Bla, bla, bla, czyli Rozen nt. licencji Wisły Kraków

  • Redakcja

Cyrk wokół Wisły Kraków zdaje się nie mieć końca. Wczoraj PZPN zwołał konferencję prasową ws. licencji Białej Gwiazdy, która została zawieszona 3 stycznia. Patrząc na poniższe nagranie dochodzimy do wniosku, że Zbigniew Boniek – widząc to co dzieje się wokół klubu z Reymonta 22 – powiedział wszystkim „to ma być cyrk? Potrzymajcie mi piwo”. Albo inaczej: „to ma być cyrk? Wyślijcie Rozena na konferencje prasową”.

Przesłuchaliście tego? Też macie to samo? W sensie, że ucieka wam koncentracja i gubicie wątek? Szczerze to myśleliśmy na początku, że to z nami jest coś nie tak. Że może warto zmienić tryb życia? Ale poczytaliśmy sobie komentarze niektórych osób i miały one podobne odczucia. Uffff. To dobrze, bo nie uśmiecha nam się diametralna lifestyle’owa zmiana.

Zanim jednak dojdziemy do słów pana Rozena (w sumie, to może nie dojdziemy do nich), zajmijmy się kwestiami estetycznymi. Strój pracownika PZPN chyba nie za bardzo pasował do sytuacji. Oglądając na powyższy filmik, poczuliśmy się jak w czasach prezesury Grzegorza Laty. Folklor na całego! Nawet można było się uśmiać z gościa, który siedział obok Rozena. Miał on kamienną twarz, ale czasem (może sobie to akurat dopowiadamy) miał minę typu: „co on pierdoli?”

Prawdą jest, że nie szata czyni człowieka, więc może uda nam się teraz przejść do słów pana Rozena. Nie podejmiemy się spisania tych słów, ale od czego mamy internetowych masochistów?

Także tak… Dobrze, że Michał Białoński spisał tylko część z tego… No właśnie, jak to nazwać? Może przedstawienie? Raczej nie, bo zabrakło elementu show. Bełkot? Też nie. Nazwijmy to umownie „rozenowaniem”. Co z niego wynikło? Właściwie to nie wiemy, ale spróbujemy przyjąć konwencję pana Rozena i spróbować wam zakomunikować co myślimy o jego wystąpieniu.

(rozenowanie)

Kiedy obejrzeliśmy ten filmik 11 stycznia br. doszły do nas niespokojne myśli o braku komunikacji pomiędzy naszymi uszami a mózgiem. W związku z tym postanowiliśmy wyłączyć owe wystąpienie i puściliśmy pierwszy-lepszy wywiad ze sportowcem. Z ulgą zdaliśmy sobie sprawę, że to nie nasz „wewnętrzny” problem, ponieważ – i tu pragniemy państwu przypomnieć, że zaczęliśmy oglądać ten filmik wczoraj tj. 11 stycznia br. – przekaz z drugiego wideo dochodził do naszego mózgu bez większych problemów. Zaczęliśmy wobec tego mieć obiekcje co do przekazu pana Rozena, natomiast logo „Łączy Nas Piłka” nadal widniało za jego plecami, toteż pomyśleliśmy, że ktoś mu musiał dać pracę. Pewnie to jego przełożony. A może niekoniecznie? W każdym razie nie obejrzeliśmy tego filmiku, ale odwiesiliśmy tę decyzję nieco później, gdyż chcieliśmy mu dać szansę. Toteż nie zachęcamy do oglądania tegoż.

(koniec rozenowania)

I tak po prawdzie zastanawiamy się czy nie można było tego jakoś prościej ująć? Np. tak jak poniżej?