Jeszcze chwila, cierpliwości

  • Redakcja

Kibice żużla już nie mogą doczekać się nadchodzącego coraz pewniejszym krokiem sezonu. Na początku marca, jeśli pogoda dopisze, wielu zawodników chce treningowo wyjechać na tor. Będzie można wreszcie usłyszeć jeden z piękniejszych odgłosów zbliżającej się wiosny:

Sezon „ogórkowy” zatem dobiega końca. Nie znaczy to, że w ostatnim czasie nic się nie działo. Bohaterem (hmm…) był niezawodny szef ROW-u Rybnik, Krzysztof Mrozek. Jego medialna wojenka z Grigorijem Łagutą pozostawiła swój trudny do zatarcia ślad. Takie sformułowania, jak „perfidna ruska świnia”, „parszywy pan”, czy „ruska panienka” rozgrzały rybnickich kibiców podczas spotkania z prezesem. Prezes chciał za wszelką cenę pokazać, że jest twardzielem. Że został oszukany przez Rosjanina, który winien mu był dozgonną wdzięczność, a zamiast tego bezwstydnie czmychnął do Lublina.

Walnęło rosyjskim chłodem w Mrozka

Wypowiedzi Mrozka były skandaliczne. Sprawą zajęła się zresztą Główna Komisja Sportu Żużlowego, która nałożyła na prezesa karę pieniężną. Ponoć wysoką, choć nie ujawniono konkretów. Dlaczego? W końcu, jeśli w przyszłości podobne słowa mają już nie paść, to chyba lepiej dla wszystkich, by podano do wiadomości, ile to kosztowało szefa ROW-u. GKSŻ na pewno uznał przepraszające oświadczenie Mrozka za okoliczność łagodzącą. Tak, głównodowodzący rybnicką ekipą w specjalnym oświadczeniu opamiętał się i przeprosił. Niesmak pozostał i tak.

A co o tej sprawie powiedział Łaguta? W wywiadzie dla SportowychFaktów. wp.pl poruszył ciekawą kwestię, choć to tak naprawdę słowo przeciwko słowu. Niemniej, podkreślił, że: „ prezes nie chciał rozmawiać ze mną o kontrakcie i stąd wziął się cały problem. Powiedział, że mam jeździć za darmo. To niepoważne. Mam rodzinę, żonę, syna, córkę. Syn jeździ na crossie, sprzęt jest drogi, za to wszystko trzeba z czegoś zapłacić. Prezes mówi tymczasem, że ten sku*****n ma jechać za darmo, bo przez niego spadliśmy z ligi”. Szef ROW-u zaprzeczył, że oficjalnie złożył mu taką propozycję. Zawodnik chciał 400 tys. zł za podpis, 4 tys. za każdy punkt i 1,5 tys. zwrotu za przejazd. Sporo, jak na to, że zacznie ścigać się dopiero od siódmej kolejki PGE Ekstraligi. Wobec tego oferta miała być mniejsza. Taką, jaką dostał np. Kacper Woryna.

Wszystko to jest, podkreślmy, w kategoriach słowo vs. słowo. Jak już wywlekamy takie brudy, szczegóły propozycji kontraktowych, to już może lepiej pójść na całość i publicznie pokazać dokumenty? Podpisane papiery. Dopiero wtedy można mieć jakąkolwiek pewność. A tak, mamy spekulacje, które do niczego nie doprowadzą.

Prezes Mrozek znalazł zastępcę za starszego z braci Łagutów. Będzie nim przejęty z Rzeszowa Nick Morris, choć trzeba przyznać, że nie prezentuje on tej samej sportowej klasy, co Rosjanin. Według niektórych prawdziwym wypełnieniem luki byłby angaż Grega Hancocka. Doświadczony Amerykanin jednak wcale nie zamierza spieszyć się z decyzją, co do swojej przynależności klubowej w Polsce w sezonie 2019. Tym bardziej, że niedawno inny prezesowski ekscentryk – Ireneusz Nawrocki nie zdołał doprowadzić tematu jazdy Stali Rzeszów w Nice 1.Lidze do końca, więc Greg został bez drużyny. Kalifornijczyk na pewno w swoim czasie dostanie satysfakcjonującą go ofertę. I trudno dziwić się jego opieszałości.

Jacek Hafka