Nara-Icardi

  • Redakcja

Wyobrażacie sobie świat bez kobiet? Nie? My też nie. Trzeba przyznać, że mało kto potrafi namieszać w naszym męskim świecie tak jak kobiety. A jeżeli płeć przeciwna jest dodatkowo atrakcyjna i w teorii dba o twoje interesy, to pokusa ulegania takowej jest na tyle duża, że w 99% przypadków pewne sprzeczki mają ten sam finał – ostatnie zdanie należy do faceta i są to słowa: „masz rację, kochanie”. Tak właśnie widzimy codzienne życie Mauro Icardiego i jego żony, Wandy Nara, która jednocześnie jest menadżerką piłkarza.

Wczoraj Inter Mediolan poinformował, że nowym kapitanem zespołu został Samir Handanović. Tym samym opaski został pozbawiony 25-letni Argentyńczyk. Skąd taka decyzja Luciana Spalletiego? „Decyzja o odebraniu opaski była trudna. Kierowałem się jednak dobrem klubu” – powiedział na łamach włoskiej „La Gazetty Dello Sport” włoski szkoleniowiec. Co więcej, Icardi nie pojawił się w kadrze na dzisiejsze spotkanie z Rapidem Wiedeń w ramach Ligi Europy (kursy w forBET: RAP – 5.50, X – 3.75, INT – 1.75). Jeżeli myślicie, że to kolejna decyzja Spalletiego na rzecz kampanii przeciwko napastnikowi, to musicie koniecznie zapoznać się z dalszą wypowiedzią tego szkoleniowca: „Powołałem go na mecz, ale on odmówił wyjazdu. Nie miałem  wyjścia – musiałem pozbawić go kapitańskiej opaski”. Jeżeli wierzyć słowom 59-latka, to Icardi sam sobie zasłużył na takie traktowanie. Pytanie, skąd u Argentyńczyka takie strojenie fochów? Włoskie media nie mają wątpliwości – za wszystkim stoi jego żona-menadżerka, Wanda Nara.

Zanim przejdziemy do dalszej analizy bieżącej batalii na linii klub-piłkarz cofniemy się parę lat wstecz, żeby pokazać kim jest pani Nara. Kiedy poznawała się ze swoim obecnym mężem, była w związku małżeńskim z Maxi Lopezem. Były piłkarz Barcelony wprowadzał młodego napastnika do drużyny Sampdorii, kiedy reprezentował jej barwy. Jako, że byli rodakami momentalnie złapali wspólny język i młody Mauro zaczął być blisko z rodziną starszego kolegi. Z perspektywy czasu można napisać nawet, że zbyt blisko… Wandzie Nara najwidoczniej spodobał się temperament młodzieńca, więc postanowiła go uwieść, co skutkowało późniejszym rozwodem z mężem. Podsumowując: Nara zostawiła Lopeza i trójkę dzieci dla związku z 7 lat młodszym facetem. Przy okazji stała się również jego agentem. Kiedy Icardi grał przeciwko swojemu byłemu koledze, ten odmówił podania ręki, co nas niespecjalnie dziwi. Bo czy taka osoba, którą objęło się opieką na początku kariery, zasługuje na podanie ręki? Gdyby Lopez był Polakiem, zapewne miałby puszczoną na pętli piosenkę Krzysztofa Krawczyka i nuciłby: „Dałem gitarę, dałem samochód. Żony nie dałem, żonę wziąłeś sobie sam”.

Związek z Narą odbił się na grze Icardiego w reprezentacji. Oficjalnie mówi się o tym, że – tak samo jak w przypadku Benzemy we Francji – zdecydowano nie powoływać piłkarza przez jego krnąbrny charakter. Nieoficjalnie każdy wie, że Lopez jest w bliskich relacjach z Leo Messim, który ponoć od każdego selekcjonera żądał pomijania napastnika Interu przy wysyłaniu powołań. Icardi później sam dolał oliwy do ognia, mówiąc w jednym z wywiadów, że – owszem – Messi jest spektakularnym piłkarzem, ale bardziej ceni Gabriela Batistutę. Messiego już co prawda nie ma w reprezentacji, ale jak widać nadal nie zdecydowano się na powołanie mediolańskiego kochasia. I to wszystko przez pewne, nierozsądne decyzje życiowe, za które napastnik „płaci” do dziś. Aktualnie jego pozycja w Interze znacznie spadła, toteż my – tak samo jak włoska prasa – jesteśmy pewni, że foch Argentyńczyka to pomysł Nary, która od jakiegoś czasu walczy o nowy, korzystniejszy kontrakt dla swojego męża.

Negocjacje ponoć trwają od dłuższego czasu i najprawdopodobniej Inter poczuł, że ma karty po swojej stronie, co nie spodobało się Narze. Icardim interesowała się Chelsea Londyn, Juventus Turyn czy Real Madryt. Obecnie żaden z tych klubów nie jest skłonny do postawienia Argentyńczyka na szczycie swoich priorytetów. Włodarze mediolańskiego klubu wiedzą o tym i zapewne wykorzystali to przy negocjacjach z jego żoną. Może to Icardi wpadł na pomysł, żeby się zbuntować, ale nie zdziwilibyśmy się gdyby za wszystkim stała menadżerka. W najgorszym wypadku argenyński napastnik sam zaproponował te rozwiązanie przy dużej aprobacie Nary, która na pewno ma sposoby na przekonywanie swojej drugiej połówki.

 

Jego kontrakt kończy się w czerwcu 2021 roku, więc dużo może się jeszcze zmienić do tego czasu. Możliwe, że obecna sytuacja jest początkiem końca Icardiego w Interze. Być może jego żona ma jakiegoś „asa w rękawie” w postaci innego klubu, który jest zainteresowany usługami piłkarza. Gorzej z kierunkiem rozwoju czysto sportowego – Icardi w tym roku nie strzelił gola w rozgrywkach Serie A i jest wyraźnie pod formą, także czas na rozpoczęcie batalii z klubem jest niefortunny. Jeżeli ostatnie zdanie należy do jego małżonki, to raczej nie zadecydują sentymenty i przywiązanie do Mediolanu. Oczywiście, cała sytuacja może się zmienić jeszzcze w tym tygodniu, ale póki co wszystko wskazuje na to, że Inter jest bliski powiedzenia: „Nara, Icardi”.