To była kapitalna Polska Noc w NBA!

  • Redakcja

Marcin Gortat po raz kolejny (niestety: ostatni?) zorganizował „Polską Noc”, a więc cały pakiet wydarzeń, popularyzujących zza oceanem naszą kulturę. Wyszło wspaniale, a i sam koszykarz przyczynił się do zwycięstwa swoich Clippersów w starciu z Orlando Magic, czyli ekipie, w której zaczynał swoją przygodę z NBA.

Nasz jedynak w najlepszej koszykarskiej lidze świata – pod względem sportowym – spisał się bardzo dobrze. Rzucił osiem punktów, zebrał 10 piłek i zaliczył sześć asyst, a jego team wygrał 106 do 96. Można powiedzieć, że Gortat w specjalny sposób przygotowywał się do tego wyjątkowego wydarzenia, bowiem dwa dni przed jego rozpoczęciem zanotował najlepszy w tym sezonie występ. Przeciwko Słońcom z Phoenix (gdzie swego czasu także występował) zapisał przy swoim nazwisku 18 punktów i 13 zbiórek, dzięki czemu Los Angeles Clippers wygrali 121 do 111. Rewelacyjna sprawa.

A czym jest „Polska Noc” już po raz ósmy goszcząca na parkietach NBA? To, jak już wspomniano, cały zestaw wydarzeń, promujących nasz kraj nie tylko wśród kibiców, ale i samych zawodników. Koszykarz przed tym „eventem” powiedział, że: „Będzie to już ósma edycja corocznego wydarzenia, które organizuję ze swoją fundacją MG 13 Mierz Wysoko. Jestem pewien, że w tym roku spotkanie będzie wyjątkowe, chociażby ze względu na wspaniałych gości, których udało mi się zaprosić do Los Angeles. Wielu z nich grało w Meczu Gortat Team vs. Wojsko Polskie czy spędzało czas z dzieciakami z całej Polski podczas „WF-u na Zimowym Narodowym”. Cieszę się na to spotkanie i zapewniam, że niejednokrotnie zaskoczę tego dnia zgromadzoną Polonię i amerykańskich gości” (probasket.pl).

Kogo Gortat ściągnął do Los Angeles? Wśród gości byli m.in. Edyta Górniak, Ewelina Lisowska, Konrad Bukowiecki, czy Andrzej Fonfara. Łącznie na trybunach Staples Center zasiadło ponad tysiąc fanów koszykówki w Biało-Czerwonych barwach. Kibice mogli podziwiać nie tylko Gortata, ale i świetnie cheerleaderki z Gdyni:

Wydarzenie zostało dopięte na ostatni guzik. Ogromna w tym zasługa samego koszykarza, o czym przekonywał jeden z dyrektorów Clippers Gillian Zucker, który zaznaczył: „Nasi zawodnicy pochodzą z różnych zakątków świata i wspieramy takie wydarzenia jak te, ale nie widziałem jeszcze u nikogo takiego zaangażowania przy organizacji i planowaniu ich, jak u Marcina” (pomorska.pl).

Słowa Zuckera zostały potwierdzone podczas wczorajszego wieczoru. Gortat, co trzeba przyznać, robi(ł) świetną robotę, jeśli chodzi o promowanie Polski w USA. To przykład godny naśladowania, zdecydowanie. Szkoda tylko, że wraz, ze zmierzchem kariery łodzianina w NBA, najpewniej „Polska Noc” zostanie tylko wspomnieniem. Chyba, że… w przyszłości któryś z naszych koszykarzy wejdzie w niemałe buty Gortata. Ale na to, jak się wydaje, potrzeba będzie wielu wielu lat. Panie Marcinie, w imieniu rodaków: wielkie dzięki!

Jacek Hafka