Sztuka podejmowania dobrych wyborów

  • Redakcja

We wtorek doszła do nas wiadomość o zakończeniu pięściarskiej kariery przez Andrzeja Fonfarę. 31-latek ogłosił tę decyzję w niespodziewanym momencie, bo na chwilę przed walką z Edwinem Rodriguezem, która miała być dla niego nowym początkiem. Skąd więc ta nagła zmiana planów i ogłoszenie takiego ruchu?

Prawie 20 lat w boksie ! Kiedy zaczynałem w dwutysięcznym roku jako 12 letni chłopak nie myślałem , że będzie to aż tak…

Opublikowany przez Andrzej Fonfara Wtorek, 12 lutego 2019

31-latek udzielił paru wywiadów, w których powtarzał stale to samo – „Nie mam serca do boksu”. A że styl Fonfary opierał się głównie na jego „sercu” do walki, to nie ma co się dziwić takiej decyzji. „Polski Książe” na szczęście ma z czego i dla kogo żyć, toteż nie będzie miał problemu, żeby znaleźć sobie zajęcie po zawodowej karierze. Dziwi jedynie czas, w którym Fonfara zdecydował się odwiesić rękawice. Przecież ma dopiero 31 lat i dopiero co podpisał lukratywny kontrakt ze stacją FOX na trzy walki. Pierwsza z nich miała się odbyć już 9 marca. Pięściarz do tej pory udzielał wywiadów jak gdyby nigdy nic, przekonując, że zmiana trenera wyjdzie mu na dobre, i że czuje się dobrze przed nadchodzącym pojedynkiem. „Zawsze potrafiłem ukrywać emocje i to, co siedzi mi w głowie. Po prostu czekałem na odpowiedni moment, by ogłosić decyzję, chciałem wiedzieć na sto procent, że właśnie tego chce. Tak się złożyło, że stało się to ostatecznie niecały miesiąc przed walką, ale lepiej przed niż po” – powiedział w wywiadzie z portalem sport.tvp.pl (całość do przeczytania TU).

Z tą decyzją nosił się ponoć od dłuższego czasu i teraz możemy tylko spekulować, kiedy tak naprawdę „Polski Książe” zaczął zdawać sobie sprawę, że koniec nieuchronnie się zbliża. Po drugiej walce ze Stevesonem, która była fatalna w wykonaniu Polaka, zdecydował się na zmianę trenera. Pojawiła się okazja na walkę w Polsce, więc 31-latek skorzystał z nie, żeby zawalczyć na warszawskim Torwarze w sąsiedztwie siedziby jego ukochanego klubu, Legii Warszawa. Fonfara wygrał pojedynek z Siłłachem i… po raz kolejny zmienił trenera. Pojawiło się mnóstwo spekulacji, co do następnego kroku pięściarza. W końcu dostał – jak sam przyznaje – bardzo dobrą ofertę z telewizji FOX i zaczął trenować pod konkretnego rywala. Wszystko wydawało się wychodzić na prostą…

Oczywiście, można się zastanawiać nad słusznością tej decyzji. Uważam jednak, że nikt nie wie co jest lepsze dla Andrzeja Fonfary, niż on sam. 31-latek widzi zapewne jak gęsto obsadzona jest jego kategoria wagowa, przez co obecnie szanse na tytuł są znikome. Polak nie ma czego się wstydzić w swojej karierze, bowiem pokonał takich pięściarzy jak Chad Dawson, Nathan Cleverly czy Julio Cesar Chavez Jr. Te nazwiska budzą respekt i nikt nie spodziewałby się przed wyjazdem Fonfary do Stanów, że dane mu będzie walczyć z takimi pięściarzami, a co dopiero z nimi wygrywać! Stoczył również niesamowity bój z Adonisem Stevesonem podczas ich pierwszej potyczki, który ostatecznie przegrał. Dzięki tej walce zapisał się na stałe w świadomości amerykańskich kibiców. Czy żałuje którejkolwiek z przegranych walk? „(…) dzięki nim przekonałem się, kto naprawdę jest moim przyjacielem, a kogo interesowałem tylko wtedy, gdy wygrywałem. Porażki sortowały moje najbliższe otoczenie i teraz mam wokół siebie tylko takich ludzi, na których mogę liczyć w każdej chwili i w każdej sprawie” – odpowiedział portalowi sport.tvp.pl. Wypada powiedzieć „Amen” i życzyć „Polskiemu Księciu” powodzenia w życiu po życiu. Szkoda, że nie zobaczymy kolejnej wojny z jego udziałem, ale pozostaje mieć nadzieję, że Fonfara powróci w innej roli, bo jak sam przekonuje: „jeszcze o nim usłyszymy”.

 

Dominik Bożek
Twitter: @DominikBozek