Navas wystawiony poza nawias

  • Redakcja

„W dniu, w którym pomyślę, że nie stać mnie na grę w pierwszym składzie, pójdę do domu. Zawsze na to pracowałem, choć oczywiście za konkretnymi decyzjami stoi ktoś inny. Nam pozostaje skupiać się na pracy i robić wszystko, by dostawać szanse” – powiedział Keylor Navas na ceremonii, na której Król Filip VI wręczył mu nagrodę za najlepszego latynoamerykańskiego sportowca, występującego w Hiszpanii (źr. realmadrid.pl). Zapewne, mówiąc „ktoś inny”, miał na myśli Santiago Solariego, który odstawił Kostarykanina na boczny tor.

32-latek trafił na Santiago Bernabeu w sierpniu 2014 roku. Florentino Perez, widząc wyśmienitą postawę bramkarza na Mistrzostwach Świata w Brazylii, postanowił go sprowadzić z Levante. Były klub Kostarykanina również był istotny dla prezesa Realu – Navas miał obycie w La Lidze i znał większość napastników występujących tamże.

Do tej pory Navas zdobył 12 trofeów w barwach Los Blancos. Jasne, miał szczęście, że trafił do stolicy Hiszpanii akurat w momencie, gdy Królewscy zmonopolizowali rozgrywki Ligi Mistrzów. Jednak nie da się nie docenić wkładu jaki miał 32-latek w zdobyciu tych pucharów. Navasowi zawsze daleko było do błysków fleszy, więc można było mieć obawy, że nie odnajdzie się w szatni Realu. Nic bardziej mylnego: Ramos i spółka przyjęli go do swojej piłkarskiej „rodziny” m.in. dzięki jego postawie na treningach.

View this post on Instagram

Seguimos trabajando !!

A post shared by Keylor Navas Gamboa (@keylornavas1) on

Wspomniałem, że Keylorowi daleko do blichtru i przepychu. Poniekąd bramkarz stał się ofiarą takiej postawy. Perez – początkowo zadowolony z Kostarykanina – zaczął od jakiegoś czasu szukania bramkarza z „nazwiskiem”. Navas poza wspaniałymi interwencjami (zdarzały się również wpadki, oczywiście) wyróżniał się swoimi wypowiedziami i gestami, w których podkreślał jak ważną rolę w jego życiu pełni Bóg. 32-latek otwarcie przyznaje, że czytuje codziennie Biblię, a rodzina jest dla niego najważniejsza. Kiedy w 2017 roku Królewscy zdobyli Mistrzostwo Hiszpanii, bramkarz postanowił zgolić się na łyso. Powód? „Obiecałem Bogu, że jeżeli zostaniemy mistrzami Hiszpanii, zadedykuję tę wygraną dzieciom z całego świata walczącym z rakiem” – wypalił po meczu Kostarykanin (źr. onet.pl).

Ta postawa, choć wspaniała, nie pasowała do koncepcji Pereza. Prezes Los Blancos swego czasu bardzo mocno naciskał na ściągnięcie Davida de Gea. Raz nawet udało się znaleźć porozumienie z władzami Czerwonych Diabłów i w jego ramach Navas miał przeprowadzić się do Manchesteru. 32-latek załamany spakował walizki, gdy nagle okazało się, że nawalił fax (!) i do transakcji nie doszło. 32-latek mógł czuć się jak puzzel z innego pudełka.

W ostatnim okienku transferowym Perez dopiął swego i sprowadził Thibault Courtoisa z Chelsea Londyn. Belg, tak samo jak cztery lata wcześniej Navas, zaliczył udany mundial i miał przede wszystkim „nazwisko” na czym najbardziej zależało Perezowi. Jednak nowy nabytek nie wskoczył od razu między słupki. Julen Lopetegui rozdzielił minuty pomiędzy obu, proponując występy w La Lidze Courtoisowi, a w innych rozgrywkach Keylorowi. I tak grali dopóki do klubu nie przyszedł Santiago Solar.

Argentyńczyk wyraźnie postawił na Belga w absolutnie wszystkich rozgrywkach. Nawet kiedy przed ostatnią kolejką fazy grupowej Ligi Mistrzów wszystko było jasne, trener Królewskich wolał wypuścić Courtoisa na mecz z CSKA, niźli Navasa. Powodem była ponoć słaba postawa na treningach tego drugiego. Do tej pory nowy nabytek Los Blancos zaliczył w tym sezonie 21 spotkań przy 9 meczach 32-latka. Ten bilans w najbliższym czasie siłą rzeczy będzie się zmieniał na korzyść Kostarykanina. Dlaczego? Ano dlatego, że Courtois doznał urazu po meczu z Realem Sociedad.

Navas przyczynił się do ostatniego zwycięstwa Królewskich w Pucharze Króla z Leganes (3:0), broniąc groźne strzały. Dziś po raz kolejny będzie miał szansę udowodnić Solariemu, że się mylił stawiając na jego rywala o miejsce w składzie. Real Madryt gra z Betisem (kurs w forBET: BET – 3.35, x – 3.75, RMA – 2.10) i między słupkami zobaczymy Navasa, który nie będzie miał łatwego zadania, gdyż gospodarze dzisiejszego starcia w tym sezonie już nieraz sprawiali niespodzianki. Kto wie, może takimi meczami wypracuje sobie transfer do klubu, w którym będzie bardziej doceniany?

Średniacy, którzy tworzą historię

Dominik Bożek
Twitter: @DominikBozek