gorzów. Nieźle. Ale takie są prawa rynku i nie ma się co zżymać. Kibice i tak mają swoje.

Jacek Hafka