Sportu bez entuzjazmu nie rozumiem. Z potrzeby, na chłodno można uprawiać gimnastykę zdrowotną, w sporcie koniecznym jest zapał. Uprawiać sportu od niechcenia nie można” – przed wieloma laty powiedziała nasza wybitna sportsmenka, poetka i bohaterka wojenna, Halina Konopacka. Słowa złotej medalistki olimpijskiej z 1928 roku w rzucie dyskiem są bez wątpienia uniwersalne i zachowują aktualność do dzisiaj. Sport w wykonaniu kobiet – czym odróżnia się od mężczyzn – jest często bardziej finezyjny, techniczny, mniej oparty o siłę fizyczną. I znacznie bardziej żywiołowy, do szpiku przesiąknięty emocjami.

Mogliśmy się o tym wszystkim przekonać choćby podczas minionych lekkoatletycznych Halowych Mistrzostw Europy w Glasgow. Jak zwykle szczera do bólu, tryskająca życiowym wigorem, a przy tym będąca w życiowej formie Ewa Swoboda, mówiąc kolokwialnie, „posprzątała”. Nie tylko rywalki na bieżni, ale i przed telewizyjnymi kamerami:

Ze Szkocji z medalami na szyjach wróciły także słynne już na świecie „Aniołki Matusińskiego”, czyli sprinterki ze złotej sztafety 4×400 m: Justyna Święty-Ersetic, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik i Anna Kiełbasińska oraz „srebrna” w biegu na 1500 m Sofia Ennaoui. My jednak w pamięci mamy nieudany indywidualny start Igi Baumgart-Witan na 400 m. Może nie tyle sam bieg, ale to z jaką szczerością, bez jakiegokolwiek lukrowania rzeczywistości Iga przyznała się po rywalizacji do porażki. Mamy wrażenie, niepoparte oczywiście żadnymi akademickimi badaniami, że kobiety ze znacznie większą dozą otwartości od mężczyzn mówią o swoich mniej chwalebnych sportowo chwilach. Że są w stanie bez większego owijania w bawełnę powiedzieć, że tym razem się nie udało. A ta właśnie cecha sprawia, że tak naprawdę są wygranymi, a hasło „dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą” nie brzmi jak mocno wytarty, wielokrotnie powtarzany banał.

Głowa wytrzymała. Wiadomo: było trochę stresu, dużo większa publiczność i taka chęć, żeby skoczyć i fajnie chłopakom pokazać. To były moje najlepsze skoki w zawodach. Na treningu jest dużo lepiej. Mam nadzieję, że przeniosę to na zawody. Małymi kroczkami do przodu” – powiedziała Kinga Rajda, czyli jedna z naszych młodych skoczkiń narciarskich, które pierwszy raz wystąpiły w MŚ w rywalizacji mikstów. To także historia pokazująca, że dzięki determinacji i wielkiej ambicji można spełnić swoje sportowe marzenie. I to w zdominowanej przez mężczyzn dyscyplinie, jaką są skoki narciarskie. Szóste miejsce w MŚ to bardzo dobry prognostyk na przyszłość i szansa, że współzawodnictwo pań przebije się także do świadomości kibiców. „Mamy większą motywację, by pracować ciężej, mądrze i dalej” – zaznaczyła z kolei Kamila Karpiel. A zostając przy sportach zimowych, musimy przyznać, że bardzo dobrą formę prezentują w tym sezonie nasze biathlonistki z Moniką Hojnisz i mistrzynią świata juniorek Kamilą Żuk na czele – w szwedzkim Oestersund walczą właśnie o jak najlepsze miejsca w mistrzostwach globu.

Oj, nie wyobrażamy sobie sportu bez emocjonowania się występami kobiet. A przecież tylko nieznacznie dotknęliśmy, i to wyłącznie, polskich spraw. Delikatnie omówiliśmy najświeższe, ostatnie zmagania Polek. A przed nami m.in. walka piłkarek ręcznych w barażu o awans do MŚ, czy ME siatkarek. Nic, tylko kibicować naszym wspaniałym kobietom, a w szerokiej perspektywie – całej żeńskiej, sportowej populacji.

Drogie Panie, nie tylko od Waszego Święta: wszystkiego, co najlepsze!