Ostatni (?) cykl pod okiem Horngachera

  • Redakcja

Już dziś – kwalifikacje od godz.  19.30 – w Oslo rozpocznie się wyczerpujący, trzeci w historii turniej Raw Air. Dlaczego „wyczerpujący”? Bo w trakcie 10 dni zawodnicy oddadzą w sumie 16 skoków, zaliczanych do klasyfikacji generalnej cyklu. A więc liczyć się będą nie tylko te podczas 1. i 2. serii poszczególnych zawodów, ale także te w kwalifikacjach (prologach) oraz w dwóch imprezach drużynowych. Żeby było jeszcze ciekawiej, Raw Air odbywa się na różnych skoczniach – kolejno: w Oslo, Lillehammer, Trondheim i na „mamucie” w Vikersund.

Rzecz jasna, w obecnym sezonie mamy już imprezę główną za sobą.  Z wyjątkowymi dla Polaków rozstrzygnięciami. Kto jakimś cudem nie pamięta, temu pozwolimy sobie przypomnieć:

Świat wywrócił się do góry nogami. Kubacki mistrzem, Stoch wicemistrzem świata!

Dalej w to nie wierzymy…

Raw Air ma zatem nieco mniejszy ciężar sportowy, choć nadal trwa walka o Kryształową Kulę. Chodzi w nim przede wszystkim o finalne zaspokojenie potrzeb kibiców przed rychłym końcem sezonu. Ważny jest także motyw czysto finansowy – w puli nagród norweskiego turnieju organizatorzy położyli łącznie około pół miliona euro, z czego zwycięzca zgarnie 60 tys. Niezła sumka, za którą można zafundować sobie przyjemny, letni wypoczynek.

Oby tylko w tym sezonie w Oslo nie dochodziło do scen, jakie miały tam miejsce w trakcie ubiegłorocznego Holmenkollen Skifestival, kiedy to tysiące pijanych kibiców (bynajmniej nie w większości Polaków) urządziło sobie festiwal wypoczynku, mierzony kolejnymi łykami różnych substancji z procentami. Marit Bjoergen, kończąca po tych zawodach swoją bogatą w medale karierę, musiała przerwać trening, a już po wszystkim przyznała, że w Oslo doszło do „apogeum pijaństwa i zdziczenia”. Inspektor miejscowej policji Johan Fredriksen w wywiadzie dla norweskiej telewizji stwierdził (sport.radiozet.pl), że „to był dziki, pijany i rozjuszony tłum załatwiający w ogrodach okolicznych willi najróżniejsze potrzeby fizjologiczne bez żadnego skrępowania. Ci, którzy nie mogli już iść, leżeli na poboczu. Nikt nie słuchał naszych poleceń, ludzie przewracali barierki i rzucali w nas kulami ze śniegu i lodu. Sytuacja kompletnie wymknęła się spod naszej kontroli. Po raz pierwszy mieliśmy do czynienia z tak masowym pijaństwem i agresją i to na zawodach sportowych, na które czekamy przez cale rok”. Skoczek norweski Johann Andre Forfang przyznał, że nie czuł się komfortowo, widząc z góry wiele policyjnych radiowozów. Dlatego też tegoroczne zawody mają rozpocząć się o wcześniejszej porze (sobotni konkurs drużynowy już o 14.30) i będą towarzyszyły im specjalne środki ostrożności.

Kto jest uznawany za faworytów całego Raw Air? Bukmacherzy z forBET największe szanse na zwycięstwo dają Kamilowi Stochowi (kurs 3.75), nieco mniejsze bezapelacyjnemu liderowi PŚ Ryoyu Kobayashiemu (4.00) oraz Stefanowi Kraftowi (5.25). Dość wysoko stoją akcje także aktualnego mistrza świata ze skoczni normalnej Dawida Kubackiego (12.00). Pełna oferta forBET TUTAJ.

Pytaniem, które także mocno i od już od pewnego czasu ciśnie się na usta, jest to o przyszłość w Polsce trenera Stefana Horngachera. Nadal mamy tu mnóstwo niejasności, pytań, choć zdaje się, że negocjacje Austriaka z niemieckim związkiem wchodzą w decydującą, ostrą fazę. Prezes PZN-u Apoloniusz Tajner zachowuje jednak spokój, mówiąc, że chciałby poznać ostateczną decyzję trenera przed finałem sezonu w Planicy. A z jego prezesowskiej strony nic się nie zmieniło. Nowy kontrakt cały czas leży na stole i czeka na ewentualny podpis Austriaka. Ten, co da się słyszeć z różnych doniesień medialnych, nie jest zadowolony z oferty Niemców, a mając w zanadrzu polską propozycję, może w negocjacjach „grać grubo”. No nic. Trzeba, wzorem prezesa Tajnera, uzbroić się w cierpliwość. I podziwiać tymczasem jeden ostatnich zimowych akcentów: wyjątkowy turniej Raw Air.