Pawłowi odcięło prąd, ale potrafił się zachować jak facet. Brawo!

  • Redakcja

Jesteśmy ostatnimi osobami na świecie, które będą klepały piłkarzy po plecach, na pewno daleko nam do tego, aby za oczywiste i normalne gesty bić brawo i chwalić pod niebiosa. Czasami jednak ktoś potrafi nam zaimponować, doceniamy pewne zachowania i z niechęci, by nie powiedzieć wrogości, w okamgnieniu potrafimy zmienić front i z sympatią patrzeć na kogoś, kto chwilę wcześniej nam podpadł. Tak właśnie mamy w ostatnich dniach w przypadku Pawła Bochniewicza.

Dla tych, którzy nie znają sytuacji: Górnik Zabrze wygrał w poniedziałek z Wisłą Kraków 2:0 i wiadomo było już pod koniec spotkania, że ten wynik jest niezagrożony. Bochniewicz w doliczonym czasie gry został sfaulowany, runął na murawę jak długi i bardzo ostentacyjnie demonstrował krzywdę, jaką mu zrobiono. Żeby nie było – przewinienie oczywiście było, nikt nie ma do tego żadnych wątpliwości, ale na uwagę zasłużyło co innego – stoper zwijał się z bólu, a gdy tylko sędzia gwizdnął w meczu po raz ostatni, momentalnie podniósł się, w geście triumfu uniósł ręce i celebrował zdobycie ważnych trzech punktów dla swojego zespołu.

Gesty Bochniewicza były szeroko komentowane przez kibiców oraz dziennikarzy, bo zdaniem wielu osób nie przystoi, aby młodzieżowy reprezentant Polski zachowywał się w ten sposób. Po jednej stronie boiska Jakub Błaszczykowski, który gra w Wiśle za darmo, z drugiej młody chłopak, który zdążył w sobie nabrać już teraz dużo cech niemile widzianych u piłkarza.

Bochniewicz ośmieszył się, a internauci mieli z niezłą bekę – jego zachowanie przypomina gesty po każdym kopnięciu Neymara, a wiadomo, jak na świecie odbierany jest Brazylijczyk. We wtorek na jego profilu na Instagramie pojawiło się oświadczenie. A w nim:

(Oryginalna pisowania) „Kilka słów ode mnie odnośnie wczorajszej sytuacji. 

OK, przyznaję Wam rację – to była głupota. Zupełnie niepotrzebna. Gdyby ta sytuacja dotyczyła innego piłkarza, zwłaszcza dobrze mi znanego, pewnie sam ruszyłbym z szyderką, troszkę podogryzał. Czasami najtrudniej racjonalnie ocenić okoliczności, gdy dotyczą one akurat nas samych.

Nieistotne, że był faul. Nieistotne, że zaraz miał skończyć się mecz. Trzeba było wstać i się nie wygłupiać. Szczęście w nieszczęściu, że zdarzenie nie miało wpływu na końcowy wynik oraz że żaden z rywali nie czuł się przez to pokrzywdzony. Młodzieżowy reprezentant Polski powinien dawać przykład i ja taki dałem – tyle że… jak nie robić.

Człowieka jednak poznaje się nie po tym, że pobłądził, tylko czy i w jaki sposób potrafi się z tym uporać. Dlatego w tym miejscu chciałbym zadeklarować: to był pierwszy i ostatni raz. Taka sytuacja już się nie powtórzy, a ja jeszcze bardziej będę pamiętał o zasadach fair-play.

PS.

Fajnie, gdyby z tego niepotrzebnego zachowania wynikło coś dobrego. W związku z tym proszę Was o wskazanie osoby, która bardzo chciałaby oglądać mecze Górnika z trybun, ale ze względów finansowych nie może sobie na to pozwolić (może też być dzieciak z rodzicem lub opiekunem) – kupuję karnet na rundę wiosenną :)”

Za swoje zachowanie w meczu z Wisłą Bochniewicz potrafił przeprosić

I musimy powiedzieć szczerze, że Paweł zaimponował nam. Mógł tego nie robić, mógł dalej myśleć, że jest najmądrzejszy, zrobił właściwie i jego symulka nie była oszukana. Nie – poszedł po rozum do głowy, skrobnął kilka słów na Instagramie, przeprosił i pokazał, że poza chwilowym zaćmieniem jest równym gościem. Nie chce dalej brnąć w takie zachowania, a od razu się od tego odcina ocieplając przy okazji swój wizerunek.

Była zbrodnia, była kara, ale po takim geście przestaniemy w Bochniewicza uderzać i nie czekamy na jego boiskowe wpadki. Nie będziemy mieli z nich satysfakcji, a trzymamy kciuki za dobre mecze, gole i powołanie do dorosłej reprezentacji. Powodzenia, Paweł!

forBET przygotował kursy na oba środowe spotkania w Lidze Mistrzów, które można znaleźć TUTAJ.