Co dalej z Marcinem Gortatem?

  • Redakcja

Polski jedynak w NBA po tym, jak na początku lutego Los Angeles Clippers zwolnili go z kontraktu, nadal pozostaje bez klubu. Media już podgrzewały atmosferę, że oto łodzianin jest blisko któregoś z zespołów, po czym sam zainteresowany „ćwierknął” tak, że trzeba jeszcze poczekać.

Zatem, jeśli ostatecznie „mamy czas” i to w dodatku „dużo czasu”, to sprawa jest jasna: negocjacje trwają, a nawet się przeciągają. 35-latek jest mocno zdeterminowany, by na koniec kariery w NBA trafić  do absolutnie topowej drużyny. Nie będzie to jednak na pewno lider Konferencji Wschodniej, czyli Milwaukee Bucks. Kozły, z którymi wedle niepotwierdzonych informacji rozmawiał Gortat, postawiły na doświadczenie Pau Gasola. Hiszpański dwukrotny mistrz ligi w piątek został zwolniony z kontraktu w Spurs i w trybie przyspieszonym dołączył do Bucks, gdzie będzie zmiennikiem Brooka Lopeza. I mentorem dla innych młodszych kolegów. W sam raz przed walką w play-offach.

A wracają do Marcina Gortata. Polakowi marzy się bój o najwyższe laury. Dał temu wyraz podczas rozmowy z Marcinem Harasimowiczem: „Mam 35 lat i nie oszukam wieku. Ludzie wiedzą, że nie jestem już tym samym zawodnikiem, co kilka sezonów wcześniej. Czy podpiszę jeszcze gdzieś kontrakt? Niewykluczone. Ci zawodnicy, którzy kończą kariery, zdobywając mistrzostwo NBA, są w czepku urodzeni, ale bardzo niewielu to się udaje”. Czy uda się właśnie Gortatowi i Polak podpisze kontrakt z aktualnymi mistrzami z Golden State Warriors? Musimy wszyscy uzbroić się w cierpliwość. Zapewne niedługo sprawa znajdzie swój koniec. Na pewno byłby tam przydatny ze swoimi zasłonami, bo choć Wojownicy grają często niższym składem, to nie ma co ukrywać, że w rotacji jest tylko jeden (znakomity, fakt) środkowy: DeMarcus Cousins. Mistrzowie właśnie zdołali zwalczyć chwilową zadyszkę dwóch porażek z rzędu i wygrali z 76ers 120 do 117. Pełna oferta forBET na mecze NBA TUTAJ.

Po tak wspaniałej przerwie na grę reprezentacji…

Podziękujmy naszym koszykarzom

… na parkiety wrócili już koszykarze w naszej Energa Basket Lidze. W najciekawszym meczu 20. kolejki przebudowany Stelmet pokonał Stal 83:76, a Anwil męczył się (ale wygrał 91:75) na wyjeździe ze Spójnią Stargard. Dziś dokończenie kolejki, z podstawowymi pytaniami: czy torunianie z wracającym po kontuzji kapitanem Łukaszem Wiśniewskim wygrają w Radomiu? (kursy w forBET: Radom 5.50, Toruń 1.14, remis 20.00)  A także, czy ambitny MKS przeciwstawi się mocnej Arce Gdynia? (forBET: MKS 2.90, Arka 1.45, remis 15.00).