Jesteśmy właśnie na półmetku rozgrywek Energa Basket Ligi Kobiet. W 13-zespołowej rywalizacji już właściwie wiadomo, jakie zespoły zagrają w fazie play-off. Tabela oraz wyniki poszczególnych ekip pokazują to jasno. Pytanie tylko, jaka będzie konfiguracja pierwszych spotkań i która ekipa zajmie ostatnie premiowane awansem miejsce.

Na czołową ósemkę ma nadal szansę Pszczółka Polski Cukier Lublin, PGE MKK Siedlce, a nawet łódzki Widzew. Ten ostatni zespół kadrowo wygląda najgorzej spośród tej trójki, ale atutem widzewiaczek jest osoba trenera Elmedina Omanicia, znakomitego stratega i motywatora. Czy jego zawodniczki będą w stanie wznieść się na wyżyny i awansować do ósemki?

Na pewno walka odbędzie się bez udziału dotychczasowej środkowej Amandy Dowe, która po świętach nie zamierza wracać do swojego klubu. Widzew wystosował specjalne oświadczenie, w którym czytamy m.in. że „Klub wypełniał wszelkie zapisy kontraktu wobec zawodniczki, próbował też kilkukrotnie rozmawiać na temat sytuacji. Zarząd proponował różne rozwiązania – rozumiejąc naturalne uczucie, jakim jest tęsknota, chciał pomóc zawodniczce i proponował sprowadzenie do Łodzi partnerki Amandy. Niestety, każdą z opcji zawodniczka odrzucała i sprawiała wrażenie przekonanej do zakończenia kariery. Klub dał jej jednak 10 dni do namysłu. Po tym czasie zdanie A. Dowe było niezmienne, więc Zarząd nie miał wyjścia i powziął odpowiednie kroki zabezpieczające interes klubu”.

I tak to właśnie często się odbywa. Zawodniczka mówi o tęsknocie, klub zapewnia, że płaci, a w tle i tak tli się konflikt, który niczego dobrego nie zwiastuje. W dodatku w nieciekawym położeniu zostawia pozostałe koszykarki i trenera.

Po świętach i już w nowym roku okaże się, jak wielkie zmiany dotkną pozostałe drużyny. Wśród nich najlepszą są mistrzynie Polski z Polkowic, choć w ostatnim meczu CCC po raz pierwszy w sezonie uległo – 51:54 Ślęzie Wrocław. Wrocławianki tworzą dość osobliwy team, zdolny wygrać z CCC, ale i przegrać w Łodzi z Widzewem. Brakuje tam ewidentnie stabilizacji.

Stabilizacji na, w ostatnich latach, bardzo wysokim poziomie brakuje także pod Wawelem. Obecna Wisła nie jest już tym samym potentatem, co jeszcze kilka sezonów temu, gdy każda jej ligowa przegrana była uznawana za sensację. Choć sponsor główny pozostał ten sam – CanPack – to jednak ewidentnie brakuje pieniędzy na naprawdę klasowe koszykarki. Trzeba przy tym nadmienić, że ostatnio „Biała Gwiazda” zmaga się z urazami, co zapewne także stoi za obniżką formy

Na koniec musimy dotknąć jeszcze tematu sędziowania. Poziom nadal zbyt często bywa wprost żenujący, arbitrzy w naszym kraju jakby nie znali podstawowych zasad koszykówki. To np. do czego doprowadzał w spotkaniu derbowym Energi Toruń z Artego Bydgoszcz sędzia Łukasz Jankowski wołało o pomstę do nieba. Jego decyzje bywały niezrozumiałe. Widział często to, czego nikt poza nim, a –  z drugiej strony –  stojąc tuż obok wydarzeń boiskowych, nie zauważał ewidentnych fauli. Dziwne. Tym bardziej, że akurat ten arbiter ma w środowisku opinię bardzo dobrego. W przeciwnym razie nie uczestniczyłby w październikowym campie dla sędziów, który odbył się w Gdańsku i był przepustką do zostania oficjalnym sędzią FIBA.

Arbitrowi Jankowskiemu, jak i jego kolegom po fachu, życzymy w nowym roku wyższej formy. A zawodniczkom, tradycyjnie, dużo zdrowia!