Czy warto oddawać Hlouska?

  • Redakcja

Legia Warszawa jak co roku (a może nawet pół roku?) robi generalne porządki w kadrze. W czerwcu kończą się kontrakty taki piłkarzom jak: Radović, Hamalainen, Kucharczyk czy Hlousek (celowo nie wymieniłem piłkarzy, którzy zostali zesłani do rezerw, gdyż ich los zdaje się być przesądzony). Jeżeli chodzi o przykład tego ostatniego, to ostatnio w czeskich mediach pojawił się temat jego powrotu do ojczyzny.

Portugalskie porządki

Pavel Peska, który jest menadżerem 30-latka przekonuje, że w przyszłym tygodniu wraz ze swoim klientem usiądą do rozmów z władzami Legii nt. przyszłości Czecha na Łazienkowskiej 3. Portal „eFotbal.cz” podał, że Hlousek po sezonie na zasadzie wolnego transferu może trafić do FK Jablonec. To właśnie w tym klubie swoją seniorską karierę zaczynał 8-krotny reprezentant Czech.

Jak na to zareagują władze Wojskowych? Trudno ocenić. Obawiam się, że nie będą szli na rękę Czechowi podczas negocjacji, gdyż dopiero co sprowadzili na jego pozycję Luisa Rocha, na którego najprawdopodobniej do końca sezonu będzie stawiać Sa Pinto. Czy jednak z tego powodu warto rezygnować z usług Czecha?

W programie Canal+ „Kosmopoliga” Hlousek zapewniał, że doskonale czuje się w Warszawie, a sam klub pod względem organizacyjnym nie odbiega od tego co widział w Bundeslidze (program do obejrzenia TU). 30-latek mówił te słowa po Polsku z charakterystycznym czeskim akcentem, co niejako pokazuje, że całkiem sprawnie zaaklimatyzował się naszym kraju. Tę wypowiedź można byłoby włożyć między bajki, gdyby za nią nie przemawiał fakt, że Czech w Legii spędzi najwięcej czasu w swojej dotychczasowej seniorskiej karierze.

Hlousek jest lubiany przez kolegów w szatni

Wiadomo, że 30-latek może tęsknić za krajem i nie będzie naciskał na pozostanie w Legii. Szczególnie, że ten transfer paradoksalnie może być dla niego awansem sportowym. FK Jablonec w tym sezonie grało w fazie grupowej Ligi Europy i – mimo tego, że zajęło ostatnie miejsce – nie pozostawiło po sobie złego wrażenia, wygrywając na wyjeździe z Dynamem Kijów (plus remis w „domu”) i remisując u siebie z dobrze znaną warszawskim kibicom FC Astaną. A jak zakończyła się przygoda Legii w Europie w tym sezonie, to już nie będę przypominać.

Hlousek przez niespełna 3 lata zaliczył 129 spotkań (!) w koszulce z „eLką” na piersi, co świadczy samo przez się. Czech nie ma oszałamiających liczb (3 gole i 3 asysty), ale jego pozycja tego nie wymaga. Doskonale pamiętam czasy, w których na lewej obronie z braku laku byli testowani tacy piłkarze jak Helio Pinto (kompletne nieporozumienie) i Guilherme. Od 3 lat Legia w końcu ma lewego obrońcę z prawdziwego zdarzenia.

Zdaję sobie sprawę, że w sieci znajdziemy filmiki, na których Czech potyka się o piłkę, ale nie zapominajmy o wydolności 30-latka. Wspomniałem o 129 meczach, ale warto też przypomnieć o jego asyście przy golu Hamalainena w meczu z Lechem Poznań dwa sezony temu (akcja do zobaczenia TUTAJ), gdyż pokazuje ona w jaki sposób Hlousek pracuje na boisku przez całe spotkanie. Obrońca Wojskowych w doliczonym czasie gry wygrał pojedynek z Tettehem, który dopiero co wszedł na boisku. Czech przy tym przebiegł połowę boiska i zakończył ten rajd wrzutką w pole karne, która zakończyła się golem na wagę zwycięstwa. Jasne, że to stało się prawie 2 lata temu, ale takich akcji było więcej.

Przyznam się, że nie widziałem w akcji Rocha. Może Portugalczyk będzie przewyższał umiejętnościami 30-latka? W każdym razie, pozbywając się Czecha Legia pozbyła się alternatywy na lewej stronie, której tak bardzo brakowało przez ostatnie lata (o czym świadczy ilość występów Hlouska). Nie jest też powiedziane, czy przy ewentualnym odejściu Sa Pinto, następny trener też będzie zwolennikiem talentu nowego nabytku Legii. Nie ma co ukrywać, że to jest transfer robiony typowo pod obecnego szkoleniowca stołecznej drużyny. Hlousek za to przeżył już niejednego trenera w Warszawie i każdy z nich ochoczo stawiał na Czecha. Myślę, że to najlepiej świadczy o jakości 30-latka.

Dominik Bożek
Twitter: @DominikBozek