W kluczowej części sezonu w Polskiej Hokej Lidze zaroiło się od niespodzianek, co tylko pokazuje, że play-offy to zupełnie osobna „bajka”. Liczy się przede wszystkim umiejętne rozłożenie sił na wyczerpującą rywalizację, koncentracja, oczywiście indywidualne umiejętności, a wreszcie poziom pieniędzy w klubowej kasie.

Za największym zaskoczeniem stoi Unia Oświęcim. Hokeiści, którzy musieli przebijać się przez rundę eliminacyjną, trafili na najlepszy zespół rundy zasadniczej, czyli Tauron KH GKS Katowice. I o ile w pierwszym ćwierćfinale dość swobodnie „popłynęli” aż 3:8, to już w rewanżu na swoim lodowisku niespodziewanie ograli faworytów 5:2. W całej rywalizacji do czterech zwycięstw jest remis 2-2, a o zaciętości w tej parze może świadczyć fakt, że ostatni mecz zakończył się po dogrywce – bohaterem oświęcimian był Słowak Peter Bezuska, który popisał się kapitalnym strzałem z okolic niebieskiej linii:

Rozgoryczenia takim obrotem spraw nie krył kanadyjski trener Katowic, Ted Coolen. Szkoleniowiec na pomeczowej konferencji zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt, istotny w play-offach: „Wydaje mi się, że zawodnicy obu drużyn mieli spory problem z tym, żeby przystosować się do tego, jak sędziowie prowadzą zawody. Innymi słowy nie wiedzieli, jak twardo mogą grać i gdzie leży granica między faulem a czystym zagraniem. Uważam, że mecze w fazie play-off powinni prowadzić najlepsi sędziowie. A arbitrzy prowadzący ten mecz nie byli wystarczająco dobrzy” – podkreślił” (hokej.net). Piąty mecz już w najbliższą środę w Katowicach (kursy w forBET: Katowice 1.18, remis 8.25, Oświęcim 9.00).

Czyżby Tauron KH GKS powtórzył wynik JKH GKS-u Jastrzębie. Na naszych łamach prognozowaliśmy, że oto najpewniej narodziła się nowa, poważna siła w polskim hokeju, mając na myśli właśnie JKH:

Oj, rośnie (?) nowa jakość w polskim hokeju

Do tezy tej doprowadziło nas tyleż przekonujące, co niespodziewane zwycięstwo jastrzębian w turnieju o Puchar Polski. Tymczasem, w play-offach z zawodników Roberta Kalabera zupełnie uszlo powietrze. Po wyrównanych, choć przegranych dwóch pierwszy pojedynkach przeciwko Comarch Cravovii, JKH zupełnie nie potrafiło się pozbierać. Porażki 0:3 i aż 2:8 utorowały „Pasom” drogę do półfinału ligi. Krakowianie – z jednej strony mogą teraz trochę odpocząć, z drugiej zaś wypadli z meczowego rytmu, co także może nie pozostać bez wpływu na ich postawę w 1/2 finału.

Nadspodziewanie dzielnie radą sobie ekipy z północy Polski, a więc MH Automatyka Gdańsk oraz KH Energa Toruń, choć obie drużyny przez wielu obserwatorów były skazywane na pożarcie. A tymczasem gdańszczanie wygrywają z mistrzem Polski GKS-em Tychy 2-1, choć w pierwszym spotkaniu zostali zmiażdżeni aż 0:5. Czy pójdą za ciosem dzisiaj w swojej hali Olivia? (kursy w forBET wyglądają  następująco: Gdańsk 3.80, remis 4.40, Tychy 1.70). Torunianie zaś – najpewniej osłabieni brakiem Michała Kalinowskiego, który w ostatnim meczu doznał bolesnej kontuzji nosa – zmierzą się po raz czwarty z TatrySki Podhalem Nowy Targ (forBET: Toruń 2.60, remis 3.90, Nowy Targ 2.30). Trzecie zwycięstwo może w serii może dodać im jeszcze większej pewności siebie. Z drugiej strony, to właśnie są play-offy, w których niczego nie można być pewnym.