Żarty się skończyły – Joshua leci do Ameryki na pojedynek z kumplem Kownackiego

  • Redakcja

1 czerwca w Nowym Jorku Anthony Joshua zmierzy się z Jarrellem Millerem w obronie pasów mistrzowskich WBA, WBO i IBF w kategorii ciężkiej. Brytyjczyk po raz pierwszy swój pojedynek stoczy na terenie Stanów Zjednoczonych, Amerykanin po raz pierwszy stanie przed szansą zdobycia mistrzowskich tytułów.

O pojedynku tym mówiono od dłuższego czasu i wiadomo było, że prędzej czy później pięściarze ci skrzyżują ze sobą pięści w ringu. Jak się okazuje – pełne porozumienie w kwestii pojedynku miało miejsce już na początku lutego, ale brakowało tylko dokładnej daty walki. Zastanawiano się między 1 a 8 czerwca i zdecydowano się na pierwszą z dat. Wychodzący między liny jak do tej pory tylko na Wyspach Brytyjskich AJ po raz pierwszy uda się za wielką wodę, bo – jak sam powiedział w specjalnie nagranym filmiku chwilę po ogłoszeniu tego zestawienia – 2019 rok ma być dla niego przełomowy i pełen wyzwań. Black Polska z pewnością takim wyzwaniem będzie – o jego bokserskich umiejętnościach jesienią 2018 roku przekonał się Tomasz Adamek, który wytrwał z nim niespełna dwie rundy.

Wszystko zaczęło się od pamiętnej konferencji prasowej, która miała promować walkę Joshuy z Aleksandrem Powietkinem. To wtedy Miller wdarł się na scenę i po raz pierwszy stanął w oko z olbrzymem z Londynu. Panowie wymienili między sobą groźne spojrzenia oraz poczęstowali się komplementami, ale wiadomo było, że coś jest na rzeczy. Dziś wiemy, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a Eddie Hearn miał plan na ten pojedynek już kilka miesięcy temu.

Czemu po raz pierwszy Joshua swój pojedynek stoczy poza terenem Wielkiej Brytanii? Odpowiedź jest prosta – chodzi o pieniądze. Te gwarantowane są zdecydowanie większe w USA, gdzie kibice przyzwyczajeni są do kupowania abonamentów PPV za oglądanie boksu. Na początku grudnia Deontay Wilder skrzyżował pięści z Tysonem Furym, a dostęp do tego pojedynku kosztował 79 dolarów. Po przeliczeniu sprzedanych subskrypcji rachunek był prosty – dużo bardziej opłaca się walczyć w Ameryce, mimo że Joshua w Londynie generuje ogromne zainteresowanie i jego walki są wstanie za każdym razem wypełnić drugi największy stadion piłkarski w Europie, londyńskie Wembley.

Czy pogromca Tomasza Adamka zszokuje świat i zdobędzie mistrzowskie tytuły?

Joshuę na pewno ciągnie do Ameryki, bo sporo wpływowych osób w boksie wciąż uważa, że wielki boks kojarzony jest właśnie ze Stanami Zjednoczonymi. Bracia Kliczko często byli kwestionowani za to, że swoje walki toczyli w Europie. Dariusz Michalczewski nie zawsze był traktowany przez wszystkich poważnie, bo całą karierę przeboksował w Niemczech. Joe Calzaghe przed odwieszeniem rękawic na kołek poleciał za wielką wodę, by rozprawić się z Bernardem Hopkinsem i Royem Jonesem JR. Wytykano mu, że boi się dużych wyzwań i woli ciepłe kapcie na Wyspach Brytyjskich. Do konfrontacji z dwoma Amerykanami przystępował z dorobkiem 44 zwycięstw i żadnej porażki.

Może wybiegamy za bardzo w przód, ale pojedynek Millera z Joshuą powinien dobrze wpłynąć również na postrzeganie… Adama Kownackiego. Nie jest tajemnicą, że Polak z Amerykaninem przyjaźnią się od wielu lat, wspólnie trenują i wielu ekspertów stawia między nimi znak równości. To oczywiście uproszczony obraz tego, co chcemy widzieć, ale skoro obaj prezentują podobny poziom i wywodzą się z jednego środowiska, to przy okazji promocyjnie zyskać może również Baby Face. To ważne w kontekście tego, co w sportowym życiu Kownackiego ma się wydarzyć jesienią 2019 roku. Wtedy Polaka również może czekać walka o pas mistrzowski.