Kuba, jesteś wielki!

  • Redakcja

Większość osób interesujących się piłką nożną ma wyrobioną opinię na temat piłkarzy. Odizolowani od świata, często zmanierowani, trzymający głowę w chmurach z przerośniętym ego. Zwykli zjadacze chleba krytykując właśnie przedstawicieli futbolu wytykają im gigantyczne zarobki, które bardzo często nie odzwierciedlają ich rzeczywistych umiejętności. Będziemy polemizować na ten temat? Wiadomo – jak wszędzie zdarzają się wyjątki, ale generalnie bardzo szybko można zbudować stereotyp piłkarza.

Stereotyp, który często krzywdzi normalnych przedstawicieli piłki nożnej. Tych przywiązanych do klubowych barw i danego wcześniej słowa. Tych, którzy rzeczywiście patrząc na herb ukochanego klubu mają ciarki i towarzyszą im prawdziwe emocje. Jednym z takich piłkarzy jest Jakub Błaszczykowski, który od dłuższego czasu trenuje z Wisłą Kraków, a dziś podpisał z nią kontrakt. Uprzedzamy od razu – to nie jest zwykła umowa. Czegoś takiego bowiem, na takim poziomie i w takich okolicznościach jeszcze nie widzieliśmy.

Tak, to prawda. Piłkarz, który:

  • rozegrał najwięcej meczów w historii reprezentacji Polski

  • przez długi czas był jej kapitanem

  • strzelał gole na dwóch turniejach mistrzostw Europy

  • grał przez lata w Borussii Dortmund

  • zdobył mistrzostwo Niemiec

  • zdobył Puchar Niemiec

  • doszedł do finału Ligi Mistrzów

Ten piłkarz podpisał kontrakt z Wisłą Kraków, na mocy którego będzie w klubie zarabiał 500 złotych, czyli niezbędne minimum potrzebne do zarejstrowania piłkarza. Całość tych pieniędzy przeznaczy dla Domów Dziecka.

Błaszczykowski będzie w tym sezonie również kapitanem Wisły

Błaszczykowski już wcześniej zdecydował się pożyczyć Wiśle Kraków milion złotych, co wzbudziło ogromny szacunek u kibiców Białej Gwiazdy. Wciąż mający wielką klasę sportową Kuba mógł wrócić do Polski i zasilić szeregi któreś z drużyn walczących o mistrzostwo kraju, Legii lub Lecha. Były as Borussii Dortmund natomiast dotrzymał wcześniej danego słowa i postanowił swoją karierę w rodzimej lidze kontynuować pod Wawelem, czyli tam, skąd wypłynął do poważnej piłki. Błaszczykowski zastał Wisłę w kompletnej rozscypce, a mimo wszystko nie odwrócił się od niej. Ba, jeszcze jej pomógł – finansowo oraz wizerunkowo, bo na pewno jego obecność przy Reymonta również była sporym ociepleniem wizerunku klubu w tak trudnym momencie. Teraz decyduje się praktycznie nie pobierać wynagrodzenia, by nie obciążać dodatkowo klubowego budżetu.

Kuba, wielki szacunek za twoje decyzje, dobre serce i naprawdę spory gest. Niejeden piłkarz na twoim miejscu odcinałby kupony od swojej bogatej w sukcesy kariery. Można inaczej, można tak, jak ty. Brawo!