Plan minimum wykonany, teraz może być tylko lepiej. Hurkacz gra dalej w Indian Wells

  • Redakcja

Hubert Hurkacz w piątkowy wieczór zadebiutował w turnieju rangi ATP Masters 1000 w Indian Wells. Reprezentant Polski był faworytem starcia z niespełnionym amerykańskim talentem, Donaldem Youngiem, i stanął na wysokości zadania. Polak na dobrą sprawę w pełni kontrolował to, co działo się na korcie (może poza dwoma słabszymi momentami) i po solidnym spotkaniu wywalczył przepustkę do drugiej rundy BNP Paribas Open.

Niezwykle rozwija nam się Hubert Hurkacz. Najlepszym tego potwierdzeniem nich będzie fakt, że dokładnie rok temu był 212. zawodnikiem świata. Na swoim koncie nie tylko nie miał wygranego pojedynczego meczu w zawodach głównego cyklu (ATP 250, ATP 500, ATP Masters 100 oraz turnieje wielkoszlemowego), ale nawet nie miał okazji wystąpić w jakiejkolwiek imprezie tej rangi. 365 dni później sytuacja zmieniła się nie do poznania. Wrocławianin w pierwszej rundzie zawodów ATP Masters 1000 w Indian Wells pokonał Donalda Younga i w trzeciej próbie zaznał smaku zwycięstwa pod tą egidą, tym samym kompletując wiktorie w każdych turniejach ATP – począwszy od 250-tki do tysięcznika.

ATP 250 ✅ATP 500 ✅ATP Masters 1000 ✅Hubert Hurkacz w pierwszej rundzie turnieju w Indian Wells pokonał Donalda…

Opublikowany przez Serwis na zewnątrz – tenisowy blog Michała Pochopień Piątek, 8 marca 2019

Mecz bez historii – tak w kilku słowach możemy opisać inaugurację BNP Paribas Open w wykonaniu 22-latka. Chociaż Young dwukrotnie znalazł sposób na jego przełamanie, to jednak w żadnym z przypadków nie udało mu się zrobić kolejnego kroku w przód. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim secie, Hurkacz po utracie podania wrzucał wyższy bieg i odwdzięczał się rywalowi tym samym.

Young to tenisista, który dekadę temu był kreowany na ogromny talent amerykańskiego tenisa. Talent niekoniecznie poszedł w parze z chęcią do ciężkiej pracy, przez co mowa o obecnie 206. rakiecie świata. Dla Hurkacza wygrana z nim była planem minimum, który został wykonany. Wszystko, co jeszcze uda mu się osiągnąć w Indian Wells, będzie traktowane w ramach miłej niespodzianki..

..co oczywiście nie znaczy, że Hurkacz w drugiej rundzie jest spisany na straty. Owszem – rywalem będzie zawodnik z wyższej półki, Lucas Pouille. Fakty są jednak takie, że podopieczny Amelie Mauresmo w tym sezonie nie wygrał meczu poza Melbourne. W Australian Open był czarnym koniem i doszedł do półfinału, natomiast z pozostałych trzech turniejów (Hopman Cup, Sydney oraz Montpellier) wrócił na tarczy przegrywając w pierwszej rundzie. W ostatnich tygodniach zmagał się z chorobą, a poprzedni mecz rozegrał ponad miesiąc temu. Pouille w obecnej dyspozycji na pewno nie jest zawodnikiem, którego Hurkacz powinien się bać.

A Hurkacz jest tenisistą coraz bardziej docenianym przez środowisko. Najlepszym potwierdzeniem tego niech będą kursy bukmacherów na mecz z Pouille. Znalazł się on w ofercie forBET. Typując wygraną naszego rodaka możemy skorzystać z kursu 1,75. W przypadku zwycięstwa rozstawionego z „28” reprezentanta Francji współczynnik wynosi 2,05.

Najlepszy polski zawodnik bezapelacyjnie należy już do szerokiej czołówki męskiego tenisa. Należy jednak pamiętać, że takie turnieje, jak ten w Indian Wells, nadal są dla niego nauką i pozwalają mu zbierać doświadczenie. Każdy kolejny dobry występ, czy wygrana, ogromnie cieszą, jednak to wspomniana nauka jest na pierwszym miejscu. Chcąc lub nie chcąc – zwycięstwo z niegdyś 10. zawodnikiem świata byłoby kolejnym cennym skalpem i okazją do ponownego przedstawienia się światu.