Australian Open ATP: Znamy pierwszych półfinalistów! Kto może do nich dołączyć?

  • Redakcja

Rafa Nadal (2. ATP) potrzebował niespełna 2 godzin, żeby rozprawić się z Francesem Tiafoe (39. ATP). Hiszpan tym samym awansował po raz szósty do półfinału Australian Open. Będzie to dla niego 30. wielkoszlemowy półfinał.

Z kim zmierzy się w półfinale? Ano z 20-letnim rewelacyjnym Grekiem. Stefanos Tsitsipas (15. ATP) dokonuje na australijskich kortach rzeczy niemożliwych. Po tym jak pokonał w 4 setach legendarnego Rogera Federera (3. ATP) przyszło mu się mierzyć z Hiszpanem Roberto Bautista-Agutem (24. ATP). Wiadomo, że po Szwajcarze żaden przeciwnik nie powinien być straszny dla Tsitsipasa. Jednak jego 30-letni rywal był wymagający i mecz rozstrzygnął się po 3 godzinach i 20 minutach. 20-latek wygrał to spotkanie 7:5, 4:6, 6:4, 7:6, zostając tym samym pierwszym Grekiem, który zaszedł tak daleko w Wielkoszlemowym turnieju. Dodatkowo jest najmłodszym tenisistą od 2003 roku, który awansował do półfinału Australian Open. 16 lat temu tej sztuki dokonał Novak Djoković, więc trzeba przyznać, że przed Tsitsipasem maluje się świetlana przyszłość.

Kto może dołączyć do Greka i Hiszpana w półfinale?

Milos Raonić (17. ATP) zmierzy się z Lucasem Pouille (31. ATP). Pierwszy z wymienionych idzie jak burza przez australijski turniej. W dotychczasowych meczach stracił zaledwie jednego seta i to ze Stanem Wawrinką (59. ATP). Oprócz Szwajcara 28-letni Kanadyjczyk ma na rozkładzie Alexandra Zvereva (4. ATP), który coraz śmielej puka do drzwi czołówki. 10:11 Jedyny rywal pokonany na tym turnieju przez Pouillego, który może budzić respekt na tym etapie, to Coric (12. ATP), z którym Francuz wygrał 6:7, 6:4, 7:5, 7:6. Mimo to, 24-latek spędził ponad dwie godziny więcej na australijskich kortach, tracąc 3 sety więcej niż jego dzisiejszy rywal. W bezpośrednich pojedynkach pomiędzy tenisistami bilans przemawia na korzyść 4 lata starszego Kanadyjczyka, który wszystkie pojedynki wygrał do „zera”. Nie dziwne więc, że bukmacherzy w roli faworyta upatrują Raonicia (kursy w forBET: RAO – 1.16, POU – 5.25).

Tego nie wiecie o Australian Open!

Zwycięzca powyższego starcia zagra w półfinale z kimś z dwójki Djoković (1. ATP) / Nishikori (9. ATP). Japończyk w pierwszej rundzie wyeliminował naszego rodaka, Kamila Majchrzaka. Wtedy tak o nim pisaliśmy, zapowiadając ich pojedynek: „29-letni Japończyk w zeszłym roku wygrywał m.in. z Rogerem Federerem, a w swojej dotychczasowej karierze wygrał 12 turniejów rangi ATP i zdobył brązowy medal w grze pojedyńczej na Olimpiadzie w Brazylii. To wszystko mówi samo za siebie. Nishikori dodatkowo jest na fali wznoszącej, gdyż już w obecnym sezonie wygrał turniej ATP w Brisbane”. To mogło działać na wyobraźnie Polaka. Ale czego ma obawiać się Novak Djoković? We wspomnianym turnieju ATP w Brisbane Nishikori pokonał w finale Miedwiediewa (19. ATP), który z kolei był ostatnim rywalem Serba. Rosjanin z wymienionymi ćwierćfinalistami poległ i sam dodatkowo był najbardziej wymagającym rywalem dla obu w tym roku. Nishikoriemu jednak jest ciężej o zwycięstwa, gdyż tylko w jeden pojedynek, jaki odbył się w tym roku w Melbourne, nie był 5-setowy. Djoković za to w ostatniej rundzie pod koniec spotkania zaczął narzekać na ból pleców. Gdy po meczu dziennikarz podszedł do niego z zapytaniem, jak się czuje, ten bez ceregieli odpowiedział: „Pewnie ogląda to mój przyszły rywal, więc czuję się doskonale”, czym rozbawił australijską publiczność. Nie da się ukryć, że zwycięzca tego meczu ma praktycznie z miejsca zapewnione miejsce w finale, gdyż obawiamy się, że nikt z dwójki Raonić – Pouille nie byłby w stanie zagrozić ani Japończykowi ani Serbowi (kursy w forBET: DJO – 1.10, Nis – 7.00).

Mecz Raonić – Pouille jest zaplanowany na godz. 4:30, a spotkanie Djokovicia z Nishikorim na 9:30 polskiego czasu. Wszystkie mecze można obejrzeć na kanałach Eurosportu lub logując się na stronie forBET.