Jeśli koniec roku, to trzeba dokonać bilansu. Dzisiaj bierzemy na tapetę sport żużlowy. W zakończonym sezonie jak zwykle sporo się działo. Niestety wydarzyło się także coś skrajnie przygnębiającego…

Indywidualnym mistrzem świata kolejny już, trzeci raz w swojej nie tak długiej kariery został Brytyjczyk Tai Woffinden. I oby był to (kolejny!) bodziec dla angielskich decydentów żużlowych, żeby zrobić porządek z tamtejszą „bananową” ligą, która przecież niegdyś uchodziła za najsilniejszą. Teraz od PGE Ekstraligi dzielą ją lata świetlne. Czym jeszcze może sukces Woffindena? Na pewno motorem napędowym dla naszego Bartosza Zmarzlika. Uczeń Wielkiego Mistrza Tomasza Golloba był o krok od złotego medalu. Może uda się w 2019 roku? Zmarzlik ma ku temu wszelkie predyspozycje.

Był wieczór Woffindena, będzie prezesa Mrozka i jego ROW-u?

Urodzony w Szczecinie żużlowiec musi jeszcze lepiej rozgryzać tory przygotowywane na Grand Prix. Odpowiedzialny za to Walijczyk Phil Morris niestety zbyt często popełniał błędy, co skutkowało m.in. preparowaniem pól startowych oraz nudnym przebiegiem samych imprez. To po prostu musi się zmienić. I jeszcze to nieszczęsne sędziowanie plus dziwaczny regulamin nowego tworu FIM, a więc Speedway of Nations.

Polacy, warning! – komentarz po Speedway of Nations

Kłopot z żużlowymi sędziami

Kto w minionym sezonie został indywidualnym mistrzem Europy? Wspaniały Duńczyk Leon Madsen, który swój sukces przypieczętował na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Speedway po wielu latach wrócił więc do „Kotła Czarownic”. Jak wypadł? Frekwencja dopisała, organizacja stała na wysokim poziomie, tylko – znowu – zabrakło na wymagającej, czasowej nawierzchni tego, co w żużlu najcenniejsze: mijanek.

Wielkie emocje na SEC w Chorzowie (Stadion Śląski)

Sezon ligowy w Polsce minął po znakiem drugiej z rzędu dominacji zespołu z Leszna. Fogo Unia jest także jednym z faworytów przyszłorocznych rozgrywek. Dlaczego tak się dzieje? Słuchajcie, ludzie odpowiedzialni za „czarny sport”: to w ogromnej mierze zasługa szkolenia młodzieży na najwyższym możliwym poziomie. Nie widać, by miało się to zmienić, bo Roman Jankowski nadal wykonuje tam kawał rewelacyjnej roboty. A i ma odpowiednio chłonnych i zdolnych uczniów.

Dominacja potwierdzona: Fogo Unia Leszno cała w złocie

Co jeszcze zapamiętamy z PGE Ekstraligi w 2018 roku? Na pewno kuriozalny półfinał na Nowym (sic) Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu między Betard Spartą a forBET Włókniarzem Częstochowa…

Kuriozum we Wrocławiu, smutek w Częstochowie

… poza tym w kibicowskiej pamięci zostanie także heroiczna walka o pozostanie w PGE Ekstralidze Falubazu Zielona Góra oraz początkowe problemy i kapitalna końcówka sezonu Get Well Toruń. To jednak i tak nie dało wymarzonego w grodzie Kopernika awansu do play-off, o co m.in. na ostatnim łuku 15. wyścigu meczu z Grudziądzem zadbał niezawodny Leon Madsen z forBET Włókniarza.

Szef żużlowej centrali Wojciech Stępniewski podsumowując sezon 2018 na corocznej gali powiedział, że był to bardzo dobry rok. Bez poważniejszych kontuzji, z pełnymi trybunami i sporą widownią przed telewizorami, oglądającą emocjonujące widowiska. To wszystko prawda. Ale medal ma też drugą stronę. W 2018 roku doszło do wielkiej tragedii. Życie odebrał sobie były indywidualny mistrz Polski Tomasz Jędrzejak. I oby jego śmierć była przestrogą, ale przede wszystkim, by czegoś nas nauczyła. Tomku, nie tylko w przyszłym sezonie, będzie nam Ciebie bardzo brakować…

Chwile nieulotne #6 – Tomasz Jędrzejak (1979-2018)