Wielkie wyzwanie Głowackiego – w puli dwa pasy mistrzowskie

  • Redakcja

Krzysztof Głowacki czekał, czekał, aż doczekał się wypłaconych przez World Boxing Super Series należności za pojedynek z Maksimem Własowem i ogłoszenia daty jego walki z Marisem Briedisem. Ta odbędzie się 15 czerwca w Rydze, co było do przewidzenia. Polak po raz kolejny będzie musiał o swoje walczyć poza granicami kraju.

Do przewidzenia była lokalizacja półfinałowego starcia z Bridisem, który na Łotwie jest bohaterem narodowym. Jego pojedynki wzbudzają ogromne zainteresowanie w Rydze – podczas walk na trybunach regularnie melduje się kilkanaście tysięcy kibiców. Mająca spore problemy z promocją gal organizacja WBSS przenosząc swoje wydarzenie na wschód Europy ma pewność, że frekwencja dopisze i kasa ze sprzedaży biletów będzie się zgadzać. Głowacki natomiast wie, że chcąc awansować do wielkiego finału musi wygrać z faworytem gospodarzy na jego ziemi.

Bałem się, że do tej walki nie dojdzie, wciąż się zastanawiałem, kiedy w końcu podadzą termin?Najpierw słyszałem o kwietniu, później – o maju. W końcu stanęło na czerwcu. Cieszę się, ta informacja dała mi pozytywnego kopa. Nie mogę doczekać się początku przygotowań.

Bardzo długo trwało wypłacanie przez WBSS zaległych pieniędzy Krzysztofowi Głowackiemu i reszcie uczestników turnieju. Przez moment w internecie pojawiła się nawet plotka, że turniej może nie zostać dokończony. Na szczęście jednak sprawy zostały wyprostowane, a wyraźnie rozpromieniony takim stanem rzeczy Główka nabrał wiatru w żagle i wydaje się być jeszcze bardziej naładowany przed kolejnym pojedynkiem. Na jego szali będą dwa pasy regularne pasy mistrzowskie – WBO i WBC. Jeden należy do Polaka, drugi do Łotysza. Zwycięzca zabiera całą pulę.

Pas mistrzowski właśnie w Rydze, w styczniu 2018 roku, Ołeksandrowi Usykowi musiał oddać Briedis, który przegrał z Ukraińcem na punkty. To była jedna z najlepszych walk w wykonaniu Łotysza, który postawił Usykowi najtrudniejsze warunki w dotychczasowej karierze. Sędziowie nieco po gospodarsku wypunktowali bitwę dwa do remisu na korzyść Ukraińca, ale widać było gołym okiem, że sporo musiał się dzisiejszy mistrz wszystkich federacji napracować, by dopisać kolejne zwycięstwo do swojego rekordu. Briedis marzy o tym, żeby drugiego z rzędu półfinału w turnieju nie przegrać.

Pas mistrzowski Krzysztofowi Głowackiemu zabrał Ołeksandr Usyk. Teraz jego decyzja może znowu dać Polakowi tytuł

Trzeba przyznać szczerze, że Briedis od tamtego czasu ani razu nie pokazał się w ringu z dobrej strony. Najpierw jednogłośnie wygrał z Brandonem Deslaurierem, ale nie zachwycił, później rozprawił się z Noelem Gevorem, choć większość kibiców oglądających tamten pojedynek była zdania, że to Niemiec był lepszy i jemu należało się zwycięstwo. Briedis wygląda dziś na pięściarza, który szczyt swojej formy miał przygotowany na walkę z Usykiem i wszystko, co działo się po tym nie było jego właściwym obliczem. Walka u siebie w kraju z Głowackim znowu ma wyzwolić w nim dodatkowe możliwości, bo w dyspozycji z tych dwóch konfrontacji to Polak będzie faworytem w tym starciu.

Starciu, którego stawka już dziś jest ogromna, a może być jeszcze większa. Według wielu źródeł Ołeksandr Usyk swój kolejny pojedynek stoczy w kategorii ciężkiej w maju i jest szansa na to, że wcześniej wszystkie swoje tytuły będzie chciał zwakować. Czy tak się stanie? Nie wiadomo, ale jeżeli Ukrainiec zdecyduje się na taki ruch, to stawką pojedynku pomiędzy Głowackim i Briedisem będą pełnoprawne pasy mistrzowskie. Oznacza to mniej więcej tyle, że w połowie czerwca możemy mieć zawodowego mistrza świata, który będzie dzierżył dwa tytuły i jeszcze w 2019 roku powalczy o kolejne dwa.

 

Wisła Kraków w pierwszym meczu w 2019 podejmie na wyjeździe Górnik Zabrze. Kursy fotBET: 1 – 2.20, X – 3.60, 2 – 3.70